• 01.jpg
  • 02.jpg
  • 03.jpg
  • 04.jpg
  • 05.jpg
  • 06.jpg
  • 07.jpg
  • 08.jpg


Dr Wojciech Daszkiewicz

 

Sokrates jako autorytet na podstawie

dialogów Platona

Socrates as an authority according to Plato's dialogues

 

Rozumienie autorytetu jest związane z rozumieniem człowieka i kultury. Stąd brak autorytetów we współczesnej kulturze jest wynikiem jej kryzysu. Niniejszy artykuł podejmuje zagadnienie autorytetu w procesie wychowywania. Porządek artykułu wyznaczają następujące pytania: Jak możemy rozumieć autorytet? Jakie cechy posiada autorytet? Jaką pełni funkcję w procesie wychowania. Zagadnienie to będzie podejmowane z punktu widzenia dialogów Platona[1], w których rolę autorytetu odgrywa Sokrates.

 

Podstawowe rozumienie autorytetu

Wyrażenie „autorytet” pochodzi od łacińskiego auctoritas, które oznacza „wpływ”, „znaczenie”, „powaga”, „władza”. W sensie najbardziej ogólnym i potocznym termin ten używany jest na oznaczenie uznanej społecznie powagi w jakiejś doniosłej dziedzinie życia. Zwykle autorytetem jest osoba, grupa osób lub instytucja, ale również wytwory działalności człowieka (doktryny, opinie, nauka itd.). Terminu „autorytet” używa się w sensie psychologicznym (relacja: dominacja – submisja), społeczno-prawnym (ex lege), prakseologicznym (w zakresie określonych umiejętności), politycznym, obyczajowym, moralnym, religijnym i in. Mówi się też o autorytecie absolutnym, który posiada jedynie Bóg jako Stwórca i cel stworzenia oraz jego przyczyna wzorcza. Człowiek przez uczestnictwo (i jego wytwory) może posiadać autorytet jedynie nieabsolutny i aspektowy (w zakresie wiedzy, umiejętności praktycznych, pozycji społecznej, moralności, świętości życia itd.).

„Autorytet” jest wyrażeniem analogicznym. Podstawowe rozumienie autorytetu (analogat główny) uwzględnia zarówno wątki subiektywne jak obiektywne. Jest to osoba (lub zespół osób), która dzięki szczególnej kompetencji w jakiejś dziedzinie ma możliwość wpływania na kształtowanie się sądów i postępowanie innej osoby lub grupy osób. Autorytet dotyczy wiec relacji międzyosobowych. W kategoriach psychologicznych opisywany jest jako relacja: dominacja – submisja, która stanowi podstawę definicji autorytetu. Opis i wyjaśnienie autorytetu są bardzo wielowątkowe i rozbudowane. Samo zaś jego istnienie jako zjawiska obiektywnego czy subiektywnego zdaje się być nieodłączne od relacji międzyludzkich i wiąże się z hierarchicznym i aspektowym sposobem bytowania społecznego. Charakterystyka występowania autorytetu zawsze uwzględnia specyfikę dziedziny relacji międzyludzkich (polityki, prawa, religii, moralności, pedagogiki itd.). Jest to personalistyczne ujecie autorytetu, gdzie unika się absolutyzowania czy wręcz mistyfikowania samego autorytetu (np. pieniądza, dyscypliny itd.) i wiąże się go zawsze z człowiekiem-podmiotem, który, będąc sam autorytetem w jakimś zakresie, poddaje się autorytetowi innych osób.

 

Wychowawca jako autorytet

Zagadnienie autorytetu wiążemy z podmiotem-człowiekiem występującym w funkcji wychowawcy. Przedmiotem naszego zainteresowania jest zagadnienie autorytetu występujące w Dialogach Platońskich. Występujący w nich często Sokrates jest dla Platona niewątpliwym autorytetem. Dlaczego Sokrates jest uważany za autorytet i jaka jest jego rola w procesie wychowywania?

 

Sofista przeciwieństwem (idealnego) wychowawcy

Według Platona idealny wychowawca jest przeciwieństwem sofisty[2]. Platon często w swych dialogach podejmował polemikę z sofistami. Byli oni wędrownymi nauczycielami przybywającymi z obczyzny. Otoczeni sławą, czyniącą z nich „istoty wyższego rzędu”, jako nauczyciele, byli dostępni jedynie niewielu zaufanym uczniom. Za swoje nauki pobierali wynagrodzenie. Uczyli specjalnych umiejętności albo sztuk i zwracali się do wybranej publiczności, złożonej z żądnych wykształcenia synów zamożnych obywateli. Ich wykłady były popisami, podobnymi do solowych występów popularnych artystów. Odbywały się w domach prywatnych lub w zaimprowizowanych salach wykładowych[3]. Sofiści znani byli przede wszystkim jako nauczyciele retoryki i sztuki oddziaływania na masy[4]. Sztuka retoryczna polega na tym, aby „umieć na ludzi przekonująco działać słowami, wedle mego zdania; w sądzie skłaniać sędziów, a w radzie radców, a na zgromadzeniu publicznym publiczność [...]”[5].

