• 20180306_114307.jpg
  • 20180506_202237.jpg
  • 20180507_184304.jpg
  • 20180508_113817.jpg
  • 20180508_140322.jpg
  • 20180509_151605.jpg
  • 20180510_092047.jpg
  • img_1167.jpg


Ks. prof. dr hab. Andrzej Zwoliński

 

IDOL - FAŁSZYWY AUTORYTET

 

Termin „idol” oznacza wyobrażenie bóstwa - zwykle w postaci posągu, rzeźby, obrazu, będącego przedmiotem kultu. Kult idoli znaczy kulturę grecką, rzymską, słowiańską i inne. W filozofii, według starożytnej teorii poznania - głównie Demokryta i epikurejczyków – „idole” to cząstki (podobizny) wysyłane przez przedmioty, pobudzające umysł i wywołujące wrażenia zmysłowe.

Stąd dla F. Bacona „idol” oznaczał wszelkie złudzenie poznawcze. Z tych znaczeń terminu „idol” czerpie swą treść przenośne jego rozumienie, które dotyczy osób. „Idolem” jest osoba, np. aktor, piosenkarz, sportowiec, będący bożyszczem pewnych kręgów publiczności. Idole olimpijscy w starożytności, teatralni, współcześni idole ze świata muzyki i show biznesu, filmowi a nawet polityczni znaczą długą historię kultury.

Szacunek dla artystów w ciągu wieków przybierał bardzo różne formy i wiązał się przede wszystkim ze sposobem obecności w świecie sztuki. Na początku pozostawali oni anonimowi, nie podpisując swych dzieł lub podkreślając bardziej rolę swych mecenasów i dobroczyńców. Niektórzy jednak już za życia doznawali chwały nadzwyczajnych ludzi i geniuszy. Manetti, biograf Brunelleschiego - architekta katedry florenckiej - pisze, iż był on „jednym z najbardziej znakomitych i godnych obywateli (...) zadziwiającym naśladowcą czynów Dedala”. Artysta ten przyrównany był do bohatera mitologicznego, wcielającego geniusz wynalazcy i odwagę w dążeniu do celów leżących poza granicami możliwości człowieka. Po śmierci Brunelleschiego miasto postawiło mu pomnik, w „cieniu jego wielkiego dzieła”. Jeden z biografów Tycjana, Dolce, pisał o nim, iż jest „boski w malarstwie i nie ma sobie równego, sam Apelles, gdyby żył, nie omieszkałby mu złożyć hołdu”.

Pietro Aretino, zwracając się do Michała Anioła, stwierdził: „ten, kto Was, panie, widzi, nie martwi się tym, że nie widział Fidiasza, Apellesa, Witruwiusza, których geniusze byli cieniami Waszego geniuszu”. Sam też Michał Anioł mówił o sobie, że sztuka uczyniła go „bożyszczem i monarchą”. Sławę artysty podbudowywały liczne anegdoty z jego życia, spisywane i szeroko rozpowszechniane. Vasari, biograf Michała Anioła, opisuje słynne nieporozumienie artysty z papieżem Juliuszem II. Nie wpuszczony na watykańskie pokoje, o drugiej w nocy, artysta w uniesieniu wyruszył do Florencji. Mimo pięciu przynaglających listów odmawiał powrotu do Rzymu. Wreszcie udał się na spotkanie z papieżem, które nastąpiło w Bolonii, położonej - co podkreśla biograf - bliżej Florencji niż Rzymu. Papież artyście wypomniał: „Zamiast przyjść do nas, czekałeś, aż my do ciebie przyjdziemy”. Michał Anioł poprosił o przebaczenie. Wówczas obecny przy rozmowie biskup „chcąc go tym bardziej przed papieżem wytłumaczyć, dodał, że takim ciemnym ludziom, którzy poza swoją sztuką do niczego się nie nadają, wiele trzeba darować. To jednak bardzo zdenerwowało papieża. Uderzył biskupa trzymanym w ręku kijem, wołając: 'Ty sam jesteś ciemny, jeśli śmiesz mówić temu człowiekowi grubiaństwa, na jakie ja nigdy bym się wobec niego nie odważył!” Kulminacją popularności Michała Anioła był jego pogrzeb. Wedle Vasariego po uroczystościach w Rzymie, tłumnych i wspaniałych, kiedy zwłoki artysty „złożono w podziemiach Santi Apostoli, gdyż papież miał zamiar postawić mu specjalny grobowiec i pomnik w kościele Świętego Piotra” - upomniała się o swego obywatela Florencja. Zwłoki wywieziono w nocy, potajemnie, zawinięte w białą belę materiału - z obawy przez zamieszkami. Po czym we florenckim kościele San Lorenzo odbył się drugi pogrzeb, jeszcze bardziej ceremonialny. Na katafalku, przypominającym rzymskie mauzoleum Augusta, widniały trzy splecione koła (symbol dziedzin działalności twórcy: rzeźby, malarstwa i architektury).

