• 01.jpg
  • 02.jpg
  • 03.jpg
  • 04.jpg
  • 05.jpg
  • 06.jpg
  • 07.jpg
  • 08.jpg


Ks. Jan Zimny

 

JAN PAWEŁ II I JEGO TROSKA O DZIECKO JAKO DAR BOGA

 

Wprowadzenie

Właściwie od początku pontyfikatu Jana Pawła II mówiono, że jest On papieżem szczególnie wrażliwym na sprawy człowieka. Już w pierwszej encyklice Redemptor hominis podkreślał, że w chrześcijaństwie chodzi o człowieka w całej jego prawdzie, w pełnym jego wymiarze. Jednym z jego charyzmatów była potrzeba kontaktowania się z różnymi ludźmi, ale w szczególny sposób otwarty był na sprawy dzieci. Papież wychodził naprzeciw dzieciom, stając w ich obronie, doceniał ich znaczenie w ewangelizacji. Przede wszystkim je kochał a one odwzajemniały ową miłość swoją postawą. Ta otwartość względem dzieci wypływała niewątpliwie z jego doświadczenia duszpasterskiego. W jednym z listów do dzieci napisał: „Prawdą jest, że dziecko jest radością nie tylko rodziców, ale także radością Kościoła i całego społeczeństwa”. Od początku swego pontyfikatu brał w obronę zagrożonego człowieka, głosił nieustannie wartość osoby ludzkiej i apelował o poszanowanie wszystkich jej praw. Ze szczególną mocą wołał o poszanowania prawa do życia od jego poczęcia do naturalnej śmierci. Nieustannie wypełniał tę misję, wykorzystując podróż, audiencje, orędzia kierowane do osób czy instytucji. Program ten Ojciec Święty realizowali przez wszystkie lata swego posługiwania, czego dowodem są liczne przemówienia, wystąpienia i dokumenty. Szczególną uwagę zwraca Ojciec Święty w swej encyklice Evangelium vitae, która została poświęcona wartości i nienaruszalności życia ludzkiego. Jest ona swoistego rodzaju apelem skierowanym w imię Boże do wszystkich ludzi, apelem o szacunek dla każdego życia ludzkiego. Wychodzi z założenia, że człowiek jest powołany do pełni życia, która przekracza znacznie wymiary jego ziemskiego bytowania, ponieważ polega na uczestniczeniu w życiu samego Boga.

Wzniosłość tego nadprzyrodzonego powołania ukazuje wielkość i ogromną wartość ludzkiego życia także w jego fazie doczesnej. Życie w czasie jest bowiem podstawowym warunkiem, początkowym etapem i integralną częścią całego i niepodzielnego procesu ludzkiej egzystencji. Proces ten, nieoczekiwanie i bez żadnej zasługi człowieka, zostaje opromieniony obietnicą i odnowiony przez dar życia Bożego, które urzeczywistni się w pełni w wieczności. Zadanie służby życiu, przypisane rodzinie, można nazwać Ewangelią życia. Jest to coś fantastycznego, że człowiek został tak stworzony, aby sam mógł przedłużać życie swego gatunku, realizując zadania prokreatywne[1].

1. Wartości we współczesnym świecie

Intencją encykliki Evangelium vitae było bowiem potwierdzenie wizji ludzkiego życia, która wypływa z pełni chrześcijańskiego Objawienia, ale której istotna treść jest poznawalna także dla ludzkiego rozumu. Encyklika zrealizowała ten cel, uwzględniając także dorobek refleksji racjonalnej, wypracowany w ciągu stuleci. Uznanie wartości ludzkiego życia od poczęcia do naturalnego końca jest bowiem jedną ze zdobyczy cywilizacji prawa, którą należy chronić jako podstawowe dobro człowieka i społeczeństwa[2]. Rozważając pozycją człowieka w świecie współczesnym, Jan Paweł II podkreśla przede wszystkim problem wolności czemu poświęca encyklikę Veritatis Splendor[3]`. Według papieża „ludzkie problemy najszerzej dyskutowane i rozmaicie rozstrzygane we współczesnej refleksji moralnej sprowadzają się wszystkie - choć na różne sposoby - do zasadniczej kwestii: do kwestii wolności człowieka”[4].

We współczesnej kulturze podkreślane jest znaczenie dla wolności, a jednocześnie paradoksalnie się tę wolność kwestionuje: „pogłębiona wrażliwość na godność osoby ludzkiej i na jej wyjątkowość, a także należny respekt dla decyzji sumienia stanowi niewątpliwie pozytywny dorobek współczesnej kultury”[5], jednakże w niektórych nurtach myśli współczesnej do tego stopnia podkreśla się znaczenie wolności, że czyni się z niej absolut, który ma być źródłem wolności. Co prawda żyjemy w epoce humanizmu i antropocentryzmu, to jednak często niewłaściwa wizja człowieka powoduje, iż nasze czasy są dla ludzi epoką wielkich rozterek na temat swojej tożsamości oraz deptania wartości[6]. Niewłaściwe rozumienie wolności absolutyzuje znaczenie jednostki ludzkiej, prowadzi do przekreślenia jej odniesienia do solidarności z drugimi, do pełnej akceptacji drugiego człowieka i służenia mu. W takiej sytuacji wolność staje się ostatecznie wolnością silniejszych wymierzoną przeciw słabszym. Owa wolność traci konstruktywną więź z prawdą. Dlatego zmierza do uwolnienia się od wszelkiej tradycji i autorytetu, zamyka się przed prawdą obiektywną, będącą podstawą życia osobistego i społecznego. W ten sposób rozmywa się odniesienie do wszelkich wartości i do prawdy absolutnej. Wówczas wszystko sprowadza się do przedmiotu umowy i negocjacji, a demokracja przeobraża się w system totalitarny.

Papież zachęca, by wszystkie nauki o człowieku zwróciły uwagę na te uwarunkowania natury psychologicznej i społecznej, które wpływają na sposób, w jaki człowiek korzysta z wolności. Zauważa przy tym, że człowiek żyje równocześnie w świecie wartości materialnych i w świecie wartości duchowych, a korzystanie z wolności odnosi się do obu tych sfer. W tym świecie najważniejsze są - zdaniem papieża - wartości duchowe, gdyż ich prymat pozwala właściwie i dla dobra człowieku korzystać z wartości materialnych. Od wielu lat badania socjologiczne wskazują, że w hierarchii wartości codziennych Polacy wybierają rodzinę i jej sprawy jako najważniejszy składnik ludzkiego szczęścia i udanego życia jako wartość naczelną[7].. Wielu młodych ludzi różni się od swoich rodziców w ważnych sprawach życiowych, zwłaszcza dotyczących problemów małżeńsko-rodzinnych, wychowania dzieci, a także postaw i zachowań religijnych. We współczesnych warunkach odpowiedzialność za taki a nie inny kształt życia ponosi rodzina. Tym samym świat społeczny, w którym ona żyje, staje się dla niej bardziej trudny, musi bowiem we własnym zakresie ukształtować swoje poglądy, w końcu odnaleźć siebie i odnaleźć własną tożsamość osobową. Więcej wolności dla jednostki oznacza większe szanse wyboru, ale i zwiększone obowiązki wobec siebie w zakresie kształtowania własnego losu.

Z wolności absolutnej wyeliminowano prawdy, przyznając najwyższą instancję indywidualnemu osądowi sumienia. Prowadzi to do skrajnego indywidualizmu, gdzie każdy człowiek staje wobec swojej własnej prawdy, różnej od prawd innych. Konsekwencją tego jest zaprzeczenie samej idei natury ludzkiej ze szkodą dla wszystkich. Prawo moralne jest przy tym powszechne i naturalne. Wyraża bowiem godność osoby ludzkiej i kładzie podwaliny jej fundamentalnych praw[8]. Wolność absolutna prowadzi także do traktowania ciała człowieku jako surowca, pozbawionego wartości dopóki to wolność nie ukształtuje go według własnego zmysłu. Zdaniem Jana Pawła II „taka teoria moralności jest niezgodna z prawdą o człowieku i o jego wolności”[9].Krytykuje przy tym papież również utylitaryzm, gdyż nie można określać zasad moralności wyłącznie na podstawie tego, co przynosi korzyść. Ważne jest to, co dobre. Jeśli wolność nie jest tylko brakiem tyrani i ma swoją wewnętrzną logikę, ale jest też odniesiona do prawdy o człowieku, to w rzeczywistości gwarantuje przyszłość wolności. Inaczej przeradza się w samowolą, przemoc silniejszego i w arogancję władzy. Człowiek jest powołany do wolności, jeśli jednak pojmuje ją jako samowolną i nieograniczone przywileje.

Dobro i zło są rozsiane po świecie a człowiek zmuszony jest nieustannie wybierać między dobrem, a częstokroć także wybiera między złem, aby przyjąć mniejsze, a uniknąć większego. Za moralne uznaje się powszechnie to, co etycznie jest uznane jako dobro obiektywne. Niemoralnym zaś postępowaniem określa się postawę przeciwną wskazaniom sumienia, wiary i Ewangelii. Tak, więc chodzi o to, by pomiędzy etyką, czyli wewnętrznym przekonaniem i świadomością dotyczącą dobra i zła a postępowaniem nie było rozdźwięku. Nie powinno być także rozdźwięku w relacji do trzech źródeł etyki i moralności, tak jakby sumienie mogło czego innego się domagać niż Ewangelia czy nauczanie Chrystusowego Kościoła. Prawda o miłości jest jedna, dlatego i zasady życia miłością muszą być spójne[10].

Wspomniany jut wcześniej postęp techniki niejednokrotnie skierowany jest „do celów wojny, hegemonii i podboju, do tego, aby człowiek zabijał człowieka, aby jeden naród niszczył inny, odbierając mu wolność i prawa do istnienia[11]. Papież przywołuje słowa matki Teresy z Kalkuty – mówi, że największym niebezpieczeństwem zagrażającym pokojowi jest dzisiaj aborcja. Jeżeli matce wolno zabijać własne dziecko, cóż może powstrzymać ciebie i mnie, byśmy się nawzajem pozabijali?[12]. Szukając rozwiązań zwraca się do młodzieży, aby kiedy przejmą odpowiedzialność za życie swojej rodziny i narodu zmierzali w kierunku dobra i pokoju. Zachęca ich, aby nie lękali się młodości, pragnienia szczęścia, prawdy, piękna i miłości. Kieruje do nich słowa: „drodzy młodzi ludzie, nawet jeśli zaplątaliście się w sidła przemocy, nawet jeżeli dokonaliście aktów przemocy, powróćcie do Chrystusa, którego pożegnalnym darem dla świata był pokój”[13].

Jan Paweł II nie nakazuje jednak zamykania oczu na trudne problemy ludzkie. Co prawda uznaje szlachetną walkę o sprawiedliwość, ale liczne niesprawiedliwości społeczne lub indywidualne nie mogą być przyczyną do rozwiązywania tych sytuacji na drodze nienawiści, mordowania lub terroru. Trzeba zdaniem papieża postawić człowieka w centrum wszelkiej działalności społecznej, gdyż to tylko gwarantuje przejęcie się tym, co niesprawiedliwe, bo obraża godność ludzką.