Platon ustami Protagorasa twierdzi: „[...] ten zaś, kto przychodzi do mnie, będzie się uczył nie czego innego, lecz tego, po co przychodzi. Ta zaś nauka uczy roztropności w sprawach domowych, jakby najlepiej zarządzać własnym domem, w sprawach państwa zaś, jak postępować i radzić, by sprawy państwa miały się jak najlepiej”[6].

W dialogu Protagoras ostrze krytyki wyraźnie jest skierowane w sofistów. Kontrargumenty ukazują różnicę pomiędzy filozofią a tym co jej zaprzecza. Sofista to: „[...] płatny łowca młodych i bogatych ludzi [...] kupiec, handlujący naukami dla duszy [...] okazał się kramarzem, odsprzedawcą w tej samej branży [...] zapaśnik w dziedzinie walki słowa [...] jest mistrzem sporów [...] jest to imitator mędrca, więc jasna rzecz, że od niego po trochu zarwie nazwę [...] jest to imitatorstwo doprowadzające do sprzeczności , a należące do części dwulicowej wywołania mniemań, która należy do stwarzania złudnych wyglądów, wyróżnionego w stwarzaniu wizerunków, w umiejętności nie boskiej, lecz ludzkiej, rodzaj twórczości wyróżniony w dziedzinie słów jako jej cząstka kuglarska”[7].

Powyższy opis ukazuje sprzeciw wobec sofistów. Platon widzi w ich postawie przeciwieństwo autorytetu-wychowawcy. Autorytetem może być ktoś, kto: „[...] w swoich rozumowaniach oddaje się zawsze oglądaniu bytu wiecznego. Koło niego znowu jest tak jasno, że w żaden sposób dojrzeć go niełatwo. Duchowe oczy szerokich kół nie potrafią wstrzymać tego, co boskie, i słabną”[8].

Na podstawie fragmentów Sofisty widać, jakie Platon stawiał zadania przed autorytetem-wychowawcą. Powinien on mieć przede wszystkim poczucie moralnej odpowiedzialności. Od niej przecież zależy kondycja i los uczniowskiej duszy. Obowiązkiem wychowawcy jest ochrona uczniów przed wiedzą fałszywą i prowadzenie ich ku cnocie oraz prawdzie. Ideałowi wychowawcy-autorytetu sprzeciwia się ten, kto jest zwykłym domokrążcą, roznoszącym materiały do studiowania i recepty na sukces w sporach. Nie jest nim ten, kto potrafi przygotować do przyszłej kariery. Te cechy zostały zaatakowane przez Platona, bowiem dążył do obiektywizacji wychowania przez odwołanie do teorii idei.

 

Sokrates jako autorytet i archetyp wychowawcy

Werner Jaeger w swojej monografii poświęconej wychowaniu w starożytności – Paidei określa Sokratesa mianem najbardziej wpływowego nauczyciela w całej europejskiej historii[9]. Cyceron utrzymywał, że Sokrates ściągnął filozofię z firmamentu niebios, a wprowadził do miast i mieszkań ludzkich[10]. Sokrates wywarł olbrzymi wpływ na Platona, występuje we wszystkich jego dialogach – poza Prawami – natomiast jako główny mówca – w dialogach okresu sokratycznego i średniego.

Sam Sokrates[11] jest bardziej powściągliwy. W Obronie Sokratesa czytamy: „Boście przecież i sami coś takiego widzieli w komedii Arystofanesa, jak się tam taki Sokrates huśta, a mówi, że chodzi po powietrzu i mnóstwo innych głupstw wygaduje, na których ja się nic a nic, ani w ogólności, ani w szczególności nie rozumiem. I nie mówię tego, żebym chciał uwłaczać tego rodzaju wiedzy, jeżeli ktoś jest mądry w takich rzeczach [...] Chociaż mnie się i to bardzo podoba, jeżeliby ktoś umiał ludzi wychowywać, jak na przykład Gorgiasz z Leontiniów i Prodikos z Keos, i Hippiasz z Elidy”[12].

Sokrates nie chce, aby pojmowano go jako sofistę. Widząc, jak Euklides z zapałem kształci się w sztuce erystycznej,stwierdził: „Będziesz umiał może, Euklidesie, radzić sobie z sofistami, ale nie z ludźmi”. Uważał bowiem subtelności retoryczne za całkowicie bezużyteczne – co potwierdza też Platon w Eutydemie[13].