Pogrzeby były bardzo ważnym elementem kultu artystów. Odpowiednia sceneria, zebrane tłumy, płacz i szloch, mdlejące kobiety i „smutna” przyroda. W opisie pogrzebu Jesienina czytamy: „Około dwóch tygodni dniami i nocami szalała w te pamiętne dni grudniowe wyjątkowo okrutna zamieć. Ojczyste Sergiuszowe riazańskie pola i dale za Oką i lasami nieprzebytej Mieszczery tonęły w kurzawie szalejącej zawiei”[1]. Kreowanie twórców na idoli, bardzo szybki wzrost ich popularność i znaczenia społecznego wiąże się z rozwojem kultury masowej. Widać to wyraźnie na przykładzie filmu. Początkowo publiczność pokazów kinematograficznych szukała „autora”, a więc czyniła głównym bohaterem swych adoracji, projekcjonistę, który demonstrował i objaśniał filmy, pełniąc podczas seansów rolę mistrza ceremonii. Znacznie później - z chwilą przekształcenia się kinematografii w samodzielną gałąź przemysłu - nastąpił rozdział funkcji producenta, realizatora i dystrybutora filmu. Twórczość filmowa długo, w odczuciu społecznym, pozostawała anonimowa. Filmy były sygnowane i identyfikowane ze znakiem firmowym wytwórni. Przełom w kwestii anonimowości dzieła filmowego dokonał się w latach 1907 - 1910. Wówczas to zaczęto kojarzyć aktorów występujących w filmach z tytułami dzieł. W Polsce w 1908 r. właściciel warszawskiego kina „Oaza” Jakub Jasiński (do niedawna dyrektor miejscowych telefonów) i „król warszawskiej farsy” Antoni Fertner, podjęli próbę realizacji samodzielnego obrazu filmowego. Treścią tej 90 - metrowej opowiastki pt. „Antoś pierwszy raz w Warszawie” były perypetie niezdary z prowincji, który pierwszy raz odwiedził Warszawę. Film szedł w warszawskich kinach całymi miesiącami przy komplecie widzów. Tłumaczono to popularnością aktora i okazją do bezkarnego śmiechu z prowincjusza, których tysiące każdego dnia wysiadało na dworcu kolei żelaznej w Warszawie. Antoni Fertner był pierwszym polskim aktorem ekranowym, który pokonał barierę anonimowości i stworzył w kulturze polskiej filmową postać, z którą był całkowicie utożsamiany. Fenomen „gwiazd”, idoli ekranu, wiąże się z szeregiem zachowań publiczności. Zalicza się do nich m.in.: - zbieranie i wyklejanie na ścianach obok łóżek, nad biurkami, w miejscu pracy (gdzie zwykle było miejsce na obrazki religijne), zdjęć i portretów gwiazd;

- fetyszyzm związany z przedmiotami, które należały do gwiazd (są one zbierane i przechowywane starannie jako przedmioty cenne);

- powstawanie „wspólnot” - klubów, fan-klubów - łączących wielbicieli gwiazd, w których, poza regularnymi zebraniami, gromadzeniem portretów i pamiątek, można zauważyć tendencję do ubierania się członków w podobny, najczęściej naśladujący idola, sposób (co przypomina jednolity strój wyznawców poglądów religijnych);

- uznawanie i przestrzeganie „hierarchii” gwiazd (pewna stratyfikacja „Olimpu”);

- uznawanie miejsc związanych ze śmiercią wybitnych idoli za miejsca „pielgrzymkowe”.

Uderzające jest podobieństwo kultu „idola” („gwiazdy”) z współczesnymi zjawiskami parareligijnymi. Kult gwiazd filmowych nie jest zjawiskiem samodzielnym, niezależnym od innych przejawów życia społecznego. Jak pisze francuski socjolog, Edgar Morin: „Te bożyszcza to nie tylko gwiazdy filmowe, ale również mistrzowie sportu, książęta, playboye, „złota” młodzież, podróżnicy, sławni artyści, Picasso, Cocteu, Dali, Sagan... „Olimpijskość” jednych rodzi się często z fikcji, to jest z ról w jakie wcielają się w filmach, drugich - z pełnionych funkcji o charakterze sakralnym - królowie, prezydenci, z jakichś czynów bohaterskich, sukcesów politycznych. Księżniczka Małgorzata i Brigitte Bardot, Soraya i Liz Taylor, królewna i gwiazda filmowa spotykają się na współczesnym olimpie - to jest na pierwszej stronie wielkich dzienników, na który składają się opisy koktajlów, przyjęć, podróży na Capri i Wyspy Kanaryjskie i w inne czarowne miejsca”[2]. Zjawisko „gwiazd” i związany z nim cały „star-system”, skandali towarzyskich, kolejnych małżeństw, zdrad, operacji plastycznych itd., funkcjonuje w oparciu o konkretne mechanizmy psychologiczno - socjologiczne. Składa się na nie m.in.:

- mechanizm projekcji - widz przenosi swoje niespełnione tęsknoty, dążenia, aspiracje na kogoś innego;

- mechanizm identyfikacji - obserwując daną „gwiazdę” identyfikuje się z nią; razem z nią, a raczej „gwiazda” w „jego imieniu”, przeżywa wytęsknione przez widza sytuacje; np. po opublikowaniu przez Goethego „Cierpień młodego Wertera”, tragiczne samobójstwo bohatera stało się sygnałem do serii samobójstw, jakie nastąpiły pod wpływem książki, a żółta kamizelka Wertera była obowiązkowym uniformem „werteryzującej” młodzieży;