Każdy człowiek jest powołany do pełni życia, która znacznie przekracza wymiary jego ziemskiego bytowania, ponieważ polega na uczestnictwie w życiu samego Boga. Wzniosłość tego nadprzyrodzonego powołania dodaje wielkości ogromnej wartości życiu ludzkiemu, także w jego sferze doczesnej. Życie w czasie jest bowiem podstawowym warunkiem, początkowym etapem, integralną częścią całego niepodzielnego procesu ludzkie] egzystencji. Proces ten, bez żadnej zasługi człowieka został opromieniony obietnicą i odnowiony przez dar życia Bożego, które urzeczywistni się w pełni w wieczności. To nadprzyrodzone powołanie uwydatnia względność ziemskiego życia mężczyzny i kobiety. Przed całym Kościołem staje zadanie głębokiego przemyślenia i zaangażowania, by nowa kultura, która się rodzi, została na wskroś przeniknięta Ewangelią, by uznane zostały prawdziwe wartości, by bronione były prawa mężczyzny i kobiety i szerzona sprawiedliwość wewnątrz samych struktur społecznych. W ten sposób „nowy humanizm” nie będzie odciągał ludzi od Boga, lecz bardziej do Niego zbliżał. Do budowania takiego humanizmu nauka i jej praktyczne zastosowanie stwarzają nowe i niezmierzone możliwości. Niestety, nauka, w następstwie decyzji politycznych, które określają kierunek badań i jej zastosowanie, bywa często wykorzystywana wbrew jej pierwotnemu przeznaczeniu, którym jest rozwój osoby ludzkiej.

Istnieją dwa rodzaje wartości o szczególnie ważnym znaczeniu. Jedne z nich istnieją na zewnątrz człowieka, w świecie materii zewnętrznej, w postaci gotowej lub są w niej przez człowieka wytwarzane[14]. Są to wszystkie wartości ekonomiczne, społeczne, cywilizacyjne i kulturowe. Nazywane są wartościami pozaosobowymi. Dążąc do ich odnalezienia lub też wytworzenia, człowiek zmienia otaczający go świat przystosowując go do swoich potrzeb. Cały ten proces nazywany jest pracą. Przez działanie człowiek staje się zdrowy, bogaty, bogaty, ucywilizowany, kulturalny albo pracowity, odważny, wykształcony. Te drugie więc wartości można nazwać wartościami osobowymi, gdyż wyrażają one pewien nowy sposób istnienia osoby ludzkiej. I tak, jak człowiek przewyższa sobą cały świat przyrody, tak też wartości osobowe przewyższają wartości przyrodnicze, cywilizacyjne, kulturowe, społeczne. W encyklice Laborem Exercens o pracy ludzkiej Jan Paweł II mówi o wyższości pracy jako wartości osobowej (bo praca jest w pewnym sensie „przedłużeniem” osoby) nad kapitałem.

Niektórzy, właśnie w osobowych wartościach widzą apogeum człowieka. Są to wartości o wielkim znaczeniu dla człowieka, jednakże nie są najwyższe i bezwzględne. Wartościami najwyższymi są wartości moralne. Dlatego też von Hildebrand pisze o nich: „Dobroć, czystość i poszanowanie prawdy i pokora stoją ponad geniuszem, mądrością, kwitnącym zdrowiem, stają wyżej niż piękno natury i sztuki, niż ład i siła państwa. To, co się dokonuje i olśniewa się w akcie bezinteresownej żarliwej miłości jest bardziej znaczące, większe, ważniejsze i trwalsze od wszelkich wartości tkwiących w kulturze.

Kiedyś kard. Wojtyła powiedział, że „tym bardziej się jest chrześcijaninem im bardziej się jest człowiekiem”. Wartości chrześcijańskie oprócz tak specyficznych, jak np. powinność oddawania czci boskiej Chrystusowi nie są odmienne od wartości naturalnych. Karol Wojtyła mówi o miłości, która jest fundamentem i najwyższą wartością moralności i naturalnej i religijnej.

Okiem wiary w sposób szczególnie wyraźny możemy dostrzec nieskończoną wartość każdej ludzkiej istoty. Ewangelia głosząc Dobrą Nowinę o Jezusie jest również dobrą nowiną o człowieku, o jego wielkiej godności. Kościół broniąc prawa do życia odwołuje się do szerszej, uniwersalnej płaszczyzny, która obowiązuje wszystkich ludzi. Prawo do życia nie jest tylko kwestią światopoglądu, nie jest tylko prawem religijnym, ale jest prawem człowieka. Jest prawem najbardziej podstawowym. Bóg mówi: Nie będziesz zabijał! (Wj 20, 13). Przykazanie to jest zarazem fundamentalną zasadą i normą kodeksu moralności, wpisanego w sumienie każdego człowieka[15].

Encyklika Evangelium vitae pogłębia i rozwija doktrynę Soboru Watykańskiego II i stanowi kompendium nauki Kościoła o życiu ludzkim. Kościół jest świadom, że nauka przekazana mu przez Chrystusa, wzbudza żywy i poważny odzew w sercu każdego człowieka, tak wierzącego jak i niewierzącego, ponieważ przerastając nieskończenie jego oczekiwania, zarazem w zadziwiający sposób współbrzmi z nimi. Mimo wszelkich trudności i niepewności każdy człowiek szczerze otwarty na prawdę i dobro może dzięki światłu rozumu i pod wpływem tajemniczego działania łaski rozpoznać w prawie naturalnym wypisanym w sercu (...) świętość ludzkiego życia od poczęcia aż do kresu oraz dojść do przekonania, że każda ludzka istota ma prawo oczekiwać absolutnego, poszanowania tego swojego podstawowego dobra. Uznanie tego prawa stanowi fundament współżycia między ludźmi oraz istnienia wspólnoty politycznej. Obrońcami i rzecznikami tego prawa powinni być w sposób szczególny wierzący w Chrystusa, świadomi wspaniałej prawdy przypomnianej przez Sobór Watykański II: „Syn Boży przez wcielenie swoje zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem”. W tym zbawczym wydarzeniu objawia się bowiem ludzkości nie tylko bezgraniczna miłość Boga, ale także nieporównywalna wartość każdej osoby.

Poza religijnymi podstawiani wartości dziecka, Stary Testament dostrzega wartość dziecka z racji historycznych, narodowych czy ekonomicznych. Posiadanie dzieci podkreślało znaczenie rodziców. Dzieci zapewniały poszanowanie danej rodziny ze strony innych ludzi (...). Dzieci są dla rodziców powodem do dumy, są pomocą[16]. Wartość dziecka jest podkreślana przez bogatą obrzędowość związaną z przyjściem dziecka na świat. Fakt narodzin dziecka jest dla rodziny radosnym wydarzeniem. W radości narodzin dziecka pierwsza udział ma jego matka. Biblia notuje wszystkie okoliczności związane z przyjściem dziecka na świat, a więc także i niebezpieczeństwo dla życia rodzącej matki.

Jan Paweł II stwierdza, że u podstaw dramatu współczesnego świata znajduje się osłabienie wrażliwości na Boga i na człowieka. Jest to zjawisko typowe dla społeczeństw zdominowanych przez sekularyzm, którego wpływ przenika nawet do wspólnot chrześcijańskich. Wykluczenie odniesienia do Boga prowadzi do zniekształcania samej natury człowiek zaczyna wtedy żyć i postępować jakby Bóg nie istniał. W epoce, w której proklamuje się prawa, osoby i publicznie deklaruje się wartość życia, samo prawo do życia jest łamane w momentach najbardziej znaczących dla człowieka, to jest przy jego narodzinach i śmierci. Zdaniem Jana Pawła II współczesny człowiek odczuwa lęk przed zagrożeniami cywilizacji technicznej, o czym pisze w swojej encyklice Redemptor hominis. „Rozwój techniki (...) domaga się proporcjonalnego rozwoju moralności i etyki. Tymczasem ten drugi zdaje się, niestety wciąż pozostawać w tyle. Człowiek nie może zrezygnować z siebie, ze swojego właściwego miejsca w świecie widzialnym, nie może stać się niewolnikiem rzeczy, samych stosunków ekonomicznych, niewolnikiem produkcji, niewolnikiem swoich własnych wytworów. Papież uważa postęp za przejaw wielkości człowieka. Przestrzega jednak, by nie wykorzystywać tego rozwoju dla panowania nad drugimi. Postęp nie może być zagrożeniem, jeśli nie będzie się podkreślać rozwoju osoby. Przekształcenia ekonomiczne i techniczne powinny postępować wraz z przemianą umysłów, woli i serc ludzkich. Papież pisze, iż „wierzę, że nasze pokolenie stoi przed wielkim zadaniem moralnym, które polega na harmonizowaniu wartości nauki z wartościami sumienia”[17].

2. Dar życia jako największa łaska Boga

Każde dziecko przychodzące na świat jest „epifanią" Boga, jest darem życia, nadziei i miłości. Kościół wie, że w każdym ochrzczonym odnawia się nie tylko dar życia, ale także cud wiary: dostrzega jego nieustanne odnawianie się i doświadcza tajemnicy zbawienia, przeznaczonego dla wszystkich ludzi[18]. Modlę się za dzieci - nienarodzone i narodzone - we wszystkich krajach świata: niech każde z nich zostanie przyjęte i otoczone miłością Trzeba najpierw zmienić stosunek do dziecka poczętego. Nawet jeśli pojawiło się nieoczekiwanie - mówi się tak: „nieoczekiwanie” - nigdy nie jest intruzem ani agresorem. Jest ludzką osobą, zatem ma prawo do tego, aby rodzice nie skąpili mu daru z samych siebie, choćby wymagało to od nich szczególnego poświęcenia[19].

Życie człowieka jest darem Boga, Jego obrazem i odbiciem, udziałem w Jego ożywczym tchnieniu. Bóg jest zatem jedynym Panem tego życia. Jest ono święte, znaczy to, że jest wyjęte spod wszelkiej władzy, która arbitralnie mogłaby je zniszczyć, że jest nienaruszalne, godne najwyższego szacunku, najwyższej opieki, wszelkiej ofiary[20]. Człowiek, jako istota obdarzona inteligencją, wolą otrzymuje prawo do życia od samego Boga, którego jest obrazem, nie zaś od rodziców, społeczeństwa lub władzy ludzkiej. A zatem tylko Bóg może dysponować tym szczególnym darem: Patrzcie teraz, że Ja jestem, Ja jeden, i nie ma ze mną żadnego boga. Ja zabijam i Ja sam ożywiam, Ja ranię i Ja sam uzdrawiam, że nikt z mojej ręki nie uwalnia (Pwt 32,39). Człowiek więc otrzymuje życie jako dar, lecz dar, którego nie jest panem; dlatego też nie może decydować według własnej woli ani o swoim życiu, ani o życiu innych[21].

Jan Paweł II podczas zjazdu położnych powiedział: „Do was należy troskliwe czuwanie nad tajemniczym i godnym podziwu procesem, który przebiega w łonie matki, procesem powstawania życia, czuwanie nad jego prawidłowym rozwojem przyjęcie przychodzącego na świat nowego życia. Jesteście więc stróżami ludzkiego życia, które odnawia świat, niosąc mu poprzez uśmiech nowo narodzonego dziecka radość i nadzieję na lepszą przyszłość. Każda z was musi więc koniecznie być w pełni świadoma najwyższej wartości ludzkiego życia i całym widzialnym świecie stworzeń – jest to wartość jedyna, nieporównywalna. „Waszym zadaniem jest dawanie świadectwa wobec wszystkich, szacunku najwyższej poważania, które nosicie najwyższej waszych sercach dla ludzkiego życia; macie w razie potrzeby stawać z zapałem w jego obronie, odrzucać jakąkolwiek współpracę zmierzającą wprost do unicestwienia. Wasze zadanie nie ogranicza się tylko do funkcji, jak byśmy powiedzieli negatywnej. Obejmuje ono obowiązki pozytywne o dużym znaczeniu. To przed wami stoi zadanie utwierdzania w duszy rodziców radości i pragnienia nowego życia, które rozwinęło się z ich miłości, to wy macie dać im chrześcijańską wizję swoją postawą pokazując, że dziecko rozwijające się w łonie matki jest darem i błogosławieństwem Boga (…), wy macie stać blisko matki by umacniać odporność na ewentualne sugestie płynące ze słabości ludzkiej i do was w końcu należy poświęcenie się z całą troskliwością temu, by dziecko urodziło się zdrowo i szczęśliwie”[22].