 

Sokratejskie nauczanie

Sokrates jest przekonany, że nauczyciel może uzyskać kwalifikacje do nauczania dopiero po zdobyciu wiedzy. Z drugiej strony Sokrates nie uważa, że wie wszystko, jest świadom tego, czego nie wie. Poszukuje wiedzy, podczas gdy sofiści oraz zwykli ludzie łudzą się, że posiedli całą mądrość. Odkrycie tych złudzeń jest pierwszym krokiem w procesie uczenia się o tym, jak wieść godne życie.

Prolog do Uczty jest dobrym opisem Sokratejskiego podejścia do poznania. Sokrates pogrążony w rozmyślaniach zatrzymał się gdzieś w drodze, spóźnia się na spotkanie[14]. Agaton prosi Sokratesa, aby usiadł obok niego: „Sokratesie, koło mnie się ułóż; niech i ja coś wezmę z tej mądrości, którąś tam na ganku zdobył. Boś oczywiście coś mądrego znalazł i masz; inaczej byłbyś pewnie stał dalej”. Sokrates odpowiada:

„Dobrze by to było, mój Agatonie, gdyby się to tak można zetknąć i przelewać mądrość z pełniejszego do bardziej próżnego z nas dwóch, tak jak to woda przepływa po wełnie z pełniejszego kieliszka do mniej pełnego”[15].

Metoda nauczania, stosowana przez Sokratesa jest odmienna od nauczania tradycyjnego, w którym nauczyciel przekazuje wiedzę uczniom, a ci mają ją sobie biernie i w całości przyswoić. Sokrates stosuje metodę interaktywną, opartą na bezpośrednim dialogu, w ramach którego nauczyciel, współpracując z uczniem, prowadzi go do zdobycia (odkrycia) wiedzy. Aby poznać prawdę, konieczne jest zaangażowanie nauczyciela i ucznia w następujące po sobie sekwencje pytań i odpowiedzi. Tym różnił się Sokrates od sofistów, którzy chętnie posługiwali się sztuką retoryczną. Cel dialogu stanowiło uwolnienie interlokutora od pozornej wiedzy i błędnych mniemań. Rozmowa dotyczyła zwykle pojęć z zakresu etyki lub zagadnień etycznych, jej celem miało być oczyszczanie duszy z niewiedzy czyli zła, i w efekcie osiągnięcie prawdy i cnoty.

W dialogach Platona wybija się metoda dialektyczna, czytelnik zostaje wciągnięty w dyskusję, stając się aktywnym obserwatorem. Sokrates, podejmując rolę wychowawcy, zabiera swych czytelników w drogę pełną zabarwionej ironią krytyki i wiedzie do punktu, w którym już samodzielnie, pozbawieni pragnień i złudzeń, mogą oddać się rozmyślaniom. Charakterystyczne, że Sokrates nie naucza w sali wykładowej. Tłem dla jego wystąpień jest ruchliwe życie stadionu sportowego (gimnasion), gdzie wkrótce jego postać stała się powszechnym, codziennym zjawiskiem, jak osoba gimnastyka czy lekarza[16]. Gimnazjum nie było obojętną kulisą intelektualnych zmagań Sokratesa z adwersarzami. Istniało podobieństwo pomiędzy rozmową z nim a rozbieraniem się do lekarskiego badania[17].

Sokratejską metodę nauczania często określa się mianem „maieutyki” lub opisuje się jej modus operandi, gdzie nauczyciel odgrywa rolę akuszera[18]. W Menonie Platoński Sokrates mówi: pytasz mnie, [...] czy potrafię cię nauczyć czegoś – ja, który mówię, że nie istnieje uczenie, tylko przypominanie[...]”[19]. Dialogi Platońskie przedstawiają wizerunek Sokratesa-wychowawcy jako akuszera doprowadzającego uczniów do wiedzy, którą ci nieświadomie już posiadają. W Teajtecie Sam Sokrates przyznaje:

„Bo ja całkiem jestem jak te akuszerki: rodzić nie umiem mądrości i o co niejeden już mnie beształ, że innych pytam, a sam nic nie odpowiadam w żadnej sprawie, bo nic nie mam mądrego do powiedzenia, to słusznie mnie besztają. A przyczyna tego jest taka: odbierać płody bóg mi każe, a rodzić nie pozwolił. Jestem ci ja sam nie bardzo mądry, nigdym nic takiego nie znalazł, co by moja dusza urodziła. Ale z tych, co ze mną obcują, niejeden zrazu wygląda nawet bardzo niemądrze, ale wszyscy w miarę, jak dłużej z sobą jesteśmy, jeżeli tylko bóg pozwala, dziwna rzecz, ile zyskują we własnej i cudzej opinii. I to jasna jest rzecz, że ode mnie nikt z nich niczego się nigdy nie uczył, tylko w sobie sam każdy nosił swój skarb i tam źródło znajdował natchnienia”[20].