- społeczny mechanizm mitu - związany z sukcesem, nie natury zawodowej, wynikającym z pracy, lecz z wolnym czasem; „gwiazda” lansowana przez media jest osobą nie tyle pracującą, co odpoczywającą bez końca, podróżującą - w latach 70. nazywano je „jest-set” („grupa odrzutowcowi”) ze względu na posiadanie własnych samolotów odrzutowych i ciągłego przemieszczania się; mit wolności wiąże się z wyzwoleniem od pospolitości, w tym od pracy, a także od tabu („gwieździe” wolno wszystko)i ograniczeń;

- proces „wedetyzacji” - prezentowanie przed widownią określonych sławnych osób, pokazywanie ich zarówno od strony prywatnej, jak i publicznej, co zaspokaja ciekawość odbiorców, budzi ich fascynację a także dostarcza nieustannego widowiska z autentycznymi postaciami i scenariuszem pisanym „na żywo”; wynikiem „wedety” jest wykreowanie postaci znanej i popularnej, która staje się idealnym narzędziem reklamy.

Wykreowanie idola, znaku firmowego, gwiazdy, postaci z kreskówek czy tytułu książkowego wiąże się z dużymi finansowymi korzyściami. Jest to najlepszy sposób na wejście na rynek i zawładnięcie nim, choćby na krótki okres, dopóki ktoś inny nie stanie na szczycie „Olimpu”. Firma Disney Company, zbudowana na popularności postaci z kreskówkowych bajek, ma obecnie większość udziałów w potężnej sieci telewizyjnej ABC, sieci radiowej ABC, telewizji kablowej ESPN - oglądanej przez 70 % Amerykanów, w ESPN International - nadającej do 130 krajów, a ponadto posiada wytwórnie filmowe, studia nagrań, mniejsze stacje telewizyjne i radiowe, dysponuje linią oceaniczną i ośrodkami wypoczynkowymi, zajmuje drugie miejsce na amerykańskim rynku książek i CD-ROM-ów dla dzieci, wydaje siedem gazet i sto periodyków. Przez 42 lata miliony amerykańskich rodzin odwiedza krainę Disneya w Kalifornii, aby wspólnie z postaciami z kreskówek spędzić wakacje. Tutaj przyjeżdża się też w podróż poślubną, a potem z racji kolejnych rocznic ślubu. Przywozi się własne dzieci, a potem wnuki. Disneyland stał się dla Amerykanów symbolem wartości rodzinnych, a Myszka Miki – „idolem” łączącym kolejne pokolenia.

„Idol” jest rodzajem namiastki autorytetu, rozumianego jako tzw. powszechnik kulturowy, uosabiający wzory życia i zachowań danego człowieka. Autorytet jest stwarzany, niezależnie od skali jego społecznego oddziaływania, przez całe życie człowieka, a szczególnie poprzez zachowania w sytuacjach trudnych, wymagających dzielności i niezależności. W historii ludzkości autorytety odgrywały rolę „strażników” (wartości i tradycji, obrońcy trwałych zasad i prawego stylu życia), „żeglarzy” (poszukujących nowego, przecierających szlaki, horyzonty) oraz świadków - opowiadających się przeciw złu, nie godzących się na zacieranie śladów, nie pozwalających zapomnieć.

Kreowanie współczesnych „idoli”, próbujących przejmować pewne funkcje społeczne autorytetów (wypowiedzi na wszelkie tematy, także nie związane z ich profesją, orzekanie o wartościach, ocena zachowań innych itp.) jest dziełem wąskiej elity dysponentów medialnych. Żaden człowiek nie może bez ich pomocy „zaistnieć” w opinii publicznej. Kreacja telerzeczywistości, w tym tele-autorytetów, narzuca pewną hierarchię wartości, zmienia również kryteria prawdy, staje się jakby „fabryką błaznów”. Po „przywództwo opinii” sięgają ludzie wylansowani przez media – „autorytety dyżurne”. To dziennikarze lub ich zwierzchnicy decydują o tym, kto ma wygłaszać opinię na dany temat, a kto ma być pominięty. Badania potwierdzają, że telewidz ocenia osobę występującą w telewizji najczęściej w kategoriach osobowościowych (np. miły, okropny, obłudny, godny zaufania, mądry, głupi), nic natomiast nie wie o jej poglądach czy racjach. Odbiera bowiem przede wszystkim sposób prezentacji - formę, a bardzo rzadko potrafi ocenić, a nawet w ogóle zrozumieć treść przekazu. Pokazanie drobnym sygnałem zdenerwowania, eksponowanie brzydszej cechy wyglądu, sposób filmowania, oświetlenia, a także ukazanie w tle odpowiednich reakcji osób obecnych w studio, sposób prowadzenia rozmowy - znacząco, a nawet decydująco wpływa na ocenę postaci przez telewizyjnych odbiorców. Telewidz ma przy tym przekonanie, że sam ocenia występującego, ogląda zdarzenia i osoby własnymi oczami, a pośrednictwo telewizji nic tutaj nie zmienia. Jednak człowiek, który ma coś do powiedzenia, ale nie jest tzw. osobowością telewizyjną, ma z natury rzeczy mniejsze szanse wpływu na opinię publiczną.

