• 20180306_114307.jpg
  • 20180506_202237.jpg
  • 20180507_184304.jpg
  • 20180508_113817.jpg
  • 20180508_140322.jpg
  • 20180509_151605.jpg
  • 20180510_092047.jpg
  • img_1167.jpg

W dobie obecnych i jawiących się nowych trudności, zagrożeń, nie jest łatwo zostać ojcem. Dzisiejsza sytuacja społeczna, ekonomiczna, kulturowa, religijna, wymaga nie lada hartu ducha, wielkiej mądrości rozumu i serca, aby dokonać takiego wyboru. Czyhające zagrożenia różnej natury powodują, że wielokrotnie mężczyźni świadomi owych trudności, odkładają swą decyzję bycia mężem a szczególnie ojcem, na czas późniejszy. Ponadto struktura osobowościowa, psychofizyczna dzisiejszego mężczyzny, jest nieporównywalnie słabsza. Składa się na to wiele przyczyn i uwarunkowań. W tym kontekście obserwujemy dziś wśród młodego pokolenia, towarzyszący lęk przed podjęciem decyzji wejścia na drogę życia małżeńskiego czy rodzinnego. Pomimo tego, spotykamy wielu wspaniałych mężczyzn, ojców, mężów, którzy pokonując wszelkie obawy, lęki podjęli życiową i niełatwą decyzję. Nie tylko weszli w związek małżeński, bo są i tacy, którzy wchodzą w związek małżeński z bardzo prozaicznych racji, ale jest wielu takich, którzy wybrali drogę ojcostwa, w celu podjęcia trudu wychowania dzieci. W kontekście dzisiejszej sytuacji, taki wybór to nie lada poświęcenie.

Słowo to nie jest obce człowiekowi wiary. I zapewne czytając sam tytuł myśl poprowadzi nas do miejsca, gdzie przed dwoma tysiącami lat, dokonały się wielkie wydarzenia. Tym razem jednak nie chodzi o sam wymiar historyczny czy nawet czysto teologiczny miejsca, a raczej współczesną rzeczywistość opartą na wydarzeniu mającym miejsce w Jerozolimie. Dziś w kontekście dokonujących się wielu i różnych zdarzeń, trzeba postawić sobie zasadnicze pytanie: gdzie jest wrażliwość współczesnego człowieka? Skoro drugi człowiek jest obojętny dla człowieka, skoro Kościół jest obojętny dla człowieka i skoro Chrystus jest obojętny dla człowieka, to gdzie owa wrażliwość? Myślę, że trzeba dziś postawić tezę, że tak jak kiedyś, tak i dziś – Chrystus jest osamotniony? Osamotniony brakiem wrażliwości człowieka. To, czego dziś jesteśmy świadkami – ludzkiej postawy, zachowania, nienawiści, myślenia, zakłamania, głupoty, zawiści i zazdrości - pozwala nam na postawienie takiej właśnie tezy: Chrystus jest osamotniony!!!

Wychowanie człowieka zazwyczaj dokonuje się w klasyczny sposób. Etap pedagogii rozpoczyna się od urodzenia i trwa przez całe życie. Bywają jednak i w tym względzie pewne wyjątki. Zdarzają się one bardzo sporadycznie, bowiem nie zawsze napotykają na właściwy grunt. Jednym z podstawowych składników tego gruntu pedagogicznego jest szczere, kochające, życzliwe, pełne zaufania i wdzięczności serce. Jeśli spotkamy takiego pedagoga, który nie cierpi na amnezję, czy inne negatywne walory, możemy mówić, że spotkaliśmy autentycznego wychowawcę, prawdziwego nauczyciela, wiernego przyjaciela. Tacy też są na tym świecie,: żyją, mijamy ich nieraz obok siebie, ktoś nam ich wspomina. To ludzie wielkiego formatu, to osoby, którym nie jest obca troska o drugiego człowieka.