Ilustracją tej metody będzie eksperyment, w którym Sokrates zadaje pytania niewolnikowi i prowadzi go do odkrycia wiedzy dotyczącej rozwiązania skomplikowanego zagadnienia geometrycznego[21]. Sokrates dochodzi do konkluzji, że uczenie się polega na przypominaniu sobie (anamneza) zapomnianej wiedzy o ideach i relacjach między nimi: „Zatem w tym, który o czymś nie wie, tkwią jednak prawdziwe sądy o tym, czego on nie wie? [...]I teraz się w nim – jakby sny – roztrzepotały i podniosły w górę te sądy. I jeżeli go ktoś będzie rozpytywał o to samo często i w różne sposoby, bądź przekonany, że w końcu on nie mniej dokładną i jasną będzie miał o tym wiedzę jak ktokolwiek inny.[...] chociaż nikt go nie uczył, tylko mu pytania zadawał; on zacznie wiedzieć, sam wiedzę z własnej głębi podejmując?[...] A podejmować samemu wiedzę w samym sobie czy to nie znaczy przypominać sobie?[...] Więc jeżeli ich nie zdobył w obecnym życiu, to czy już teraz nie jest rzeczą jasną, że w jakimś innym czasie je dostał i nauczył się przedtem?[...] to chyba jest ten czas, kiedy nie był człowiekiem?”[22].

Metoda maieutyczna jest zgodna z poglądami o nieśmiertelności duszy i jej wędrówki[23]. Nauka o wrodzoności wiedzy rozwijana jest szczegółowo w Fedonie[24] oraz w Teajtecie[25].

Sokrates ma świadomość wagi zadania, jakie przed nim stoi. Jest przekonany, że to sam Apollo przeznaczył go do roli nauczyciela: „[...] mi rozkazywał bóg, jak ja sądziłem i byłem przekonany, żem powinien życie poświęcić ukochaniu mądrości i badaniu siebie samego i drugich [...]”[26]. Uważany był za wielkiego znawcę ludzi. Jego pytania, zawsze trafiające w sedno, uchodziły za probierz wszelkiego talentu oraz ukrytych zdolności. Jego rady w sprawach wychowania dzieci nie wahali się zasięgać nawet najbardziej szanowani obywatele. Od tej ważnej roli nie mogła go odwieść nawet perspektywa uniewinnienia: „[...] jeślibyście mnie, jak mówię, pod tymi a warunkami puścić mieli, tobym wam powiedział, że ja was, obywatele, kocham całym sercem, ale posłucham boga raczej aniżeli was i póki mi tchu starczy, póki sił, bezwarunkowo nie przestanę filozofować i was pobudzać, i pokazywać drogę każdemu, kogo tylko spotkam, mówiąc, jak to zwykle, że ty, mężu zacny, obywatelem będąc Aten, miasta tak wielkiego i tak sławnego z mądrości i siły, nie wstydzisz się dbać i troszczyć o pieniądze, abyś ich miał jak najwięcej, a o sławę, o cześć, o rozum i prawdę, i o duszę, żeby była jak najlepsza, ty nic dbasz i nie troszczysz się o to?”[27].

Przed swoimi sędziami Sokrates oświadcza uroczyście, że swej „filozofii”, utożsamiającej się w istocie z wychowywaniem, nie poniecha nigdy, dopóki żyje i oddycha.

Celem zabiegów wychowawczych Sokratesa było odkrycie w uczniu szlachetnej duszy i pomoc w osiągnięciu cnoty. Za niezawodne oznaki szlachetnej natury uważał szybkość przyswajania sobie przez ucznia wiadomości, pilność, z jaką zapamiętuje to czego się nauczył, a także pragnienie zdobycia umiejętności, pożytecznych do należytego zarządzania domem oraz państwem. Są to cechy niezbędne do właściwego współżycia z ludźmi[28]. „Owe »ludzkie sprawy« – zwraca uwagę Jaeger – które interesowały Sokratesa przede wszystkim, kulminowały w pojęciu Greków zawsze w pomyślności społeczeństwa, od której zawisł bieg życia jednostki. Gdyby działalność wychowawcza Sokratesa nie był »polityczna«, nie znalazłby on po prostu uczniów w ówczesnych Atenach. Nowością wniesioną przezeń było to, że sedno ludzkiego bytowania, a przede wszystkim życia społecznego, upatrywał w osobowości, w moralnej postawie człowieka”[29].