Istnieje zasadnicza różnica między idolem a autorytetem. Autorytet łączy się z szacunkiem i uznaniem dla talentów i zdolności danej osoby, ma on pewną pozycję, jest wypracowany i osiągnięty wysiłkiem, ma pozytywne znaczenie w rozwoju osobowości odbiorcy, zawsze prowadzi do dobra (nieraz pomimo ostrych prawd i surowych wymagań), a z jego zdaniem powinno się liczyć. Pozycja idola jest natomiast oparta na fascynacji, dotyczy nie tylko osoby, co jej pozycji (chce się być na jej miejscu), nie bierze się pod uwagę wysiłku i poświęcenia dla osiągnięcia sukcesu porównywalnego z osiągnięciami idola, który cieszy się łatwym poklaskiem zdobytym przez uwiedzenie publiczności.

Zjawisko idola w kulturze muzycznej podobne jest, w swej nietrwałości i presji wywieranej na odbiorców, do mody - jako przeciwstawiającej się indywidualnemu wyborowi spośród wielu możliwości (wedle gustu). Podobny jest też proces rozpowszechniania: idol staje się popularny (jak i moda) w wyniku prostego i mechanicznego procesu upowszechniania się lawiny pozaracjonalnych argumentów. Jest on niezależny od krytyków, odporny na ataki i zdroworozsądkowe kontrargumenty. Pojawienie się nowej „gwiazdy”, podobnie jak trendu w modzie, jest nieprzewidywalne. Łączy się z pojawieniem się wielu, wzajemnie powiązanych i wspomagających się czynników społecznych, kulturowych, a nawet politycznych i ekonomicznych. Przede wszystkim jest odpowiedzią na oczekiwania publiczności. Za pierwszego hiphopowego dj-a i prekursora kultury czarnego getta uchodzi Kool DJ Herc, z Jamajki. W 1973 r., w Nowym Jorku, na Bronxie, jego siostra urządzała przyjęcie urodzinowe.

Poprosiła brata, by zadbał o oprawę muzyczną prywatki. Zabawa, oparta na miksowaniu płyt za pomocą dwóch gramofonów, wywołała sensację. To skłoniło Herca do tego, by zaczął organizować własne imprezy (tzw. block parties) na terenie całego Bronxu. W niedługim czasie stał się ulubionym dj-em i idolem wielu młodych naśladowców.

Historycznie pojawienie się idola wiąże się ze zjawiskiem wprowadzenia - w miejsce pierwotnych religijnych i chrześcijańskich treści - nowych, subiektywnie zabarwionych wartości, które kolejno pretendowały do zajęcia najważniejszych pozycji w hierarchii oczekiwań estetycznych i filozoficznych. Przez całe wieki kompozytorzy i muzycy poprzez swe artystyczne posłannictwo służyli wspólnocie religijnej (Kościołowi), co decydowało o ich statusie społecznym i pozycji. Z czasem skupienie uwagi na wydobywaniu na światło dzienne głębokich pokładów własnych przeżyć, odczuć, namiętności i pasji, stało się dla muzyka celem najistotniejszym. Niektórzy złośliwie mówią o epoce autoprezentacji kompozytorów, „ekshibicjonizmie indywiduów muzycznych”[3]. Pielęgnowanie mitu o wyjątkowym posłannictwie sztuki, zwłaszcza muzyki, która jawiła się jako nosicielka Objawienia, wyniosło muzyka do rangi „kapłana muz”. Jednocześnie sztuka stawała się coraz bardziej obca życiu, nieobecna w przestrzeni realnie istniejących grup społecznych, jak rodzina, wspólnota pracy i religii. Prawdziwa sztuka stała się sztuką muzealną, „od święta”, wygnaną z normalnego życia, bo też życie skazano na powszedniość, prozaiczność i banalność. Głosem powszedniości - z całą jej prozą, banalnością i sztucznością blichtru, jest współczesny idol.

Idol pop-kultury jest istotą hybrydalną: półbóg i półczłowiek. Przez masowy przekaz telewizyjny jego twarz i nazwisko są powszechnie znane. Od czasów postania MTV wszystkie firmy fonograficzne zabiegają, by ich wykonawcy stali się idolami. Wówczas sprzedaż ich płyt, a tym samym zyski firmy, stale rosną. Twarz znana z ekranu oraz z okładki płyty, łatwo się kojarzy, przemawia do wyobraźni i zachęca do kupna oferowanego towaru.

Sposoby uwiedzenia publiczności przez idola są różne - od bazowania na ludzkich uczuciach, przez nietuzinkowy styl życia (niekiedy wbrew przyjętym konwenansom i normom zachowania), do sztucznie napędzanej koniunktury (szeroko zaprogramowana akcja reklamowa w prasie, telewizji, radio i Internecie). Bryan Admas szokuje piosenkami o seksie, gloryfikuje cudzołóstwo. Grupa Beach Boys propaguje używanie LSD, zachodnią filozofię Medytacji Transcendentalnej i astrologię. Pat Benatar propaguje hasło: „Cokolwiek powiesz, Bóg nazwie to grzechem”. Def Leppard głosi zasadę: „Rób wszystko, aby osiągnąć zwycięstwo”. Ronnie James Dio solidaryzuje się z Szatanem, twierdząc, że pragnie być jak Bóg. Duran Duran propaguje seksualizm, jogę tłumacząc to fascynacją życiem. Billy Idol szokuje wulgarnym językiem i twierdzi, że Bóg jest mitem. Grupa Loveboy ogłasza swobodę bez Boga, „bo na cóż On potrzebny”. Członkowie Motley Crue pochwalają pornografię, a jak mówią: „mają serca utwardzone na grzech”. Poison gloryfikują grupowy seks, anarchię, skrajny styl życia. Lionel Richie podejmuje się roli doradcy w sprawach okultyzmu, próbuje być prorokiem, bo „zna Boga najlepiej ze wszystkich”. Van Hallen zachęca do plądrowania miasta, porywania dzieci i kobiet, a jego hasłem są słowa: „Pierwsze seks - Bóg na końcu”[4].