Prawda, że życie jest darem, wydaje się nie docierać do niektórych umysłów. Tymczasem człowiek zapomina, że nie jest dawcą życia, lecz tylko jego przekazicielem[23]. Życie zawsze jest dobrem, a człowiek jest powołany, aby rozumieć głęboką motywację tego intuicyjnego przeświadczenia. Życie ofiarowane przez Boga człowiekowi jest darem, dzięki któremu Bóg udziela coś z siebie stworzeniu. Człowiek traktuje życie jako dobro, gdy doznaje ludzkiego szacunku, dzięki któremu wzrasta jego poczucie wartości, własnej godności. Poczucie godności ludzkiej, wartość człowieka jest niezależne od pochodzenia, stanowiska, sukcesów jakie odnosi. Człowiek jest jedyną istotą zdolną wartościować moralnie, to znaczy dostrzegać dobro nie tylko w znaczeniu przedmiotu zaspokajającego potrzebę, ale jako wartość poza sobą, wartość nieprzyswajalną, czasem tak wielką, że człowiek może się jej oddać. Godność człowieka zdaje się być nieodłączna od dążeń, szukania, zdobywania dobra moralnego. Ostatecznym tytułem wartości i godności człowieka jest bowiem miłość Boga. Życie, którym Bóg obdarza człowieka, jest czymś więcej niż tylko istnieniem w czasie. Jest dążeniem ku pełni życia[24]..Życie jest darem ofiarowanym człowiekowi przez Boga. Każdy człowiek musi dokonać wyboru pomiędzy drogą wiodącą ku życiu wiecznemu a drogą zmierzającą do śmierci. Tylko Bóg, który człowieka stworzył, może zaspokoić wszystkie pragnienia człowieka i ofiarować mu życie w pełni. Wszyscy ludzie mają pragnienie bycia szczęśliwym i nieustannie do pełni życia. Często jednak człowiek błądzi i szuka szczęścia tam, gdzie go nigdy nie znajdzie lub chwyta przyjemność danej chwili, a później, gdy napotyka trudności, zniechęca się i myśli, że prawdziwe szczęście nie istnieje i że jest tylko ułudą.

Jan Paweł zwracając się do dzieci podczas audiencji mówił: „Życie, które jest darem Boga, wiek, w którym się teraz znajdujecie, jest niewątpliwie najpiękniejszym, najświeższym, najbogatszym w nadzieje, jakby zwróconym ku radosnej i pogodnej przyszłości”[25]. Sobór Watykański II podaje pewne tradycje spraw związanych z życiem ludzkim ustanawiając na pierwszym miejscu życie jako takie, a więc „samo życie”. Ono jest podstawową, można by powiedzieć, wyjściową wartością człowieka; dlatego też należy dbać o nie i mieć je w szczególnej cenie, co nie przekreśla wcale możliwości poświęcenia go za innych. Dwie wypowiedzi soborowe zasługują na szczególną uwagę a mianowicie „Nie wolno człowiekowi gardzić życiem ciała, lecz przeciwnie, powinien on uważać ciało swoje, jako przez Boga stworzone i mające być wskrzeszone w dniu ostatecznym „za dobre i godne szacunku”[26]. (...) „męczeństwo przez które uczeń upodabnia się do Mistrza przyjmującego z własnej woli śmierć dla zbawienia świata i naśladuje Go w przelaniu krwi, uważa Kościół za dar szczególny i najwyższą próbę miłości”[27]. Życie doczesne, które jest samo w sobie podstawowym darem Bożym dla człowieka, wymaga, aby wszyscy otaczali je należną pieczą i szacunkiem. Nie przekreśla to jednak wcale – w świetle przytoczonych tekstów soborowych - możliwości poświęcania, z pełną świadomością i dobrowolnością własnego życia za innych. Ofiarę ze swego życia Kościół uważa za „dar szczególny”, jest to bowiem dar z daru, jakim jest samo życie, a więc tym samym i najwyższa próba miłości”[28]. Człowiek nie jest jednak, mimo ciążących na nim pozostałości orzechowych „bytem ku śmierci”, ale bytem ku życiu: istotą powołaną do udziału w wieczystym życiu Boga. Bóg nie stworzył go, bowiem po to, by wystawić go jedyne na próbę, a w konsekwencji poniesionej przez niego porażki pozbawić go daru życia. Z faktem grzechu pierworodnego wiąże się nieodłącznie tajemnica zbawienia, a tym samym zapowiedź nowego, pełniejszego życia. To nowe życie, podobnie jak i pierwsze, przekazane człowiekowi w momencie powołania go do istnienia, jest i pozostanie na zawsze darem - wielkim darem Bożym[29].

Dawcą życia jest Bóg. Stwórca okazuje to ogromne zaufanie człowiekowi, obdarzając małżonków cząstką swej wszechmocy stwórczej. Stwarzając duszę, uzależnia bezpośrednio ten akt od działania małżonków w zapoczątkowaniu życia. Skoro więc życie jest darem Boga to człowiek winien być świadomy, że dar ten należy przyjmować, a nie rozporządzać nim jakby swoim własnym. Ten dar jest dany wraz z zadaniem stworzenia najlepszych warunków osobowych dla jego rozwoju. Ciesząc się własnym życiem żaden człowiek nie prawa ingerować w dar życia, który otrzymuje drugi człowiek[30]. Życie każdego człowieka rozpoczyna się w łonie matki. Człowiek, któremu ze względu na człowieczeństwo przysługuje już odwieczne prawo do życia. Istota, która od samego początku rozwija się w bardzo szybkim i dynamicznym tempie. Wartość i piękno prenatalnego życia są często pomniejszane i pomijane i chyba najbardziej zagrożone. Zagrożeniem tym jest antykoncepcja i aborcja. Życie każdego człowieka składa się z wyborów. Wybory te dotyczą również sfery erotycznej tzw. Funkcji prokreacyjnej. W związku z powyższym człowiek może być otwarty na dar poczętego życia, bądź też to życie zabija poprzez antykoncepcję, niekiedy nawet dopuszcza się aborcji na konto przyjemności zmysłowej, lepszego statusu materialnego czy własnej wygody[31].

W adhortacji Christifidelis laici papież wspomina o wielorakich formach przemocy, której poddawana jest dzisiaj osoba ludzka. Te akty uprzedmiotowienia pojawiaj się wtedy, kiedy osoba ludzka nie jest odpowiednio uznana i kochana. Do takich działań Jan Paweł II zalicza: technokrację, nieludzkie systemy polityczne, ekonomiczne i ideologiczne. Zauważa także, że „dziś stały się czymś zwyczajnym przerażające skupiska ubóstwa i nędzy, tak materialnej jak i moralnej, okalające wielkie metropolie i zadające śmierć całym grupom ludzi”[32]. Warto zauważyć, że dla Jana Pawła II, godność osoby jest wartością o znaczeniu uniwersalnym, wartością której bronią ludzie różnych religii, kultur i narodowości. Człowiek jest podmiotem, co od zawsze – zdaniem papieża – odróżnia go od całego widzialnego wszechświata, który jest dla niego przedmiotem. Jest też człowiek, decydującym kryterium określającym kierunki działań i wysiłków. Jest on żywotną wartością, służenie której wymaga podejmowania wciąż, nowych inicjatyw”[33].

Obrona życia nienarodzonych stanowiła jeden z najważniejszych nurtów nauczania Jana Pawła II. Miarą cywilizacji i, miarą uniwersalną, ponadczasową, obejmującą wszystkie kultury, jest stosunek do życia. Cywilizacja, która odrzuca bezbronnych, zasługuje na miano barbarzyńskiej, choćby nawet miała wielkie osiągnięcia gospodarcze, techniczne, artystyczne oraz naukowe. Kościół wierny misji otrzymanej od Chrystusa, mimo słabości i niewierności wielu swych synów i córek, konsekwentnie wnosił w dzieje ludzkości wielką prawdę o miłości bliźniego, łagodził podziały społeczne, przekraczał granice etniczne oraz rasowe, pochylali się nad chorymi i nad sierotami, nad ludźmi starszymi, niepełnosprawnymi i bezdomnymi.

Papież wielokrotnie apelował, że potrzebna jest mobilizacja sumień i wspólny wysiłek etyczny, aby wprowadzić w czyn wielką strategią obrony życia. Dzisiaj świat stał się areną bitwy o życie. Trwa walka między cywilizacją życia a cywilizacją śmierci. Dlatego tak ważne jest budowanie „kultury życia”: tworzenie dzieł i wzorców kulturowych, które będą podkreślały wielkość i godność ludzkiego życia, zakładanie instytucji naukowych i oświatowych, które będą promowały prawdziwą wizję osoby ludzkiej, życia małżeńskiego i rodzinnego; tworzenie środowisk wcielających w praktykę codziennego życia miłość miłosierną, którą Bóg obdarza każdego człowieka, zwłaszcza cierpiącego, słabego i ubogiego, nienarodzonego. Należy rozpocząć od odnowy kultury życia wewnątrz samych wspólnot chrześcijańskich. Zbyt często ludzie wierzący, nawet ci, którzy uczestniczą czynnie w życiu Kościoła, ulegają tendencji do odrywania wiary chrześcijańskiej od jej wymogów etycznych dotyczących życia. Pierwszym i podstawowym krokiem w kierunku tej odnowy kultury jest kształtowanie i uwrażliwianie sumienia na niewymierną i nienaruszalną wartość każdego ludzkiego życia. Sprawą najwyższej wagi jest ponowne odkrycie nierozerwalnej więzi między życiem a wolnością. Są to dobra nierozdzielne: naruszenie jednego z nich prowadzi do naruszenia także drugiego. Nie ma prawdziwej wolności tam, gdzie nie przyjmuje się i nie miłuje życia; pełnia życia jest możliwa tylko w wolności. Obydwie te rzeczywistości mają też wspólny aspekt wrodzony i szczególny, który łączy je nierozerwalnie: powołanie do miłości. Ta miłość, pojmowana jako bezinteresowny dar z siebie, stanowi najprawdziwszy sens życia i wolności człowieka. Również decydujące znaczenie dla formacji sumienia ma ponowne odkrycie konstytutywnej więzi łączącej wolność z prawdą[34].

Jest zatem konieczne, aby człowiek uznał swoją pierwotną i niezaprzeczalną kondycję stworzenia, które otrzymuje od Boga istnieje życie jako dar i zadanie: tylko akceptując tę przyrodzoną zależność swego bytu, człowiek może realizować w pełni swoje życie i wolność, a zarazem szanować dogłębnie życie i wolność każdej innej osoby. Tutaj przede wszystkim ujawnia się, że „osią każdej kultury jest postawa człowieka wobec największej tajemnicy: tajemnicy Boga”[35].- Kiedy odrzuca się Boga i żyje się tak, jakby On nie istniał, albo nie szanuje się Jego przykazana, łatwo odrzuca się lub podważa godność ludzkiej osoby i nienaruszalność jej życia.