 

Charakterystyka podmiotowa autorytetu-wychowawcy

Siła Sokratesa polega na tym, że jest prostym obywatelem, którego wszyscy znają. Jego wpływ jest prawie niedostrzegalny; rozmowa z nim nawiązywała się całkiem zwyczajnie, jakby przypadkiem na jakikolwiek temat. Sam twierdził, że nie naucza ani nie ma uczniów, a tylko przyjaciół i znajomych. Był szpetny, płaskonosy, brzuchaty, wyłupiastooki[30], ale młodzież pozostawała pod urokiem bystrości i przenikliwości jego myśli, której nic nie mogło się oprzeć. „Jego rozmowy z ludźmi – zwraca uwagę Jaeger – stanowiły dla niej wciąż nowe, rdzennie attyckie widowisko, którego przebieg śledzono z niesłabnącym zainteresowaniem; entuzjazmowano się jego zwycięstwami w dyskusji i usiłowano go naśladować, próbując u siebie w domu czy w kręgu znajomych podobnie jak on brać pod lupę naturę ludzką. Kwiat młodzieży ateńskiej gromadził się wokół Sokratesa, a kto zbliżył się do niego, temu magnetyczna siła jego osobowości nie pozwoliła już odejść”[31]. Sam Sokrates charakteryzuje swą działalność wychowawczą w następujących słowach:

„[...] nie przestanę filozofować i was pobudzać, i pokazywać drogę każdemu, kogo tylko spotkam, mówiąc, jak to zwykle, że ty, mężu zacny, obywatelem będąc Aten, miasta tak wielkiego i tak sławnego z mądrości i siły, nie wstydzisz się dbać i troszczyć o pieniądze, abyś ich miał jak najwięcej, a o sławę, o cześć, o rozum i prawdę, i o duszę, żeby była jak najlepsza, ty nic dbasz i nie troszczysz się o to? I jeżeliby mi ktoś z was zaprzeczał i mówił, że dba, ja go nie puszczę i nie dam mu odejść, ale go będę pytał i badał, i przekonywał, i jeśli dojdę do przekonania, że on nie ma dzielności naprawdę, a tylko tak mówi, to będę go poniewierał, że o najwyższe wartości najmniej dba, a rzeczy lichsze wyżej stawia. I tak będę robił młodym i starym, i kogo tylko spotkam, i swoim, i obcym, a tym bardziej swoim, boście mi bliżsi krwią. Tak rozkazuje bóg, dobrze sobie to pamiętajcie, a mnie się zdaje, że wy w ogóle nie macie w państwie nic cenniejszego niż ta moja służba boża. Bo przecież ja nic innego nie robię, tylko chodzę i namawiam młodych spośród was i starych, żeby się ani o ciało, ani o pieniądze nie troszczył jeden z drugim przede wszystkim, ani tak bardzo jak o duszę, aby była jak najlepsza[...]”[32].

Sokrates posiadał niebywałą siłę przyciągania, którą starali się opisać sami jego uczniowie. W Platońskiej Uczcie Alkibiades przyrównuje Sokratesa do satyra Marsjasza: „Tylko na flecie nie grywasz, ale z ciebie muzyk jeszcze bardziej osobliwy niż tamten. Bo tamten wprawdzie moc miał w ustach, brał jednak instrument do ręki i dopiero czarował słuchaczów [...]A ty się tym tylko różnisz od niego, że bez instrumentów, samymi tylko słowami, robisz podobne rzeczy. Bo przecież kiedy kto z nas słucha, jak inny, nawet i dobry mówca, mówi o czym innym, to powiem otwarcie, nikogo to nic nie obchodzi. Ale kiedy kto ciebie słucha albo twoje słowa tylko słyszy z drugich ust, choćby je nawet drugi marnie opowiadał, to czy kobieta słucha, czy mąż, czy młody chłopiec, wszystkich nas twoja mowa bierze i porywa. Gdybyście nie myśleli, żem już całkiem pijany, tobym wam przysiągł na to, jak na mnie jego słowa działały i jeszcze dzisiaj działają. Bo kiedy go słucham, serce mi się tłuc zaczyna silniej niż Korybantom w tańcu i łzy mi się cisną do oczu, a widzę, że wielu innym tak samo. A przecież ja i Peryklesa słyszałem, i innych tęgich mówców, a nigdym czegoś takiego nie doznawał, choć uważałem, że dobrze mówili; nigdy mi się dusza nie szarpała i nie rwała tak, jak się niewolnik z kajdan rwie”[33].

Następną informację podaje Arystydes w Tagesie: „[...] dopóki byłem przy tobie, wzrastałem duchowo, i to gdy byłem w tym samym domostwie, choć nawet nie w tym samym mieszkaniu, bardziej jednak gdy w tym samym mieszkaniu. I wydaje mi się, że o wiele bardziej – gdy, będąc w tym samym mieszkaniu, gdzie mówiłeś, mogłem cię widzieć, niż gdy widziałem z dalsza. O wiele jednak bardziej, owszem najbardziej wzbogaciłem się duchowo, gdy siedziałem obok ciebie, mając cię w bezpośrednim sąsiedztwie”[34].