W popularnej muzyce współczesnej najsilniej eksponowana jest kategoria „imane”. I dlatego muzyk współczesny jest bardziej „wizerunkowi” niż „dźwiękowy”. Idol w relacjach społecznych pozostaje typem kontestującym. Analiza takiej osobowości doprowadziła do wyróżnienia osobowości o pozytywnej i negatywnej tożsamości kulturowej; przeciwstawienia „człowieka jednowymiarowego” „człowiekowi wielowymiarowemu”; wyodrębnienia osobowości „autorytarnej”, a nawet wypracowania pojęcia osobowości „nadnormalnej”. Wśród kontestatorów wyróżnia się następujące kategorie:

- wizjonerzy - torują drogę dla nowych idei, mają wizję nowego ładu i lepszego świata;

- prorocy - czują „ducha czasu”, kanalizują bunt pokoleniowy i wskazują kierunki kontestacji;

- prowokatorzy - gestem, wyglądem, czynem, postawą, skłaniają lub zmuszają do reakcji - skandaliści;

- ideolodzy - przybierają rolę przywódców duchowych, wyrazicieli przyczyn i celów kontestacji;

- rewolucjoniści - kwestionują zasady struktur społecznych, sposób dystrybucji dóbr materialnych, porządek społeczny;

- opozycjoniści - działają w ramach systemu, poruszają się w obszarze wyznaczonym przez prawo, posługują się środkami pokojowymi, podejmując bierny opór, wyrażając sprzeciw, odcinając się od rzeczywistości;

- przywódcy - podejmują rolę liderów, przywódców charyzmatycznych, identyfikują się z buntem;

- święci - naznaczeni charyzmą „świętości”, którą zyskują najczęściej działalnością dobroczynną, włączeniem się w podejmowanie problemów szerokich rzesz ludzi;

- męczennicy - zwalczani, budujący swój wizerunek jako poniżanych, pomijanych, zwalczanych i dyskryminowanych przez kwestionowany system;

- maniacy - obsesyjnie i chorobliwie owładnięci jakąś misją, wyrażaną w działalności, straceńcy, desperaci;

- prowodyrzy - prowadzą fanów do podjęcia skrajnych metod działania;

- odszczepieńcy - najczęściej utożsamiający się z grupami subkulturowymi, dobrowolni lub przymusowi wygnańcy, uciekinierzy, zdrajcy lub odstępcy;

- wywrotowcy - celowo i świadomie głoszący niezgodę wobec istniejących warunków życia i wolę ich zmiany;

- outsiderzy - ludzie marginesu, wyrzutki, ludzie zbędni, niepotrzebni nikomu, stąd „odrażający, brudni, źli”;

- wybrańcy - żyjący w przekonaniu wyróżnienia, naznaczeni piętnem misji, koniecznością spełnienia zadania, jednostki nawiedzone, często o statusie dziwaków, odmieńców i cudaków.

Wszystkie kategorie kontestatorów można odnaleźć wśród współczesnych idoli muzycznych. Ich przekonanie o wyjątkowości swej roli i miejsca w społeczeństwie znajduje wyraz m.in. w zachowaniu scenicznym i podejściu do publiczności. Są to bardzo często zachowania szokujące, wyzwalające u publiczności reakcje podobne. Jedną z nich jest praktyka zw. „gobbingiem” (od slangowego, wywodzącego się z języka celtyckiego słowa „gob” = „usta”) - zrytualizowany zwyczaj plucia na wykonawców, uprawiany przez brytyjskich punków. Plucie to tradycyjny sposób demonstrowania młodzieńczej brawury, poza ludzi gniewnych i zbuntowanych. Słynny pianista Jerry Lee Lewis w 1957 r. zaszokował publiczność małżeństwem ze swą trzynastoletnią kuzynką Myrą Gale Brown, pozostając nadal w związku małżeńskim z druga żoną. Miał w sumie sześć żon, z których dwie zmarły w podejrzanych okolicznościach. Pod koniec lat 60. XX wieku Iggy Pop bywał wielokrotnie aresztowany za publiczne obnażanie na scenie się podczas występów z grupą Stooges.

 W 1969 r. w Miami za obnażanie się przed publicznością i imitowanie różnego rodzaju zachowań seksualnych został aresztowany Jim Morrison, wokalista grupy The Doors. Wymierzono mu karę ośmiu miesięcy ciężkiej pracy i 500 dolarów grzywny. Brytyjska grupa The Who w początkach lat 70. upowszechniła zwyczaj niszczenia w trakcie koncertu własnych instrumentów. Przejął go m.in. Keith Emerson, klawiszowiec tria Emerson, Lake & Palmer, słynący z niszczenia w wyszukany sposób klawiatury, na której grał. Grupa Sex Pistols uwielbiała prowokacje anarchistyczne. Ich koncerty w latach 1976 - 1977 trwały zazwyczaj kilkanaście minut, gdyż kończyły się zbiorową bijatyką. W 1976 r. wsławili się obraźliwym potraktowaniem prezenterów telewizyjnych podczas audycji na żywo.