Należy zwrócić uwagę, że w nauczaniu Jana Pawła II życie jest rozpatrywane w jego istotnych wymiarach. Punkt wyjścia refleksji stanowi fakt stworzenia życia przez Boga, nie tylko życia ludzkiego, ale wszystkich istot żywych, z którymi człowiek żyje w swoistej symbiozie i które tworzą nieodzowne środowisko jego bytowania. Podmiotem jako darem najcenniejszym dla ludzkiego życia jest rodzina. Jest miejscem, w którym życie, dar Boga może w sposób właściwy być przyjęte i chronione przed licznymi atakami, na które jest ono wystawione. Ponadto jest powołana do głoszenia, wysławiania i służenia. Rodzina spełnia swoją misję głoszenia je przede wszystkim przez wychowanie dzieci. Przez słowo i przykład, przez codzienne kontakty i decyzje, przez konkretne gesty i znaki rodzice uczą swoje dzieci autentycznej wolności, która się urzeczywistnia przez bezinteresowny dar z siebie iw nich oraz szacunek dla innych, poczucie sprawiedliwości, postawę dialogu, wielkodusznej służby i solidarności oraz wszelkie inne wartości. Praca wychowawcza chrześcijańskich rodziców powinna, służyć rozwojowi wiary dzieci i pomagać im w spełnianiu powołania, które otrzymały od Boga. W ramach swojej misji wychowawczej rodzice powinni nauczyć dzieci, słowem i świadectwem. Jan Paweł II, wielokrotne powtarzał: ,Modlę się za dzieci nienarodzone wszystkich krajów świata: niech każde z nich zostanie przyjęte i otoczone miłością. Modlę się też za dorosłych chrześcijanin, aby byli świadomi wartości, który przyjęli oraz bierzmowania, przez które to potwierdzili, kultywowali po ojcach i czuli się żywymi kamieniami Kościoła. Dziecko obdarowuje sobą rodzinę i jest darem dla innych.

3. Dziecko jako podmiot w oczach Jana Pawła II

Jan Paweł II przejdzie do historii jako obrońca prawa do życia nienarodzonych. Ojciec Święty powiedział, że pragnie, aby to był jego testament, sens pontyfikatu. Trzeba podkreślić, że dla Papieża prawo człowieka do życia stało się fundamentem cywilizacji i kultury. Nauka o świętości życia wysuwa się na czoło papieskich przemówień od pierwszych chwil pontyfikatu. Papież-Polak czuł się w pewien sposób powołany do misji obrony życia. Potwierdził to w wypowiedzi do Kolegium Kardynalskiego w słowach: „W obliczu pogardy dla najwyższej wartości życia, pogardy, która prowadzi do legalizacji unicestwienia istoty ludzkiej w łonie matki (...) należy przypominać o nietykalności ludzkiego życia. Nie ustanę nigdy w wypełnianiu tej misji, którą uważam za nie cierpiące zwłoki. Ojciec Święty głosił wszystkim, że dziecko nie przychodzi na świat po to, aby brać, ale by dawać. W swoich licznych dokumentach powtarzał, że dzieci są nadzieją, która rozkwita wciąż na nowo, projektem, który nieustannie się urzeczywistnia, przyszłością, która zawsze pozostaje otwarta. Dzieci są owocem miłości małżeńskiej, która dzięki niemu odżywa i umacnia się. Obdarowanie dziecka życiem jest także tworzeniem historii, kształtowaniem przyszłości i oddziaływaniem na rzeczywistość. Oznacza również czynne włączanie się w proces zbawienia, które Chrystus nieustannie realizuje na ziemi, gdyż dziecko staje się członkiem Kościoła.

Jan Paweł II podkreślał, że człowiek jest pierwszą i główną drogą Kościoła, a dziecko „drogą wyjątkową”. Dla Ojca Świętego dzieci są uśmiechem nieba powierzonym ziemi. Są prawdziwymi klejnotami rodziny i społeczeństwa, są radością Kościoła, są jak „lilie na polu”, o których mówił Jezus, że nawet Salomon w całym swym przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich (por. Mt 6, 28-29). Są szczególnie umiłowane przez Jezusa, a Kościół i Papież patrząc na nie muszą doznawać w swym sercu miłości Serca Chrystusowego[36]. Jezus, który sam był dzieckiem, zawsze okazywał dzieciom wielką miłość. Jan Paweł II, tak to tłumaczy: „On staje wśród nas, jako nowo narodzone Dziecię, Syn Bożego upodobania. A wokół Niego dzieci wszystkich narodów ziemi odczuwających na sobie miłujący wzrok Ojca Niebieskiego. Człowiek nie może żyć bez tej miłości. Jest wezwany do miłości Boga i bliźniego, ale żeby prawdziwie miłować potrzebna jest mu ta pewność Boga”.

Niezliczone i pełne uroku są zdjęcia Jana Pawła II z dziećmi. Nie jest to przy tym tylko wyraz umiejętności reporterów i dziennikarzy. Papież rzeczywiście kochał dzieci, czemu dawał wyraz w swoich wypowiedziach, pełnych ojcowskiego zatroskania o życie ludzkie, którego żywym symbolem jest właśnie dziecko i ujmujących to życie w całym jego ludzkim wymiarze - od chwili poczęcia aż do pełnego rozwoju.

Jan Paweł II jest pierwszym Papieżem, który skierował specjalny list apostolski do dzieci. Miało to miejsce przed Bożym Narodzeniem w 1994 roku. Światowa prasa z miejsca nazwała ów list małą encykliką. Napisany był prostym językiem przystosowanym do świadomości dzieci. W słowach zrozumiałych dla każdego malca Papież podkreśla w nim, że dziecko jest radością nie tylko rodziców, ale także radością Kościoła i całego świata. Przypomniał, że w naszych czasach wiele dzieci cierpi i podlega zagrożeniom. Maluchy umierają z powodu chorób i niedożywienia, cierpią głód, nędzę, padają ofiarą wojen, czasem bywają porzucane przez rodziców i skazywane na bezdomność. Ojciec Święty zawarł w swym liście apel do wszystkich rodzin na świecie, by dobro dziecka było dla nich najważniejsze, by nic nie było istotniejsze niż troska o nie[37].

Już podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny w 1979 roku Jan Paweł II mówił: ,Nikt z nas nie może nigdy zapomnieć tych słów Pana Jezusa: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie i nie przeszkadzajcie im (Łk 18,16). Pragnę być żywym echem tych słów Zbawiciela wobec Was, Drogie Dzieci polskie, w tym zwłaszcza roku, który na świecie obchodzony jest jako Rok Dziecka. Myślą i sercem ogarniam te maleństwa jeszcze w ramionach ojców i matek. Oby nigdy nie zabrakło tych miłujących ramion rodzicielskich dla was. Oby jak najmniej było na ziemi polskie] społecznego sieroctwa dzieci. Można podziwiać domy dziecka. Ale żaden dom dziecka nie zastąpi domu rodzinnego, rodzicielskich ramion! Niech wszystkie dzieci mają łatwy przystęp do Chrystusa w latach przedszkolnych. Niech przygotowują się z radością do Jego przyjęcia w Eucharystii. Niech wzrastają w latach i w mądrości i w łasce u Boga i u ludzi (por. Łk 2,52), tak jak On sam, Chrystus, wzrastał w domu nazaretańskim. A kiedy tak wzrastają w latach młodzieńczych, niech nikt z nas, Drodzy Bracia i Siostry, nie stanie się wobec nich winien tego zgorszenia, o którym Pan Jezus mówi w słowach tak bardzo surowych. Pomyślmy czasem o tych słowach. Niech pomagają nam z tym większą gorliwością i odpowiedzialnością podejmować wielkie dzieło wychowania i katechizacji[38].

Każde dziecko (jak każdy człowiek) jest dla Papieża wyjątkowe i w każdym widzi w pełni wartościową osobę, która jest darem Boga. Trzeba człowieka afirmować ze względu dla niego samego, nie dla jakichkolwiek innych racji czy względów – jedynie dla niego samego! Trzeba tego człowieka poprostu miłować dlatego, że jest człowiekiem – trzeba wymagać dla niego miłości ze względu na niezwykłą godność, jaką w sobie nosi[39]. Dziecko jest drogocennym darem w pierwszej kolejności dla rodziców i rodzeństwa, ale – patrząc dalej – również dla społeczeństwa i swojego narodu. Jest ono znakiem tego, jak ważne są dla Papieża dzieci i jednocześnie jak poważnie je traktuje. Na zakończenie Roku Rodziny napisał List do dzieci. Nie było wcześniej takiej sytuacji, aby Biskup Rzymu wystosował dokument, którego adresatem uczynił dzieci. Jan Paweł II bezpośrednio kieruje do dzieci całego świata specjalne słowo. Pisze wpierw o tym, co dostępne jest w doświadczeniu dziecka i jednocześnie co stanowi tak ważne i radosne przeżycie – o świętowaniu Bożego Narodzenia. Nazywając Boże Narodzenie świętem Dziecka – nowonarodzonego Dziecka, zwraca się do dzieci: „Jest to zatem wasze święto! Wy, tak bardzo na nie czekacie i przygotowujecie się do niego z radością. Liczycie po prostu dni i godziny, które jeszcze was dzielą od święta i Nocy Betlejemskiej”[40]. Przywołuje dalej Papież wszystkie opisane w Ewangelii zdarzenia związane z narodzinami Chrystusa, znane tak dobrze nawet małym dzieciom, chociażby z tradycji szopek bożonarodzeniowych: narodzenie w stajence, pokłon pasterzy, pokłon Trzech Króli. Ukazuje je dzieciom zarówno w perspektywie ich własnego doświadczenia rodziny – obecności mamy, taty, ich miłości i troski o dziecko, ale równocześnie w perspektywie całej Ewangelii: Dzieciątko w stajence to ten sam Jezus, który w wieku dwunastu lat udaje się z rodzicami do Jerozolimy i tam przysłuchuje się nauczycielom w świątyni, potem wzrasta w domu Maryi i Józefa a wreszcie, stawszy się dorosłym, głosi słowo Boże i uzdrawia ludzi. Papież zachęca dzieci, aby popatrzyły na swoje życie w świetle Ewangelii: „Drodzy przyjaciele! W wydarzeniach związanych z dzieciątkiem Betlejemskim możecie rozpoznać los dzieci na całym świecie”[41].

Prawda, którą Ojciec Święty chce szczególnie dobitnie przekazać dzieciom, jest prawda o nieskończonej miłości Boga do człowieka, a w tym przypadku do dziecka. Miłość jest niezbędna do wzrostu, zarówno duchowego jak i fizycznego. Świadomość tej ogromnej Bożej miłości dodaje odwagi i sił każdemu wyjątkowo, kto jej potrzebował.

Ojciec Święty pisze również o tym jak ważne jest przyjmowanie Eucharystii i jak wielkim wydarzeniem w życiu każdego dziecka jest dzień, kiedy po raz pierwszy może przystąpić do Stołu Pańskiego. Najbardziej uderza w tekstach Papieża forma zwracania się do małych adresatów. Rozmawia z nimi prostym, zrozumiałym językiem, przywołuje sprawy i sytuacje dostępne ich doświadczeniu, opowiada im o swoim dzieciństwie, o sprawach trudnych. Dzieciom do których trafi jego słowo, pragnie zwrócić uwagę na smutny fakt cierpienia, obecnego wśród rówieśników: ,Jeżeli bowiem prawdą jest, że dziecko jest radościąnie tylko rodziców, ale także radością społeczeństwa, to równocześnie jest też prawdą, że niestety, wiele dzieci w naszych czasach w różnych częściach cierpi i podlega wielorakim zagrożeniom. Cierpią głód i nędzę, umierają z powodu chorób i niedożywienia, padają ofiarą wojen, bywają porzucane przez rodziców, skazywane na bezdomność, pozbawione ciepła własnej rodziny, ulegają rozmaitym formom gwałtu i przemocy dorosłych[42]. Idąc za Panem Jezusem i Matką Bożą, którzy w różnych czasach Kościoła wybierali dzieci, aby powierzyć im sprawy wielkiej wagi (tu przywołane zostały postaci św. Bernadetty z Lourdes, dzieci z La Salette i dzieci z Fatimy), Jan Paweł II u schyłku drugiego tysiąclecia, wiedząc, że modlitwa dziecka ma ogromną siłę, powierza dzieciom wielkie zadanie: [...] rozważając to wydarzenia, napełniajcie nas wielkim bólem, postanowiłem prosić was drogie dzieci, ażebyście wzięli sobie do serca modlitwę o pokój. [...] Jesteście wrażliwi na miłość a lękacie się wszelkiej nienawiści. Dlatego Papież może liczyć na to, że spełnicie jego prośbę, że dołączycie się do jego modlitwy o pokój na świecie z takim samym zapałem, z jakim modlicie się o pokój i zgodę w waszych rodzinach[43].