Jeśli w zetknięciu z Sokratesem nie było „magii” w dosłownym sensie, to dla Platona jest oczywiste, że jego oddziaływanie na słuchaczy było czymś wyjątkowym i niepokojącym. Pierwsze zetknięcie z mistrzem nie dawało poczucia pewności siebie, na co zwracał uwagę Arystydes, lecz poczucie przygnębienia i bezradności. Wynikało to z metody postępowania opartej na przekonaniu, że nikomu nie można pomóc w osiągnięciu mądrości, dopóki człowiek nie zda sobie sprawy z własnej niewiedzy i głupoty. Niektórzy docierali tylko do tego etapu i rezygnowali skłóceni z Sokratesem i z samymi sobą, gdy „odbierał” im płody ich umysłów. Sam Sokrates wspomina o tym: „Bo do mnie się, mój drogi, niejeden już tak odnosił, że po prostu kąsać byli gotowi, kiedym im jakąś niedorzeczność odbierał – nie myśleli, że ja to z życzliwości robię [...]”[35].

Kto przejdzie tę próbę, osiąga stan odrętwienia i oczarowania osobą Sokratesa. Potwierdza to świadectwo Alkibiadesa: „I teraz też, mam wrażenie, czary na mnie rzucasz i duru jakiegoś mi zadajesz i po prostu czarodziejskie nade mną odprawiasz praktyki, tak żem się cały kłopotem i niewiedzą napełnił. Ty mi w ogóle wyglądasz, jeżeli wolno nieco zażartować, zupełnie tak, i z wejrzenia, i pod innymi względami, jak ta płaska drętwa morska. Ona też zawsze tak: kiedy się kto do niej zbliży i dotknie, zaraz go w odrętwienie wprawia. Mam wrażenie, żeś ty też w tej chwili coś takiego mi zrobił, żem zdrętwiał. Doprawdy, mnie przynajmniej i dusza, i usta całkiem zdrętwiały; nic mam nic, co bym ci dał w odpowiedzi.[...] Zdaje mi się, że ty słusznie robisz, jeżeli nie wyjeżdżasz stąd ani morzem, ani lądem. Bo gdybyś takie rzeczy robił w innym państwie, jako człowiek obcy, prędko by cię tam przymknęli jako czarownika”[36]. Podane fragmenty sugerują, że Sokrates wpływał na uczniów nie tylko stosowaniem racjonalnych argumentów, ale również siłą swej osobowości.

Sokrates był traktowany jako autorytet, który w każdej sprawie i w każdy sposób był pożyteczny dla innych ludzi. Nawet człowiek niezbyt inteligentny rozumiał, że bycie z Sokratesem w przyjaźni przynosi wielki pożytek, gdyż w każdym miejscu i w każdej porze mógł się zwrócić do niego w rozmowie po radę. Ale i ludzie wyjątkowo uzdolnieni potrzebują takiego autorytetu-wychowawcy. Jeśli się ich odpowiednio wychowa i przyswoją sobie umiejętności konieczne do działania w ich dziedzinie, stają się błyskotliwi, znakomici i potrafią zrobić dużo dobrego. Sokrates przemawiał do rozumu także tym, którzy pojmowali bogactwo jako probierz wielkości człowieka i powszechnego szacunku[37]. Każdy człowiek potrzebuje właściwego wychowania, a w tym niełatwym i żmudnym procesie ważną rolę odgrywa mistrz-autorytet, który „przemówi uczniowi do rozumu” i właściwie nim pokieruje.

 

Summary

The article undertakes the question of the authority in the connection with the process of the education. Analyses conducted oneself in the support about Plato's dialogues, where Socrates is the authority which serves the important role in the process of the education of the youth. Article shows the method of the teaching, subjective features of Socrates himself, and his role in the teaching process.

 

Bibliografia:

Platon. List VII. [w:] tenże. Listy, tłum. M. Maykowska. Warszawa 1987.

Platon. Menon. [w:] tenże. Gorgiasz, Menon. tłum. P. Siwek. Warszawa 1991.

Platon. Fedon. tłum. W. Witwicki. Kęty 2002.

Platon. Państwo. tłum. W. Witwicki. Kęty 2003.

Platon. Fajdros. [w:] tenże. Dialogi. tłum. W. Witwicki. t. II. Kęty 2005.

Platon. Teajtet. [w:] tenże. Dialogi. tłum. W. Witwicki, t. 2, Kęty 2005.

Platon. Gorgiasz. tłum. W. Witwicki. Warszawa 1958.