 Wokalista Axl Rose z grupy Guns'N'Roses swym prowokacyjnym zachowaniem doprowadził w 1991 roku w Maryland (USA) do zmieszczenia amfiteatru przez tłum trzech tysięcy fanów. Straty oszacowano na 200 tys. dolarów. Sinead O'Connor, kontrowersyjna irlandzka wokalistka, w 1992 r. podczas występu transmitowanego przez amerykańską telewizję pozwoliła sobie podrzeć fotografię papieża, za co trzynaście dni później została wygwizdana przez publiczność w Madison Square Garden w Nowym Jorku. Podczas gali Play-Box w katowickim Spodku Krzysztof Skiba, wokalista grupy Big Cyc, pokazał pośladki publiczności, wśród której był także premier Polski.

Louise Veronica Ciccone, która przybrała pseudonim artystyczny „Madonna”, chociaż uważała się za katoliczkę publiczne nazywała chrześcijaństwo „nędzną religią hipokrytów”. Do niektórych swych występów używała świętokradczo religijnych posągów i znaków krzyża. John Lennon i Yoko Ono, od 20 marca 1969 r. będący oficjalnie małżeństwem, spędzili swój miodowy miesiąc w łóżku hotelu Hilton w Amsterdamie, udostępnionym widokowi publicznemu. Zdaniem obojga akcja „bed-in” miała istotne znaczenie dla sprawy pokoju i odprężenia międzynarodowego. Planowali również aukcję swych włosów na rzecz pomocy dla brytyjskiego ruchu Black Power. Szokujące zachowania idoli są wyrazem radykalnie rozumianej wolności (i oryginalnego - często jednak tylko komercyjnie uwarunkowanego - image), która polega na powiedzeniu wszystkiego, bez względu na społeczne, kulturowe i moralne konsekwencje.

Obraz świata kreowany przez idola nie wymaga od fanów samozaparcia, trudu czy odpowiedzialności. Prowadzi w konsekwencji raczej do psychicznego osłabienia młodego pokolenia, łatwego ulegania wpływom, nikłej stabilności psychicznej, relatywności zasad moralnych. Jak napisał jeden z analityków współczesnego rynku muzycznego: „Od swych idoli nie oczekują refleksji nad otaczającym światem, lecz oderwania, zapomnienia, spędzenia kilku godzin w świecie fantazji, pełnym potworów i walki sił tajemnych. Ten odwrót ku fantastyce jest bardzo charakterystyczny dla podgrupy heavy satanistów, zewnętrznie podobnie ubranych, choć z większą ilością czerni, z charakterystycznymi symbolami '666', pentagramme - gwiazdą wpisaną w okrąg i odwróconym krzyżem, mającym symbolizować władzę szatana na ziemi”[5].

Świat fantazji idoli dopełniają niewiarygodne, pełne przerażających opisów legendy o nich, często wymyślane celowo, dla potrzeb rysowania jego odpowiedniego „imane”. Wiele takich legend krąży np. na temat Marilyn Mansona. Mówiono, że: odbył stosunek z osłem, a na teledysku - ze świnią; jest kanibalem; urwał łapki chomikowi; rozdawał na koncercie publiczności narkotyki; zachęcał do orgii; usunął sobie dwa żebra, by móc uprawiać seks sam ze sobą; jego wyjętymi żebrami grano kiedyś na perkusji. Weryfikacja tych plotek jest właściwie niemożliwa, bo ich bohater sam dba o „wiarygodność” tego, a ponadto spełniają swoją rolę przygotowując oczekiwania publiczności przed bezpośrednim spotkaniem z idolem.

Psychologia społeczna wskazuje na cechy i przymioty osób, społecznie najbardziej akceptowane. Zauważalną pozytywną reakcję wywołuje najczęściej atrakcyjność fizyczna. Reakcja ta nazywana jest „zjawiskiem aureoli”, a polega na tym, iż jakaś pozytywna cecha człowieka (w tym przypadku uroda) opromienia swoim blaskiem wszystkie pozostałe jego cechy i decyduje o sposobie, w jakim widziany on jest przez innych. Interesujące jest, iż bardzo często ankietami i sondażami wśród publiczności bada się miejsce na liście idoli właśnie według „ich seksowności”, a prawie nigdy nie pyta o wartość artystyczną czy ideową ich utworów.

Poza atrakcyjnością fizyczną pozytywne nastawienie wzbudza:

- podobieństwo - lubimy ludzi podobnych do nas samych – pod względem przekonań, cech osobowości, charakteru, stylu życia, doświadczeń życiowych (stąd idol często „tworzy” swój życiorys według zapotrzebowań publiczności, ubiera się i mówi językiem zbliżonym do przeciętnego odbiorcy);

- komplementy - podkreślanie dobrych cech, obdarzanie pochlebstwami (choćby nieprawdopodobnymi), bez żądania, nakładania obowiązków, przypominania o błędach, rodzi reakcję pozytywnych nastawień (jest to sposób na „łatwe zyskanie” fanów);

- kontakt - bezpośrednie zetknięcie się z drugim, nasilenie kontaktów - prowadzi do wzrostu sympatii (stąd tak ważne dla budowania wizerunku idola utrzymywanie kontaktu listowego z grupą najbardziej aktywnych fanów, tworzenie fan-klubów, podpisywanie płyt, podawanie rąk i bliskość publiczności podczas koncertu).