Drugim poważnym, trudnym, w zasadzie „dorosłym” zadaniem jakie Papież stawia przed dziećmi, jest rozpoznanie swojego powołania, trzecim - odważne pójście za jego głosem: Pan Bóg powołuje każdego człowieka, a Jego głos daje o sobie znać już w duszy dziecka: powołuje do życia w małżeństwie czy też do życia w kapłaństwie lub życia zakonnego, a może do pracy na misjach... Kto wie? Módlcie się, drodzy chłopcy i dziewczęta, abyście rozpoznali, jakie jest ważne powołania i abyście mogli później iść wielkodusznie za jego głosem. Tu właśnie widać, czym jest prawdziwa ojcowska miłość. Taka miłość rozumie, pochyla się z troską, wspiera dobrym słowem, ale jednocześnie bardzo ufa i budując na tym zaufaniu stawia zadania, pokazuje i w ten sposób wznosi do góry, umożliwia wzrost. Taką miłość ofiaruje Papież dzieciom całego świata. I z taką właśnie ogromną miłością, z nadzieją i radością na zakończenie wzywa dzieci do wspólnej modlitwy: „Do was, moi mali przyjaciele, bez względu na różnice języka, rasy, czy narodowości mówię: Chwalcie imię Pana!”[44].

4. Prawa każdego dziecka

Wielokrotnie - słowem i gestem - Papież dawał świadectwo swej ogromnej miłości do dzieci. Wzruszające chwile, kiedy brał na ręce i przytulał maluszki, podawane mu gdzieś z tłumu zebranych na audiencjach czy podczas pielgrzymkowych spotkań z wiernymi. Wielu osobom zapadła w pamięci scena z podkrakowskiego lotniska Balice w 1999 r., kiedy to wchodząc Jan Paweł II po stopniach do samolotu, po wszystkich oficjalnych pożegnaniach, jeszcze dostrzegł uniesione przez kogoś do góry malutkie dziecko, wziął.je, przytulił i ucałował, takim gestem żegnał się z Ojczyzną. Liczne spotkania z dziećmi, czy to przybywającymi do Rzymu, czy w miejscach odwiedzanych przez Ojca Świętego były okazja do wyrażenia miłości względem dzieci. A przede wszystkim ogromna ilość wypowiedzi, w których Jan Paweł II mówił o podstawowych prawach dziecka: prawie do miłości, szacunku i troski, prawie do urodzenia się i wzrastania w prawdziwej i kochającej się rodzinie, która może zapewnić dziecku poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego.

Jednym z licznych charyzmatów Jana Pawła II była umiejętność kontaktowania się z różnymi ludźmi, ale najchętniej i z największą życzliwością i miłością spoglądał na dzieci. Jakże autentycznie w jego ustach brzmiały słowa, które kierował do dorosłych: „Bądźmy wciąż wpatrzeni w piękno dziecka”[45]. Ojciec Święty chętnie brał dzieci na ręce, przytulał je, głaskał, rozmawiał z nimi. Często i jakże dobitnie zwracał się w interesie dzieci do dorosłych: rodziców, nauczycieli, wszystkich tych, którzy odpowiadali za wychowanie dzieci. Kierował słowa troski o dziecko i o rodzinę do różnych organizacji międzynarodowych, do rządów różnych krajów[46]. W swoim przemówieniu do Europejskiego Komitetu Dziennikarzy do Spraw Praw Dziecka mówił: „Kościół [...], nie zawsze posługując się nowszym terminem prawa dziecka - stale uważał dziecko nie za jednostkę, którą można wykorzystywać, nie za przedmiot, ale za podmiot niezbywalnych praw, za rodzącą się i rozwijającą się osobowość, która ma swoją wartość i swoje szczególne przeznaczenie”[47].

Jana Pawła II możemy śmiało nazwać wielkim obrońcą praw dziecka. On wiedział, jak ważne jest dziecko w oczach Pana Jezusa! Wiedział, że Ewangelia jest głęboko przeniknięta prawdą o dziecku. Co to bowiem znaczy: „Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego”. Niebo jest dla tych, którzy są tak jak dzieci, tak pełni zawierzenia jak one. Tylko tak mogą odnaleźć w Bogu swojego Ojca i stać się za sprawą Jezusa również dziećmi Bożymi - głosił Papież. Wy, chłopcy i dziewczynki - zwracał się Ojciec Święty do najmłodszych w grudniu 1994 roku - jesteście synami i córkami waszych rodziców. A Bóg pragnie byśmy wszyscy byli Jego dziećmi przybranymi przez łaskę. To jest właśnie to wielkie źródło radości Bożego Narodzenia. o której piszę wam przy końcu Roku Rodziny. Rozradujcie się wszyscy tą Ewangelią Bożego dziecięctwa. Papież liczy bardzo na wasze modlitwy. Musimy się razem wiele modlić, żeby ludzkość stawała się coraz bardziej rodziną Bożą, ażeby mogła żyć w pokoju[48].

Dziś prawa dziecka przyjęły niebezpieczną postawę względem odpowiedzialnych rodziców i szlachetnych nauczycieli. Jeżeli te prawa będą egzekwowane przez dobrych ludzi, to nie będzie takiego niebezpieczeństwa. Jednak w praktyce zdarza się, że prawami dziecka manipulują ideolodzy. Podpierają się tymi prawami wtedy, gdy sami nie są odpowiedzialni i postępują gorzej jak dzieci. Dorosły, który sam nie panuje nad sytuacją, pogrąża się coraz bardziej, gdy tą sytuacją chce rozwiązać problemy dzieci, które nie są w pełni obiektywne, nie mają dojrzałych podstaw prawidłowej oceny i odpowiedniej wiedzy. W rodzinie, wspólnocie osób, szczególną troską winno być otoczone dziecko, należy rozwijać głębokie szacunek dla jego godności osobistej oraz ze czcią i wielkodusznie służyć jego prawom. Odnosi się to do każdego dziecka, ale szczególnie ważkie staje się wobec dziecka małego, wymagającego opieki całkowitej, wobec dziecka małego, wymagającego opieki całkowitej, wobec dziecka chorego, cierpiącego lub upośledzonego. Troszcząc się o każde dziecko przychodzące na świat i otaczając je czułą i rzetelną opieką, Kościół wypełnia swoje podstawowe posłannictwo; powołany jest bowiem do objawiania i przedstawiania na nowo w dziejach przykładu i przykazania Chrystusa Pana, który postawił dziecko w samym centrum Królestwa Bożego, mówiąc: Dopuśćcie dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie; do takich bowiem należy królestwo niebieskie.

Czas, kiedy zwleka się z uczeniem dziecka modlitwy w oczekiwaniu na to, aż ją zrozumie – jest czasem okrutnego głodzenia i oszukiwania jego serca. Dziecko całe jest w swoim sercu –miłość jest jego najpotężniejszą zdolnością. Serce wyprzedza rozum i przeciera mu drogę; najpierw sercem dziecko biegnie ku Bogu, a intelekt – w rytm swego ludzkiego rozwoju – podąża za sercem. Dlatego odwlekanie modlitwy i sakramentów na czas, aż dziecko je zrozumie byłoby straszliwym błędem. Powiedzmy więcej: byłoby wychowaniem przyszłego ateisty, bo samym rozumem, bez miłości, Boga poznać nie można. Bóg jest Miłością, dziecko też jest miłością. Bóg i dziecko do siebie pasują[49].

Jan Paweł II przypomniał najmłodszym chrześcijanom w Rzymie 1987 roku: „Wiedzcie o tym, że jesteście powołani przez Pana Jezusa do stania się apostołami radości i budowniczymi nadziei we wspólnocie chrześcijańskiej (...). On pragnie uczynić z was dar dla całego Kościoła i całej ludzkości”[50]. Dzieci, które są dorosłymi w Duchu Świętym, powołane są do otwarcia się na Jego dar dla dobra wspólnoty, które nazywamy charyzmatami. Dzieci mają prawo do tego, by pomóc im rozpoznać własne charyzmaty i służyć nimi wspólnocie[51]. Powtarzam raz jeszcze to, co powiedziałem na Zgromadzeniu Ogólnym Narodów Zjednoczonych dnia 2 października 1979 roku: „Pragnę wypowiedzieć tę radość, jaką dla każdego z nas stanowią dzieci, wiosna życia, zadatek przyszłości każdej dzisiejszej ojczyzny. Żaden kraj na świecie, żaden system polityczny nie może myśleć o swej przyszłości inaczej, jak tylko poprzez wizję tych nowych pokoleń, które przejmą od swoich rodziców wielorakie dziedzictwo wartości, zarówno własnego narodu, jak też całej rodziny ludzkiej. Troska o dziecko, jeszcze przed jego narodzeniem, od pierwszej chwili poczucia, a potem w latach dziecięcych i młodzieńczych jest pierwszym i podstawowym sprawdzianem stosunku człowieka do człowieka. I dlatego też czegóż można bardziej życzyć każdemu narodowi i całej ludzkości, wszystkim dzieciom świata, jeśli nie owej lepszej przyszłości w której poszanowanie praw człowieka stanie się pełną rzeczywistością w wymiarach nadchodzącego 2000 roku”[52].

Przyjęcie miłości, szacunek, wieloraka i jednolita służba – materialna, uczuciowa, wychowawcza, duchowa – każdemu dziecko, które przychodzi na ten świat, winny stanowić zawsze charakterystyczną i nieodzowną cechę chrześcijan a zwłaszcza rodzin chrześcijańskich tak, aby dzieci mając możliwość wzrastania „w mądrości w latach i w łasce u Boga i u ludzi”, wnosiły swój cenny wkład w budowanie wspólnoty rodzinnej i w samo uświęcanie rodziców”[53].

Ojciec Święty nazywa też dzieci dorosłymi jutra. Niedocenianie lub wręcz lekceważenie tej prawdy szkodzi przyszłości nie tylko samych dzieci, ale także społeczeństwa. W związku z tym potrzebne jest skuteczne działanie w obronie dzieci. U podstaw tego zaangażowania powinno znajdować się przeświadczenie, że życie jest darem miłości i dlatego obrona życia, zwłaszcza życia dziecka oraz troska o jego wzrost i harmonijne dojrzewanie musi wypływać z miłości. Ojciec Święty stwierdza, iż: „Wszystkie prawa dziecka zawierają się w prawie do bycia kochanym, dlatego społeczeństwo nie może twierdzić, że chroni dziecko, otacza je opieką i wspomaga jego rozwój, jeśli podejmując te działania nie uświadomi sobie na nowo, że ma obowiązek kochać dziecko”[54]. W tym względzie konieczne jest zaangażowanie nauki i przeznaczenie na ten cal odpowiednich środków. Konieczne jest również obligowanie i to zarówno na płaszczyźnie indywidualnej jak i społecznej, podstawowych wartości. Chodzi o te wartości, które stanowią fundament właściwego ładu społecznego, poczynając od rodziny. Sama nauka, która – jak przypomina Papież – jest miłością wiedzy, powinna stawać się służbą miłości wobec najmniejszych. Wraz z nauką wszystkie inne instytucje powinny kierować się kryteriami autentycznej nauki, aby skoordynować działania w tym względzie. Wychowanie do wartości zgodnych z ludzką godnością nie jest uwarunkowane przez nauki empiryczne, lecz etyką. Zmierza ono do odrodzenia moralnego[55].