Platon. Obrona Sokratesa. tłum. W. Witwicki.  Kraków 2004.

Platon. Uczta. tłum. W. Witwicki. Kęty 2002.

Platon. Eutydem. [w:] tenże. Hippiasz Mniejszy. Hippiasz Większy. Eutydem, tłum. W. Witwicki. Kęty 2002.

Platon. Sofista. [w:] tenże. Sofista. Polityk. tłum W. Witwicki. Kęty 2002.

Guthrie W. K. C. Sokrates. tłum. K. Łapiński, S. Żuławski. Warszawa 2000.

Jaeger W. Paideia. Formowanie człowieka greckiego. tłum. M. Plezia i H. Bednarek. Warszawa 2001.

Jaroszyński P. Paideia. [w:] Powszechna encyklopedia filozofii. red. nacz. A. Maryniarczyk, t. 7. Lublin 2006.

Juchacz P. W. Sokratesa filozofia w działaniu, Poznań 2004.

Ksenofont. Wspomnienia o Sokratesie. [w:] tenże. Pisma sokratyczne. Warszawa 1967.

Marrou H.-I. Historia wychowania w starożytności. tłum. S. Łoś. Warszawa 1969.

Palacz R. Sokrates. Zielona Góra 1994.

Taylor E. Sokrates. Oxford 1998.

Zieliński E. I. Platon. [w:] Powszechna encyklopedia filozofii red. nacz. A. Maryniarczyk, t. 8, Lublin 2007.

 



[1] W. K. C. Guthrie (Sokrates, tłum. K. Łapiński, S. Żuławski. Warszawa 2000, s. 9) zwraca uwagę, że „próba oddzielenia Sokratesa od Platona to zadanie śmiałe – niektórzy mówią, że zbyt śmiałe. W dialogach duch Platona wydaje się tak mocno zespolony z duchem Sokratesa, że nie można ich już rozłączyć”.

[2] P. Jaroszyński zwraca uwagę (Paideia. [w:] Powszechna encyklopedia filozofii, red. nacz. A. Maryniarczyk, t. 7. Lublin 2006, s. 948) „Sofiści postulowali powszechną dostępność do możliwości rozwoju zarówno fizycznego, jak i duchowego. Paideia w ujęciu sofistów miała wymiar uniwersalny i opierała się na optymistycznym przekonaniu, że dzięki paidei każdy człowiek może się rozwinąć. Największą rolę przypisywano retoryce, która pozwala na sprawne posługiwanie się intelektem i słowem. Jednak sofistów koncepcja paidei uwarunkowana była subiektywizmem, antropocentryzmem i moralnym relatywizmem”.

[3] Wychowanie sofistyczne stało się niezbędne gdy zwierzchnia warstwa rządząca państwem zaczęła odczuwać potrzebę posiadania wyższych kwalifikacji umysłowych, a opinia publiczna ceniła te kwalifikacje. Stawianie przez sofistów celów czysto praktycznych – kształcenie mężów stanu oraz przywódców politycznych uwyraźniało przesunięcie akcentu w procesie wychowania ze strony moralnej na techniczną. zwłaszcza, że ideałem chwili było osiągnięcie powodzenia za wszelką cenę. Por. W. Jaeger, Paideia. Formowanie człowieka greckiego. tłum. M. Plezia i H. Bednarek. Warszawa 2001, s.380 i nast., 600.

[4] Uważa się, że sofiści dokonali rewolucji w dziedzinie greckiego wychowania. Zob. H.-I. Marrou, Historia wychowania w starożytności, tłum. S. Łoś. Warszawa 1969, s. 103.

[5] Platon. Gorgiasz, [w:] tenże. Dialogi, t. 1, tłum. W. Witwicki. Kęty 1999, 452 C

[6] Platon. Protagoras. [w:] tenże. Protagoras, przekład W. Witwicki. Warszawa 1958, 319 A.

[7] Platon. Sofista. [w:] tenże. Sofista. Polityk. tłum W. Witwicki. Kęty 2002, 231 D, 232 B, 268 C.

[8] Tamże, 254 A.

[9] Jaeger. Paideia, s. 577.

[10] M. T. Cicero. Tusculanae Disputationes V 4, 10.

[11] Uznaje się, że w celu poznania poglądów Sokratesa, podstawowe znaczenie mają dialogi okresu sokratycznego.

[12] Platon. Obrona Sokratesa. tłum. W. Witwicki. Kraków 2004, 19 C, 19 E.

[13] Platon. Eutydem, [w:] tenże, Hippiasz Mniejszy. Hippiasz Większy. Eutydem, tłum. W. Witwicki. Kęty 2002, 303 D.

[14] Platon. Uczta, tłum. W. Witwicki. Kęty 2002, 174 C.