Tworzenie wizerunku idola łączy się najczęściej z przekształceniem wszystkich treści jego przeżyć i doznań w „towar”, upublicznienie go, zareklamowanie i sprzedaż. Pod koniec czerwca 1999 roku Chuck Schulinder, muzyk death metalowy, napisał otwarty list do swoich fanów na całym świecie za pośrednictwem Internetu i kilku znanych magazynów muzycznych. Wyznał w nim, że jest śmiertelnie chory na guza mózgu. Zmarł 13 grudnia 2001 r., a po jego śmierci zespół nie wydał żadnej nowej płyty.

Muzycy sprzedają swą intymność: ich wyznania miłosne, skandale obyczajowe, przekonania religijne i polityczne, stają się własnością całej społeczności. Żyją i umierają publicznie, bo tego chcą oni sami i na to czekają ich wielbiciele. Ujawnienie tego, co nawet bardzo osobiste, zapewnia długie i dobre istnienie publiczne oraz wysokie dochody. Ważne tylko, by dobrze „obliczyć”, co opłaca się sprzedać...

Freddie Mercury, wokalista zespołu Queen, niemal do końca swego życia występował na estradzie. Wszyscy wiedzieli, że jest ofiarą AIDS. Zmieniał się, chudł, niemal na oczach tłumów grubymi warstwami szminki przykrywał chorobę, dokonując estetyzacji śmierci. Wielki koncert poświęcony jego pamięci odbył się pod hasłem: „The show must go on” („Widowisko musi trwać dalej”).

Temat prawdy o chorobie, ułomności, starości jest zwykle w popularnej muzyce współczesnej pomijany. Bardziej atrakcyjnym tematem stało się przemijanie i śmierć. Muzycy rocka utworzyli kilka prostych haseł na ten temat: „lepiej się wypalić niż odejść w zapomnienie” (Neil Young w piosence „My My, Hey Hey”), czy „mam nadzieję, że umrę, zanim się zestarzeję” (Roger Daltrey w piosence „My Generation”, zespołu The Who). Od gwiazd rocka oczekuje się bowiem, że odejdą w niebanalny sposób: „Żyj szybko, umrzyj młodo, aby po śmierci twoje zwłoki ładnie wyglądały” (słowa Humphrey'a Bogarta z dramatu „Pukać do każdych drzwi” z 1949 r.).

James Dean twierdził, że „nic tak dobrze nie konserwuje mitu, jak wczesna śmierć”. Stała się ona udziałem wielu idoli muzyki rockowej: Janis Joplin, Kurt Cobain, Jim Morrison i Jimi Hendrix zmarli w wieku 27 lat; śmierć Elvisa Presleya nastąpiła w wieku 42 lat (16 VIII 1977 r., po przedawkowaniu leków, w sypialni obstawionej kolorowymi telewizorami). Sam James Dean zginął w wypadku samochodowym jako 21-letni aktor. Fragmenty porshe, w którym się zabił, stały się przedmiotami kultu. A pastor James de Weerd, przemawiając nad jego grobem, powiedział: „Jego kariera się nie skończyła. Ona dopiero się zaczyna, a kieruje nią sam Bóg”[6].

Kultura masowa żyje chwilą obecną. Popularność to zjawisko chwilowe. Nikt dzisiaj nie chce pracować dla przyszłej sławy, a „casus Norwida” nie jest pociągający. Stąd bierze się troska idoli o pozostawanie na szczytach sławy przez możliwie najdłuższy czas. Zdają sobie sprawę ze zmienności gustów publiczności i ulotności daru, jakim jest dla nich popularność i sława. Podobne pragnienie uzyskania „porozumienia z publicznością” towarzyszyło przez muzykom romantyzmu. Sięgnięcie po pieśń ludową było ich sposobem wyjścia w kierunku niewykształconego muzycznie odbiorcy. Tłumaczono to zwykle mistyką ludowości, sięganiem do „korzeni” tradycji. Wierzono, że pieśń ludowa jest dziełem zbiorowym, gdy w rzeczywistości od początku to była twórczość jednostki, podchwycona przez szersze kręgi społeczne, wciąż śpiewana, upraszczana i zmieniana - nie zawsze z korzyścią dla utworu.

Jednak współczesny gwiazdor, inaczej niż dawni mistrzowie, musi zabiegać o swe trwanie na estradzie, nieustannie podsycać zainteresowanie odbiorców, wychodzić im naprzeciw, nawet uprzedzać oczekiwania. Doświadczenie chwilowego zejścia w cień, zapomnienia przez słuchaczy bywa dla niektórych bardzo bolesne. Było i jest udziałem wielu znanych muzyków współczesnych, których mit wyblakł, roztopił się w nowej fali kultury masowej. Jedynym sposobem ponownego zaistnienia jest odrodzenie się, tzw. zmiana „imane” tak, by odpowiadał on nowym zapotrzebowaniom i trendom. Bob Dylan, który wielokrotnie tego doświadczał, powiedział: „kto nie jest zajęty możliwością odradzania, jest zajęty śmiercią”[7].