Prawa dziecka u swych podstaw miały dobre założenia. Organizacja międzynarodowa tworzyła te prawa z myślą o warunkach afrykańskich, gdzie dzieci były nieludzko traktowane. Później te prawa przeniesiono na tereny krajów Europy. Jednak w sytuacji europejskiej przyniosły negatywne skutki, ponieważ są uzasadnione tylko w przypadkach patologicznych rodzin i sadystycznych nauczycieli. W sytuacji zdrowej rodziny i normalnej szkoły prawa dziecka wyrządzały krzywdą rodzinie i szkole. Nie można wszystkich rodzin traktować jako siedliska zła. Nie można też odbierać rodzinie prawa do zrodzenia i wychowania dziecka. I dlatego żadna organizacja nie powinna ingerować w podstawowe prawa rodziny do wychowania swoich dzieci i nie może ograniczać tego prawa.

5. Troska o najsłabszych wyrazem miłości

Jan Paweł II w dziecku widzi przede wszystkim w pełni wartościową osobę - człowieka, który jest darem Boga. To pociąga za sobą liczne konsekwencje, zarówno dla dzieci, jak i ich rodziców. Troska o dziecko jest bowiem „pierwszym i podstawowym sprawdzianem stosunku człowieka do człowieka”[56]. Wielka troska Jana Pawła II o wartość życia ludzkiego kryje się nie tylko w głębokich refleksjach teologicznych, ale również w bezpośrednim ojcowskim dialogu z dziećmi. Papież zwracając się do dzieci mówił: Pragnę powtórzyć to, o czym same dobrze wiecie: papież bardzo was kocha. Mówiłem to wiele razy dzieciom, takim jak wy, ze wszystkich krajów. W wielkiej rodzinie, jaką jest Kościół katolicki, rodzinie złożonej z wielu osób, małych i dużych, najukochańszymi istotami są dzieci.

Temat przekazywania życia przewija się w wielu papieskich dokumentach. Jednym z pierwszych była adhortacja o małżeństwie i rodzinie Familiaris consortio. Jan Paweł II omawia w niej m.in. misję małżonków w przekazywaniu życia. Życie, które ludzkość zawsze przyjmowała i którego pragnęła jako wielkiego dobra stanowi fundamentalną i nadrzędną wartość dla każdego człowieka. Dzisiaj jednak kultura musi na nowo uznać, zaakceptować i przyswoić, w przeciwnym bowiem razie powstaje niebezpieczeństwo, że zaniknie się w sobie i doprowadzi do samozniszczenia[57].

W Liście do Rodzin z 2 lutego 1994 roku dał do zrozumienia, że żadna ludzka władza nie ma prawa udzielić zgody na zabicie drugiego człowieka, również tego, który znajduje się jeszcze w łonie matki. Prawo Boże w stosunku do życia ludzkiego jest jednoznaczne i kategoryczne. Bóg nakazuje: „Nie zabijaj” (por. Wj 20,13). Żaden ludzki pracodawca nie może więc powiedzieć: wolno ci zabijać. Zjawiskiem niemniej niebezpiecznym są dzisiaj ustawodawstwa, które nie respektują prawa do życia od chwili poczęcia. Towarzyszy im, niestety szerokie przyzwolenie lub zgoda opinii. Najpełniej na temat zjawiska aborcji Ojciec Święty wypowiedział się w encyklice Evagelium vitae. Stwierdził w niej m.in.: „Wśród wszystkich przestępstw przeciw życiu, jakie człowiek może popełnić, jest przerywanie ciąży, które ma cechy występku godnego potępienia. Wobec tak groźnej sytuacji szczególnie potrzebna jest dziś odwaga, która pozwala spojrzeć prawdzie w oczy i nazywać oczy po imieniu, nie ulegając wygodnym kompromisom czy też pokusie oszukiwania siebie.

Encyklika o wartości i nienaruszalności życia ludzkiego stanowi dramatyczne wezwanie do wszystkich ludzi, aby bronili życia przed potężną „cywilizacją śmierci”. Ten ewangeliczny krzyk w obronie najsłabszych istot jest zarazem upomnieniem skierowanym do wierzących i niewierzących, że nasza cywilizacja zbliża się do niebezpiecznego zakrętu, za którym jest już, tylko obszar panowania kultury śmierci. (...) Lęk budzą coraz liczniejsze i poważniejsze zagrożenia życia ludzi i narodów, zwłaszcza życia słabego i bezbronnego. Obok dawnych dotkliwych plag, takich jak: nędza, głód, choroby endemiczne, przemoc i wojny, pojawiają się plagi nowe nowe, przybierając nieznane dotąd formy i nieznane rozmiary.

Również Katechizm Kościoła Katolickiego nie pozostawia najmniejszej wątpliwości: „Kościół od początku twierdzi, że jest złem moralnym każde spowodowane przerwanie ciąży. Nauczanie na ten temat pozostaje niezmienne. Bezpośrednie przerywanie ciąży, to znaczy zamierzone jako cel jest głęboko sprzeczne z prawem moralnym. Nie będziesz zabijał płodu przez przerywanie ciąży ani nie zabijesz nowonarodzonego”[58]. Jak wynika z wielu aktualnych kwestii, rodzi się w ten sposób jakaś mentalność przeciwna życiu. Kościół jednak mocno wierzy, że życie ludzkie, nawet, gdy słabe i cierpiące, jest zawsze wspaniałym darem Bożej dobroci. Przeciw pesymizmowi i egoizmowi, zaciemniającym świat, Kościół opowiada się za życiem: w każdym życiu ludzkim umie odkryć wspaniałość owego „Tak", które zalewa i gnębi świat. Kościół jest powołany do tego, aby wszystkim ukazać na nowo, z coraz większym przekonaniem, swoją wolę rozwijania wszelkimi środkami życia ludzkiego i bronienia go przeciw jakimkolwiek zasadzkom, niezależnie od stanu i stadium rozwoju, w którym się ono znajduje.

Papież Jan Paweł II troszczy się i zawsze dostrzegał krzywdę dzieci będących ofiarami przemocy. Miliony dzieci cierpią na skutek różnych form przemocy, występujących zarówno w społeczeństwach, gdzie panuje nędza, jak i w krajach rozwiniętych. Są to często formy mniej widoczne, ale wcale nie mniej okrutne. W niektórych krajach małe dzieci są zmuszane do pracy, są maltretowane i boleśnie karane, otrzymują znikome wynagrodzenie, ponieważ nie mogą się w żaden sposób bronić, najłatwiej padają ofiarą szantażu i wyzysku. Kiedy indziej znów czyni się z nich przedmiot transakcji handlowych, aby wykorzystywać je w procederze zorganizowanego żebractwa lub – co gorsza – zepchnąć na drogę prostytucji. Są i tacy, którzy bez skrupułów angażują dzieci do działalności przestępczej zwłaszcza do sprzedaży narkotyków, co wiąże się między innymi z ryzykiem, że one same zaczną je używać. Niemało jest dzieci, dla których ostatecznie jedynym środowiskiem życia staje się ulica. Dzieci, które uciekły z domu albo zostały porzucone przez rodziny, czy też są po prostu pozbawione na zawsze środowiska rodzinnego, żyją z dnia na dzień w stanie całkowitego opuszczenia, traktowane przez wielu jako odpadki, których należy się pozbyć. Również w orędziu na Światowy Dzień Pokoju Ojciec Święty upomniał się o dzieci nienarodzone, o dzieci ofiary przemocy wojennej, o małych żołnierzy zmuszanych do uczestnictwa w wojnie, o dzieci głodzone, okaleczone, niszczone przez wojnę[59].

Przemoc wymierzona przeciw dzieciom występuje niestety również w rodzinach żyjących w warunkach dostatku i dobrobytu. Są to na szczęście rzadkie przypadki, ale mimo to nie należy ich lekceważyć. Zdarza się, nawet we własnych domach i to ze strony tych, w których słusznie powinny pokładać całkowitą ufność dzieci doznając przemocy i krzywd, co w sposób nieobliczalny szkodzi ich rozwojowi. Wiele dzieci jest narażonych na wstrząsy związane z konfliktami między rodzicami lub nawet z rozpadem rodziny. Troska o ich dobro nie powstrzymuje dorosłych od podjęcia decyzji podyktowanych często przez egoizm i zakłamanie. Za fasadą normalnego i spokojnego życia, szczególnie mylącą w sytuacji dostatku dóbr materialnych, dzieci i muszą nieraz wzrastać w smutnej samotności nie mając nikogo, kto z miłością wskazałby im właściwą drogę zapienił odpowiednie wychowanie moralne.

Podsumowując trzeba zauważyć, że konieczna jest także solidarność wszystkich ludzi dobrej woli w niesieniu pomocy dzieciom najsłabszym i opuszczonym. Same organizacje krajowe i międzynarodowe niosące pomoc dzieciom, nie są w stanie sprostać potrzebom ogromnych rzesz dzieci. Kościół wrażliwy na prawa człowieka, szczególnie zaś najsłabszych od początku swego istnienia aż do chwili obecnej otacza dzieci miłością i troską. Czyni to za pośrednictwem instytucji dobroczynnych. Istnieją różne formy stowarzyszeń dzieciom. Nie brak też ludzi, którzy podejmują ukryte formy opieki nad dziećmi prowadzonych przez duszpasterzy, zgromadzenia zakonne męskie i żeńskie ruchy i instytucje gromadzące wiernych świeckich, organizacje wolontariatu, które świadczą pomoc.

6. Rodzina małym Kościołem, zobowiązanym do ewangelizowania

Na niej spoczywa główny obowiązek troski, by dzieci wzrastały w łasce u Boga i u ludzi. To właśnie w rodzinie Bóg daje rodzicom „swoje dziecko” na wychowanie, aby mu praktycznie ukazali, co znaczy być wyznawcą Chrystusa. Obecnie obserwujemy powszechne zjawisko, ze właśnie rodziny zamożne i inteligenckie wstydzą się nie rzadko większej liczby dzieci, ograniczając świadomie do jednego lub najwyżej dwojga, z wielką szkodą dla samych dzieci i dla dobra narodu. Pan Jezus błogosławiący dzieci, to jedna z najbardziej zapadających w pamięci scen ewangelicznych. Zbawiciel mówił: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie”. Dlatego tyle troski, tyle wysiłków, tyle czasu poświęca Kościół właśnie dzieciom, by postępując w latach postępowały też w mądrości i łasce u Boga i u ludzi. Łatwiej bowiem ustrzec dzieci przed zepsuciem niż naprawić to, co złość poczyniła w ich umysłach i sercach[60].

Kościół otacza życie wielkim szacunkiem i wzywa do jego obrony zwłaszcza, gdy ulega ono słabości i cierpieniu. Głosi tym samym niepowtarzalną zasadę, której motywacja jest bardzo prosta i zarazem wzniosła: życie – od poczucia do naturalnego kresu – to zawsze wspaniały dar Boży. Od chwili poczęcia i we wszystkich następnych fazach życie ludzkie jest święte. Jego przekazywanie związane jest z aktem miłości małżonków powołanych, aby być wolnymi i odpowiedzialnymi współpracownikami Boga w tym dziele, które ma tak wielkie znaczenie dla losów ludzkości[61].