[15] Tamże, 175 D.

[16] Por. Jaeger. Paideia, s. 585.

[17] Zob. Platon. Charmides, 154 D–E.

[18] Jaeger (Paideia, s. 584) zwraca uwagę: „Dla oceny stanowiska Sokratesa w dziejach filozofii starożytnej, jak również dla zrozumienia antropocentrycznego zwrotu, jaki on jej nadał, jest rzeczą pierwszorzędnej doniosłości nie tracić nigdy z oka jego stosunku do tej wielkiej potęgi [...] jaką była medycyna. Uderzająco często zdarza mu się powoływać na jej przykład. Nie są to sprawy przypadkowe, lecz związane z organizacją jego myślenia, co więcej z tym, co sam mniemał o sobie i o swoim powołaniu. On był naprawdę lekarzem.[...] Jednakże przede wszystkim jest on lekarzem duszy ludzkiej”.

[19] Platon. Menon. [w:] tenże. Gorgiasz, Menon. tłum. P. Siwek. Warszawa 1991, 82 A.

[20] Platon. Teajtet. [w:] tenże. Dialogi. tłum. W. Witwicki. t. 2. Kęty 2005, 150 C.

[21] Platon. Menon 82 B – 85 D.

[22] Platon. Menon, 85 C–D, 86 A.

[23] W koncepcji człowieka Platon nawiązuje do orficko-pitagorejskiego dualizmu: człowiek jest duszą uwięzioną w ciele. Człowieka żyjącego na ziemi tworzy ciało ożywione przez potrójną duszę: pożądliwą (będącą zasadą samorzutnego ruchu, tj. odżywiania, wzrostu, rozmnażania), gniewliwą (odpowiedzialną za życie zmysłowe człowieka) i rozumną. Tylko dusza rozumna decyduje o tym, że człowiek jest człowiekiem, a nie rośliną czy zwierzęciem. Przed połączeniem się z ciałem dusza rozumna istniała w świecie idei i w różnym stopniu mogła je bezpośrednio oglądać, dzięki czemu posiada wrodzoną wiedzę o ideach. Motywy zstąpienia dusz do ciał Platon interpretował rozmaicie: najczęściej po pitagorejsku, jako karę za popełnioną winę, ale także jako akt wyboru. Dusza rozumna jest także nieśmiertelna w tym sensie, że nie ginie razem ze śmiercią ciała. Tę naukę niektórzy próbują przypisać także Sokratesowi – zob. Burnet, Greek Philosophy, s. 167; Taylor, Socrates, s. 138. Sokrates w swych poglądach na nieśmiertelność duszy wydaje się być jednak bardziej ostrożny. Stojąc w obliczu śmierci nie potrafi jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, jakie będą przyszłe losy jego duszy – zob. Platon, Obrona Sokratesa, 40 C – 41 C.

[24] Platon. Fedon. tłum. W. Witwicki. Kęty 2002, 72 B i nast.

[25] Platon. Teajtet, 148 E – 151 D.

[26] Platon. Obrona Sokratesa 28 E.

[27] Tamże, 29 D–E.

[28] Zob. Ksenofont. Wspomnienia o Sokratesie. [w:] tenże. Pisma sokratyczne. Warszawa 1967, s. 179.

[29] Jaeger, Paideia, s. 600.

[30] Zob. Guthrie. Sokrates, s. 95.

[31] Jaeger. Paideia, s. 587. Marrou (Historia wychowania w starożytności, s. 69) zwraca uwagę, że Sokrates „gromadził wokół siebie i powoływał najznamienitszych spośród złotej młodzieży ateńskiej. Brał ich »na lep« miłosnej namiętności i przybierał postawę znawcy spraw Erosa”.

[32] Platon. Obrona Sokratesa, 29 D i nast.

[33] Platon. Uczta, 215 B.

[34] Cyt. za: Guthrie. Sokrates, s. 98.

[35] Platon. Teajtet, 151 C.

[36] Platon. Menon, 80 a.

[37] Jak wyjaśnia Ksenofont (Wspomnienia o Sokratesie, s. 179), Sokrates dowodził, że głupcem jest ten „[...] kto sądzi, że potrafi rozróżniać rzecz szkodliwą od pożytecznej, jeżeli nie nauczy się tego, co jest szkodliwe, a co pożyteczne; [...] kto się łudzi nadzieją, że rozporządzając bogactwem jest w stanie spełnić każdą swoją zachciankę i czynić to co jest pożyteczne; [...] kto nie potrafi czynić tego, co trzeba, a jednak jest przekonany, że czyni to, co trzeba [...]; ten, kto nic nie potrafi, a jednak sądzi, że dzięki bogactwu może uchodzić za człowieka wartościowego w jakiejś dziedzinie[...]”.