Problematyka ojcostwa – trzeba przyznać – jest wciąż nadal zapomniana i pomijana. Mowa w tym miejscu o ukazywanych się publikacjach książkowych, konferencjach, dyskusjach, czy czasopismach. Niewiele ukazuje się na rynku polskim i zagranicznym literatury poświęcone ojcostwu. Biorąc jednak pod uwagę ważność tematu nie tylko w kontekście rodzinnym, ale także społecznym, patriotycznym, duchowym, pedagogicznym, socjologicznym, istnieje pilna potrzeba permanentnego potraktowania i postrzegania ojcostwa w wielu aspektach. Zagadnieniem tym od dwóch lat zajmuje się zespół redakcyjny „Pedagogia Ojcostwa” W przygotowaniu jest kolejny numer czasopisma tegoż, które wpisało się już w polską rzeczywistość jako czasopismo (półrocznik) w całości poświęcony ojcostwu.

Nie często spotykamy na naszej drodze ludzi, wielkiego formatu serca, życia, pracy, miłości, służby, oddania, przyjaźni, radości i pokory. Trzeba mieć wiele szczęścia, aby spojrzeć takiej osobie w oczy, aby ze spotkania z taką osobą doświadczyć autentyczności owych cnót i wartości. Osoby te, to wielcy charyzmatycy, którym Bóg dał wielką łaskę a oni umieli ją przyjąć i spożytkować. Zwykle czynią to w duchu wielkiej pokory i radości życia, bezinteresownej służby i oddania. Zawsze gotowi do pomocy innym. Cieszący się wielkim uznaniem i autentycznym autorytetem. Określani mianem Ojca a nawet Mężem Stanu. Takiego wspaniałego Człowieka posiada Stalowa Wola.

Często spotkać ją można idącą ulicami miasta Stalowej Woli. Sylwetka jej lekko pochylona, niskiego wzrostu, twarz zamyślona, małymi krokami zdążająca ku przodowi. Czasem zatrzymuje się na chwilę, aby nabrać nowych sił, bądź po to, by wzrok jej spoczął na kimś lub na czymś. Jest znana wszystkim nie tylko kapłanom miasta, ale także wielu innym mieszkańcom. Codziennie odwiedza znajomych, każdego darzy życzliwością, uśmiechem, choć sama jest cierpiącą, doświadczoną krzyżem. Nosi w sobie bagaż różnych doświadczeń. Mimo tego, zawsze obdarowuje swoim uśmiechem, dobrym słowem, a niejednokrotnie dzieli się upominkiem, niespodzianką, bo to dla niej radość życia – dzielić się tym, co się samemu posiada. Przez wielu zwana dobrym aniołem, matką kapłanów, osobą uczynną, z sercem pełnym miłości i dobroci.

Wdzięczność to jedna z najważniejszych i chyba najpiękniejszych cnót. „Nie bądźmy więc sobie niczego dłużni poza wzajemną miłością”. Jeśli chcemy wyrazić naszą wdzięczność, zwykle ciężko jest nam zebrać choćby kilka sensownych słów. I wtedy bardziej sensowne wydają się być słowa piosenki: „Nie umiem dziękować Ci Panie, bo małe są moje słowa, zechciej przyjąć moje milczenie, i naucz mnie życiem dziękować”. A jest za co i komu dziękować. Mam na uwadze szczególnie ostatnie dni i chwile. Doświadczyłem ogromu pamięci i wielkiej życzliwości. To niespotykane, że z jednej strony nadciągnęły czarne nawałnice, a z drugiej upalne serca gorącej miłości.

Gdzież nam jest lepiej jak nie u Matki. Już każde dziecko od najmłodszych lat jest świadome, kim jest matka, szczególnie wtedy, gdy jej braknie. Jej wartość wtedy bardziej doceniamy. Gdy braknie Matki, brakuje nam prawdziwego domu, ciepła, miłości. Brak Matki powoduje, że dom rodzinny pustoszeje, że rodzina, przestaje być zjednoczona ze sobą – bowiem Matka integruje wszystkich. Ale dziś, przywołuję naszą, wspólną Matkę – Maryję. Tu w domu Jasnogórskiej Pani bije prawdziwe serce naszej Matki. I dlatego w chwilach ważnych gromadzimy się u Jej stóp. Dziś sobota, wiele dzieci, wiele pielgrzymek do Niej przybyło. Przybyłem i ja, by spojrzeć w Jej oczy, by powiedzieć Jej to, co się mówi kochanej Matce. By powierzyć Jej wiele spraw, które wypełniają codzienne życie i powierzyć Jej sprawy nadzwyczajne. Ale by także polecić Jej Wszystkich bliskich, i Tych, którzy prosili o dar modlitwy.