Broniąc godności każdego poczętego życia – Kościół wypełnia najwyższe przykazanie Boże. Dlatego potępia jako poważną obrazę ludzkiej godności praktyka bezpośredniej sterylizacji, trwałej lub tymczasowej, zarówno mężczyzny jak i kobiety. Dlatego uznaje za niedopuszczalne bezpośrednie przerywanie już rozpoczętego procesu rozrodczego, a przede wszystkim odrzuca różne praktyki aborcyjne, podejmowane z rozmysłem, niezależne od motywacji. Z tego samego powodu Kościół nie akceptuje żadnych metod inicjowania procesu rozrodczego poza w pełni ludzkim kontekstem, jakim jest owo spotkanie miłości w którym przez wzajemny całkowity dar małżonkowie stają się jednym ciałem. Mamy zatem święty obowiązek chronić w dziecku niepowtarzalne wartości, które czynią nas lepszymi ludźmi i usposabiają nas do życzliwości wobec bliźniego i całego świata. Obiektem twórczej ochrony u małego dziecka powinno być przede wszystkim jego życie emocjonalne, jego myślenie i aktywność należycie ukierunkowana, a przede wszystkim niczym nie skalona miłość.

Narastające w naszej epoce zagrożenie wartości życia łamie prawo osoby do życia, a tym samym, zadaje cios w samo serce porządku moralnego i prawnego. Dar życia jest znakiem miłości Boga, jest ono nieocenionym skarbem, ubogacającym całą rodzinę ludzką. Stąd pytanie o wartość macierzyństwa i konieczność pełnej ochrony ludzkiego życia od momentu jego poczęcia. Jeśli prawo do życia – do daru: życia – zastąpimy prawem do odebrania życia człowiekowi, wówczas nie możemy wątpić w to, że spośród wszystkich wartości technicznych i materialnych, którymi obliczamy miarą postępu i cywilizacji, znalazła się wartość zasadnicza i podstawowa, która jest właściwą racją i miarą prawdziwego postępu: jest to wartość życia ludzkiego.

7. Dziecko w życiu rodziny jako dar

Dla papieża Jana Pawła II, najgłębsze sprawy ludzkie związane są z rodziną. Ona stanowi pierwszą, podstawową i niezastąpioną wspólnotę dla człowieka. Rodzina otrzymała od Boga posłannictwo, by stać się pierwszą i żywotną komórką społeczeństwa – stwierdza Sobór Watykański II. Rodzina jest szczególną wspólnotą osób, w której rodzice są złączeni ze sobą przymierzem małżeńskim. Jest ona także podstawowym i pierwotnym przejawem wymiaru społecznego osoby, kolebką życia i miłości, gdzie człowiek rodzi się i wzrasta. Tę podstawową komórkę społeczną trzeba otaczać szczególną opieką.

Ogromne znaczenie przypisał Chrystus dziecku, co zresztą podkreśla w swym nauczaniu Jan Paweł II. Uczynił je jakby rzecznikiem sprawy, którą sam głosił. Znaczenie dziecka w każdej społeczności polega na tym, ze świadczy ono o zamierzonej dla człowieka przez Stwórcę. i Ojca niebieskiego niewinności. Utracona przez grzech, musi ona być przez każdego z nas zdobywana trudem. W tym trudzie, w tym wysiłku umysłu, woli serca – obraz dziecka pozostaje dla człowieka natchnieniem i źródłem nadziei. Dziecko jest źródłem nadziei. Mówi ono rodzicom o celu ich życia, reprezentuje owoc ich miłości. Pozwala również myśleć o przyszłości. Rodzice żyją dla dzieci, dla nich pracują i trudzą się[62].

Sytuacji dziecka i jego rodziny we współczesnym świecie Jan Paweł II poświęca adhortację Familiaris consortio. Rodzina jest tam przedstawiona jako pierwsza komórka społeczna zaś dziecko jawi się jako wielki dar dla rodziny i całego społeczeństwa. Sytuacja, w której znalazła się współczesna rodzina posiada zarówno aspekt pozytywny jak zarówno negatywny. Z jednej strony ma się bowiem do czynienia z żywszym poczuciem wolności osobistej jak również ze zwróceniem większej uwagi na jakoś stosunków międzyosobowych w małżeństwie, na podnoszenie godności kobiety, na odpowiedzialne rodzicielstwo, na wychowanie dzieci. Oprócz tego obserwuje się świadomość potrzeby zaciśnięcia więzów między rodzinami w celu niesienia wzajemnej pomocy duchowej i materialnej, pełniejsze odkrycie posłannictwa kościelnego właściwego rodzinie. Z drugiej jednak strony zauważa się wiele niepokojących objawów niszczenia niektórych podstawowych wartości. Papież dostrzega, że w bardzo wielu społeczeństwach rodzina jest traktowana jak sprawa chrześcijaństwa i często pozbawiona jest ochrony oraz poparcia ze strony państwa. Objawia się to niedostatkiem w materialnym przetrwaniu, rozbiciem rodzin czy zmuszaniem do separacji. Objawami kryzysu rodziny są dzieci pozostawione bez opieki i zmuszane do szukania pracy, a także narkomania, alkoholizm i wyzysk przez innych. Wszystko to jest przeszkodą w integralnym rozwoju osoby.

Rodzina jako środowisko wychowawcze napotyka na różne trudności, które można sprowadzić do nieumiejętności organizowania życia wewnątrz rodzinnego i nieumiejętności wychowania w zmieniających się warunkach społecznych, co powoduje odsuwanie na dalszy plan świadomych poczynań wychowawczych w kształtowaniu postawy światopoglądowej, moralnej i społecznej.

Rozpowszechniony jest pogląd, że obecnie wychowanie dziecka stało się znacznie trudniejsze niż w dawnych czasach. Najbardziej niebezpieczne dla wychowania rodzinnego jest to, że nie zdajemy sobie sprawy z rzeczywistych trudności, jakie występują w naszym życiu, nie rozumiemy źródeł i działania, a wskutek tego nie potrafimy im skutecznie zapobiegać. Zamiast szukać tych czynników, które rzeczywiście o rozwoju dziecka decydują, rodzice zastępują je innymi mało skutecznymi. Rzeczywiście wychowanie w rodzinie może polegać jedynie na doskonaleniu wewnętrznego życia w niej i zabezpieczaniu w ten sposób najlepszych warunków dla rozwoju dziecka.

Jan Paweł II przestrzega przed zawiązaniem rodzicielstwa do rodzenia w znaczeniu fizycznym Należy je dostrzegać w sensie zarówno moralnym jak i duchowym. Aby wydać człowieka na świat, potrzeba zaledwie kilku miesięcy, lecz całego życia nie starcza by go wychować. Istnieje bowiem świat wartości ludzkich i nadprzyrodzonych, które rodzice muszą przekazać swoim dzieciom. Wymaga to czasu, cierpliwości, mądrości i miłości. Jan Paweł II dostrzega także wkład rodzin, które adoptują dzieci i w ten sposób podejmują się trudu wychowania i zapewnienia tym dzieciom moralnego i duchowego rozwoju osobowości.

Jak wynika z powyższych rozważań wszyscy członkowie rodziny, a przede wszystkim rodzice są odpowiedzialni za jakoś życia. Rodzina powinna budować się na wzajemnym zaufaniu, na zawierzeniu wzajemnym. Tylko na takim fundamencie można budować proces wychowania, który stanowi podstawowy element wychowania. W wypełnianiu tego zadania rodzice nie mogą być zastąpieni przez nikogo – i nikomu też nie wolno odbierać rodzicom tego pierwszorzędnego ich zadania. Wypełnianie wychowawczego zadania stawia przed rodzicami doniosłe wymagania. Jan Paweł II w adhortacji FC pisze: ,,Przyszłość ludzkości idzie przez rodziny!”. Stanowi to wyzwanie, aby każdy człowiek zaangażował się w sprawę ratowania, popierania wartości i potrzeb rodziny. Zaś szczególną formą troski wobec dzisiejszej rodziny chrześcijańskiej kuszonej często zniechęceniem, dręczącej trudnościami jest przywrócenie jej zaufania do siebie samej, do własnego bogactwa natury i laski. Ojciec Święty zauważa w tym całym procesie rolę szkoły. Zwracając się do uczniów jednej ze szkół mówił: „Wiek wasz jest porą życia najbardziej korzystny dla zasiewów i dla przygotowań gruntu pod przyszłe zbiory. To czas przygotowań. Tak więc im poważniejsze jest zaangażowanie jakim podejmujecie dzisiaj wasze obowiązki, tym i skuteczniej spełniać będziecie wasze posłannictwo, jakie zostanie Wam jutro powierzone. Możecie dziś wprawiać się na różne sposoby do wykonywania waszych przyszłych obowiązków. Przykładajcie się do nauki z wielkim zapałem; sprzyja ona niewątpliwie dojrzewaniu waszej osobowości. Pamiętajcie, że także wśród dorosłych wielkim jest ten człowiek, który zawsze chce się czegoś nauczyć. Uczcie się rzeczy wciąż nowych, a czyńcie to z wielką pokorą, ponieważ tylko ona uczyni was otwartymi i gotowymi do wciąż nowych zdobyczy. Osiąga metę tylko ten, kto zdaje sobie sprawę, że jeszcze mu daleko do upragnionych celów. Jan Paweł II był zadowolony z faktu, iż: „wiele instytutów poświęca się wychowaniu, kształceniu i formacji zawodowej, pomagając młodym – i nie tylko młodym – by stawali się twórcami własnej przyszłości. Wszystkie te sytuacje pełnią swą funkcję na zasadzie pomocniczości rodzinie.

Dla Papieża szkoła jest uzupełnieniem wychowania rodzinnego. Jej zadaniem jest nie tylko kształcenie, ale także wychowywanie. Praca nauczyciela powinna polegać na pomocy uczniowi w integralnym odkrywaniu rzeczywistości i wartości To osiąganie powinno zawsze się mieścić się w integralnej prawdzie o człowieku. Papież chce, aby w czasach, kiedy dobra materialne i technologiczne są umieszczane przed potrzebami duchowymi, obowiązywała zasada nie może być nauki bez sumienia.

Jan Paweł II podczas pielgrzymki do Ojczyzny w Łowiczu, zwracając się do nauczycieli mówił: „zwracam się do was, drodzy nauczyciele i wychowawcy. Podejmijcie się wielkiego zadania przekazywania wiedzy i wychowania powierzonych Wam dzieci i młodzieży. Stoicie przed trudnym i poważnym wezwaniem. Młodzi was potrzebują. Oni poszukują wzorców, które byłyby dla nich punktem odniesienia. Oczekują odpowiedzi na wiele zasadniczych pytań, jakie nurtują ich umysły i serca, a od Was wszystkich domagają się przykładu życia. Trzeba, abyście byli dla nich przyjaciółmi, wiernymi towarzyszami i sprzymierzeńcami w młodzieńczej walce. Pomagajcie im budować fundamenty pod ich przyszłe życie. Potrzeba szczególnej wrażliwości ze strony wszystkich, którzy pracują w szkole, aby stworzyć w niej klimat przyjaznego i otwartego dialogu. We wszystkich szkołach niech panuje duch miłości i wzajemnego szacunku, co było i jest charakterystyczne dla szkoły polskiej. Szkoła winna stać się kuźnią cnót społecznych tak bardzo potrzebnych naszemu narodowi. Trzeba, aby ten klimat przyczynili się do tego, by dzieci i młodzież mogły otwarcie przyznawać się do swoich przekonań religijnych i zgodnie z nimi postępować. Drodzy nauczyciele i wychowawcy, z uznaniem pragnę podkreślić wasz trud jaki wkładacie w wychowanie młodego pokolenia. Serdecznie wam dziękuję za to szczególnie ważną i trudną pracę. Dobro młodego pokolenia niech będzie troską waszego życia i waszej pracy wychowawczej.