Tylko niewielu współczesnym idolom udało się pozostawić po sobie hybrydowe pomniki swej popularności. Jednym z nich jest Elvis Presley, którego „kult” jest ciągle podtrzymywany. Co roku ok. 650 tysięcy osób odwiedza rezydencję Graceland, jego dom, w którym zmarł. W rocznicę jego śmierci, 16 sierpnia każdego roku, dziesiątki tysięcy jego fanów zjeżdża do Memphis, by uczcić ten dzień. Graceland stał się rodzajem świątyni, miejscem nienaruszalnym. Wśród najbardziej zagorzałych fanów „króla rocka” powstała nawet organizacja „presleyterian”, czyli amerykański kościół wyznawców Elvisa Presleya.

Innym spektakularnym sposobem unieśmiertelnienia muzyków może być utrzymywanie z nimi „kontaktu” po śmierci, na specjalnych seansach spirytystycznych. Kilka tysięcy ludzi na świecie twierdzi, że mają kontakt z dawno zmarłymi kompozytorami, którzy przez nich chcą nadal być obecni w życiu muzycznym tego świata. Franciszek Liszt, Beethoven, Chopin, Schubert i Brahms „przekazują” nowe swe kompozycje poprzez znane medium - Rosemary Brown. Angielski pianista, John Lill, zwycięzca konkursu im. Czajkowskiego, twierdził, że najczęściej „podpowiada” mu Beethoven. Oratorium „Po drugiej stronie”, przekazane przez Haendla innemu medium - Cliffordowi Endicknappowi, zostało nawet wykonane przez londyńską orkiestrę symfoniczną.

Ogromne możliwości wpływu na społeczne zachowania oraz duża rola artystów i twórców kultury nakazuje wielu instytucjom zwrócić uwagę na różnych „artystów dźwięku” i odnieść się do ich fenomenu. Kościół katolicki słowami papieża Pawła VI przyznał się do zaniedbania kontaktu z ludźmi kultury i sztuki. W przemówieniu do artystów, w Rzymie, w 1964 r., papież mówił: „Czasem mieliście związane ręce. Wybaczcie nam to... Nie wyjaśnialiśmy wam naszych spraw i dlatego wy nas nie znaliście... W pełni uznajemy naszą winę. Obrażaliśmy was, skłaniając się do tego, co niesłuszne, do oleodruków, do taniej sztuki”[8]. Jednocześnie wzywał twórców do współmyślenia, współpracy i współtworzenia z Kościołem. Mówił do nich, jako tych, „którzy wciąż odkrywają, że ojczyzną tego, co niewyrażalne, jest wiara, modlitwa i religia”. Jan Paweł II uczynił kulturę jednym z głównych nurtów swego pontyfikatu. Wielokrotnie daje wyraz głębokiej świadomości jej wagi i niezbędności w niesieniu orędzia zbawczego. Ukazuje jej szczególną rolę w procesie ewangelizacji. A kondycję duchową artystów rozumie jako bardzo ważne jego ogniwo. Dialog Kościoła ze środowiskiem twórców jest jednym z ważnych zadań współczesnego duszpasterstwa.

 Jan Paweł II uczył: „Celem kultury jest uczynienie człowieka doskonałym i rozwinięcie jego naturalnych możliwości. Jest kulturą to, co pobudza człowieka do większego szacunku wobec bliźnich, do lepszego spędzania swego wolnego czasu, do pracy z większym poczuciem człowieczeństwa, do cieszenia się pięknem i umiłowania swego Stwórcy. Kultura nabiera większych wartości ludzkich, kiedy zaczyna służyć prawdzie, dobru, pięknu, wolności”[9]. Człowiek musi sprawdzać dzieła stanowiące kulturę, z pozycji prawdy i dobra oraz z pozycji miłości.

 

 



[1] A. Osęka. Mitologie artysty. Warszawa 1978.

[2] E. Morin. Duch czasu. Warszawa 1965.

[3] A. Mendelssohn. Gott, Welt und Kunst. Aufzeichnungen. Leipzig 1949.

[4] E. Barger. From rock to rock. The Music Darkness Exposed. Including the Original Rock Music Rating System, ed. Huntington House. Lafayette (USA) 1990.

[5] A. Krajewski. Plemiona ziemi niczyjej. [w:] „Polityka”, 1998, nr 12, s. 5.

[6] A. Filas., M. Mazur. Sztuka przetrwania. [w:] „Wprost”, 1997, nr 13, s. 58 - 60.

[7] G. Castaldo. Ziemia obiecana. Kultura rocka 1954 – 1994. przekł. J. Uszyński. Kraków 1997, s. 84.

[8] Paweł VI. Przemówienie do artystów Rzymu w maju 1964. Documentation Catholique, 1964, nr 1425, s. 683 - 690.

[9] Jan Paweł II. Upowszechnianie, uniwersalność, zmysł humanizmu - autentyczne wartości każdej kultury. Przemówienie do przedstawicieli świata kultury. Buenos Aires, 12 IV 1987. [w:] WiK'88, s. 413.