Ojciec Święty, apelując do nauczycieli i wychowawców, aby dobro młodego pokolenia stało się troską ich życia oraz ich pracy wychowawczej, odwołał się do słów św. Pawła Apostola z Listu do Efezjan: „Zachęcam was, abyście sposób godny powołania (..) celem budowania Ciała Chrystusowego” (Ef 4,1.12) gdyż „każdemu (..) z Was została dana łaska według miary daru Chrystusowego” (Ef 4,7). Papieskie przedstawienie zawodu nauczycielskiego w kategoriach powołania religijnego jest szczególnie aktualne i ważne dzisiaj, kiedy nauczyciele i wychowawcy nie tylko potrzebują ogólnego wzmocnienia w swej pracy, ale nadto sami poszukują i potrzebują głębokiego uzasadnienia dla swojej misji. Jeśli zabraknie im właściwej motywacji – ich powołanie nauczycielskie zostanie zachwiane u samych korzeni.

Proces wychowawczy prowadzi do fazy, do której się dochodzi wtedy, gdy po osiągnięciu pewnego stopnia dojrzałości psychofizycznej człowiek zaczyna ,,wychowywać się sam”. Z biegiem czasu owo samowychowanie przenosi poniekąd dotychczasowy proces wychowawczy. Przerastając nie przestaje jednak w dalszym ciągu z niego wyrastać. Młody człowiek spotyka nowe osoby i nowe środowiska, a w szczególności nauczycieli i kolegów w szkole, którzy zaczynają odgrywać w jego życiu wpływ wychowawczy, dodajmy: dodatni albo ujemny. W tym nowym kontakcie występuje pewien dystans czy nawet sprzeciw stosunku do wychowania rodzicielskiego, w stosunku do rodziny. Mimo wszystko jednak proces samowychowania w zasadniczej mierze potwierdza to, co dokonało się w dziecku, chłopcu czy dziewczynie, poprzez wychowania w rodzinie i w szkole. Nawet przeobrażając się, odchodząc we własnym kierunku, młody człowiek pozostaje nadal w orbicie swych egzystencjalnych korzeni. Wychowanie w rodzinie i w szkole może tylko dostarczyć elementów do samowychowania. W dziele wychowania niektóre przekonania okazują się szczególnie konieczne i płodne. Przede wszystkim przekonanie o tym, że prawdziwą i skuteczną formację można zapewnić tylko wtedy, gdy każdy podejmie i będzie rozwijał odpowiedzialność za własną formację. Odpowiedzialność ta przybiera zasadniczo postać samowychowania.Jan Paweł II stawia młodemu pokoleniu zadanie: ,,Każdy z was znajduje w życiu jakieś swoje <<Westerplatte>>, jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić, jaką słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć”.

Ku podsumowaniu

Zaprezentowane opracowanie stanowi refleksję nad nauczaniem Ojca Świętego Jana Pawła II w sprawach dziecka. Zgodnie z nauczaniem papieża zarówno dziecko jak i każda osoba ludzka, bez względu na to jak bardzo jest bezsilna czy bezradna, jest istotą o bezcennej wartości, stworzoną na obraz i podobieństwo Boga. To próba usystematyzowania papieskich refleksji na temat wartości i godności i dziecka. Przedmiotem rozważań było pokazanie wyjątkowości dziecka w oczach papieża poprzez przytoczenie fragmentów wypowiedzi z licznych dokumentów, w których papież głosił afirmację osoby ludzkiej ze względu na niezwykłą godność. Osoba dziecka rozumiana jako byt potencjalny, stopniowo realizujący swoje możliwości rozwija się w kontakcie z wartościami przyjętymi w rodzinie. Wartości te są pierwotnym i najważniejszym źródłem z którego dziecko czerpie i które kształtuje jego człowieczeństwo. Człowiek, dziecko jest dla Jana Pawła II uosobieniem niewinności i źródłem nadziei – przyczyniają się do budowania Kościoła, jak i do humanizacji społeczeństwa. Dziecko jest osobą i podmiotem – podstawową rzeczywistością tego świata.

Jak dobrze wiemy, sytuacja dzieci na świecie nie zawsze jest taka, jaka być powinna. W wielu regionach, a paradoksalnie w krajach największego dobrobytu, decyzja o wydaniu na świat dzieci podejmowana jest z wielkim niepokojem, wykraczającym daleko poza granice zrozumiałej roztropności jakiej wymaga odpowiedzialne rodzicielstwo. Można by powiedzieć, że dzieci są czasem postrzegane bardziej jako zagrożenie niż jako dar. Sytuacja dzieci jest bowiem wyzwaniem dla całego społeczeństwa, skierowanym bezpośrednio do rodzin. „Nikt tak jak wy, drodzy rodzice, nie doświadcza, jak istotne znaczenie ma dla dzieci to, że mogą liczyć na was oboje - zarówno na postać ojca, jak i matki, których dary wzajemnie się uzupełniają - wołał Papież.

W naszych czasach dokonał się niewątpliwie postęp w sferze uznania praw dziecka, ale nadal smutkiem napełnia lekceważenie tych praw w praktyce, czego przejawem są liczne i przerażające zamachy na godność dzieci. Należy czuwać, aby dobro dziecka było zawsze stawiane na pierwszym miejscu, poczynając od chwili, gdy rodzi się pragnienie posiadania dziecka. Dzieci mają prawo do niewinnego dzieciństwa. W sposób naturalny, są niewinne i ufne wobec dorosłych; obecnie jednak niektóre z nich coraz częściej bywają okradane z dzieciństwa. Padają ofiarą środków masowego przekazu, siłą wolnego rynku oraz ludzi, którzy wykorzystują je seksualnie. A przecież dzieci są nadzieją i przyszłością społeczeństwa, dlatego trzeba je chronić i zapewnić im wszelką możliwą pomoc.

Streszczenie

Małżonkom zawierającym małżeństwo stawiane jest pytanie, czy chcą przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym Bóg ich obdarzy. W tym pytaniu zawarta jest trojaka myśl. Przede wszystkim w pytaniu tym wyrażone jest przekonanie, że potomstwo jest darem, którym Bóg obdarza małżonków. Małżonkowie winni zrozumieć, że dziecko jest darem i winni otworzyć serce na przyjęcie tego daru. To druga myśl. Po trzecie, pytanie wskazuje na to, że przyjęcie daru, którym jest dziecko, wiąże się z wychowaniem go. Rodzice dzielą się z dzieckiem swoim życiem. Dziecko jest w swoim człowieczeństwie dzieckiem Boga i nie należy tylko do rodziców, powinno być przyjęte i uszanowane jako dar Boga.

Jan Paweł II przypominał nam, że każde dziecko na ziemi ma tę samą godność w oczach Bożych. Dziecku, które ma w swoich oczach odbicie miłości Boga, należy przedłożyć orędzie braterstwa, przyjaźni i miłości. Dzieci są wiosną rodziny i społeczeństwa, nadzieją, która ciągle kwitnie, przyszłością, która bez przerwy się otwiera.

Summary

The couple who are about to get married are asked the question whether or not they wish to accept and raise their offspring, that God will give them, in the catholic spirit. There are three thought hidden in this question. First of all the question raises a conviction, that the offspring is God's gift that children's parents are rewarded by God. The married couple should understand that their child is a reward on they should open their hearts to accept it. That's a second thought. And the third is that the question indicates that accepting the reward in the form of a child, is inevitably bound with raising it. Parents share their lives with the baby. The child, in its humanity, is God's child and as such it doesn't belong solely to parents, it should be accepted and respected as God's gift. John Paul II had reminded us that every child on Earth holds the same and equal dignity in God's eyes. Child, whose face reflects the face of God Himself, should be given the message of brotherhood, friendship and love. The children are families' and society's spring, a hope, that constantly blossoms, the future, that constantly opens before us.

 



[1] M. Kaszowski. Kochać – łatwo powiedzieć. Przemyśl 2000, s.87.

[2] A. Sojka. O życiu. Kraków 2005, s.49.

[3] T. Bilicki. Dziecko i wychowanie w pedagogii Jana Pawła II. Kraków 2000, s.45.

[4] http://www.radosIaw.home.pI/papiez/encykliki/evaiigeIium vitae. (26.04.2010).

[5] tamże

[6] Bilicki., jw.

[7] P. Kryczka. Rodzina w zmieniającym się społeczeństwie. Lublin 1997, s.188.

[8] Bilicki., jw. S.46.

[9] Tamże

[10] Kaszowski., jw. s.52.

[11] Tamże

[12] Jan Paweł II w Polsce. Przemówienia i homilie. Kraków 1997, s.102.

[13] Bilicki., jw. S,54.

[14] J. Kostkiewicz. Wprowadzenie do pedagogiki ogólnej. Stalowa Wola 1999, s.163.

[15] Jan Paweł II w Polsce. jw. s.101.

[16] B. Smolińska-Theiss. Pokój z dziećmi. J. Bagrowicz. Wychowawcza opieka nad dzieckiem w tradycji Biblijnej Starego Testamentu. Warszawa 1999, s.37.

[17] Bilicki., jw. S.52.

[18] J. Górny. Jan Paweł II Wielki. Z potrzeby serca. Olsztyn 2005, s.130.

[19] J. Kiliańczyk-Zięba. Pytania do Papieża. Kraków 2005, s.145.

[20] B. Skrzypkowska. Wartość ludzkiego życia. [w:] „Wychowawca” 10:2003, s.28.

[21] Cz. Drążek. Dziecko w nauczaniu Jana Pawła II. Kraków 1985, s.34.

[22] Tamże, s.35-36.

[23] Kaszowski., jw. s.87-88.

[24] J. Nagel. Wartość życia ludzkiego. [w:] Wych. 3:2006, s.5-6.

[25] Drążek., jw. S.124.

[26] W. Piwowarski. Dziecko. Warszawa-Poznań 1984, s.53.

[27] Tamże.

[28] Tamże.

[29] Tamże.

[30] Kaszowski., jw. s.88.

[31] M. Malik. O wartości życia poczętego. [w:] „Niedziela” 4:2005, s.7.

[32] Bilicki., jw. 50.

[33] Tamże, s.50-51.

[34] Sojka., jw. 55.

[35] Tamże.

[36] T. Borutka. Dziecko. [w:] Jan Paweł II. Encyklopedia Nauki Społecznej. Radom 2005, s.112.

[37] Jan Paweł II. Szczęść Boże na 80-urodziny. [w:] Naj 4:2000, s.4.

[38] Z. Wietrzak. Leksykon wypowiedzi Jana Pawła II do Polaków. Kraków 2006, s.118.

[39] Jan Paweł II. Przemówienie w siedzibie UNESCO. Paryż, 1980.

[40] List Ojca Świętego Jana Pawła II do dzieci w roku rodziny. s.6.

[41] Jan Paweł II. Dzieje papieży. s.358.

[42] Jan Paweł II. List do dzieci., s.6.

[43] Tamże.

[44] Tamże.

[45] Górny., jw. s.128.

[46] Tamże.

[47] Tamże.

[48] Górny., jw. s.51.

[49] Więcej tlenu dla twojego dziecka. [w:] „Miłujcie się” 1-2:1999, s.17.

[50] Tamże.

[51] Tamże, s.18.

[52] Jan Paweł II. Przyszłość idzie przez rodzinę. jw. S.59.

[53] Tamże.

[54] Borutka., jw. s.128.

[55] Tamże.

[56] Bilicki., jw. s.55.

[57] Sojka., jw. s.47.

[58] Prawo do życia od początku. [w:] Jan Paweł II kolekcja 5:2000.

[59] Smolińska., jw. s.37.

[60] Tamże, s.317.

[61] Tamże, s.317-318.

[62] Drążek., jw. S.53-54.