• 20180306_114307.jpg
  • 20180506_202237.jpg
  • 20180507_184304.jpg
  • 20180508_113817.jpg
  • 20180508_140322.jpg
  • 20180509_151605.jpg
  • 20180510_092047.jpg
  • img_1167.jpg

 1. Księże Doktorze, w tych dniach jesteśmy świadkami pełni wiosny w przyrodzie. Matka natura napełniła nasze otoczenie pięknem Stwórcy w postaci kwiatów, zieleni, ciepła, słońca. Czy Ksiądz Doktor jako proboszcz parafii pw. św. Floriana w Stalowej Woli uważa, że możemy mówić dziś o wiośnie Kościoła?


Ostatni dzień kwietnia. Dziś nieco dłuższa trasa bo wiodąca ze Śląska przez Czechy na Słowację do Ružomberka. Upalny ale piękny dzień. Trasa przebogata w wiosenny klimat zieleni. Skwer dnia słonecznego przyśpiesza proces dojrzewania zieleni. Po lewej i prawej stronie drogi rozciągnięte piękno gór - Tatr. To „nauczycielki” człowieka, „wychowawczynie” tych, którzy zechcą przed nimi stanąć i spojrzeć im w „oczy”. Posiadają niespożyty potencjał. Ich mistyka jest małą cząstką teologii codzienności. Jakkolwiek obraca się wokół misterium gór, to jednak dotyczy także innych rzeczywistości i dotyka wielu innych spraw człowieka.

To nie puste słowa, to nie slogan, ale rzeczywistość, która ma miejsce w życiu wielu wspaniałych ludzi rozumiejących wartość drugiego człowieka, rozumiejących sens własnego życia, rozumiejących własną misję i powołanie, którym obdarzył nas Pan. Dane mi było w niedzielę Dobrego Pasterza stanąć na ziemi krzyżanowickiej (Śląsk) a konkretnie w miejscu obdarowywania sercem przepełnionym miłością osoby dotknięte cierpieniem. Tym miejscem to Dom Pomocy Społecznej w Krzyżanowicach, gdzie Siostry Franciszkanki Maryi Nieustającej Pomocy, które w 2011 roku świętowały setny jubileusz zgromadzenia, sprawują opiekę nad podopiecznymi – dziewczętami specjalnej troski. Nie ukrywam, że dobrze się stało, iż w niedzielę Dobrego Pasterza, miałem szczęście stać się świadkiem ogromnego poświęcenia i służby Sióstr na rzecz człowieka obarczonego cierpieniem. Mój pobyt w miejscu dawania serca sercom dotkniętym stygmatem cierpienia, to swoistego rodzaju rekolekcje.

Święta narodowe są ważne, niełatwo jednak znaleźć taką formułę uroczystych obchodów, która rzeczywiście angażowałaby emocjonalnie ludzi, zawierała potrzebny element patosu, ale też wiele konkretnych treści, które zdolne byłyby pobudzić do refleksji nad przyczyną świętowania, pozwalałyby tą przyczynę raz jeszcze przeżyć i uczynić treścią własnego życia. Tym bardziej warto pisać o dobrych wzorcach, udanych realizacjach.

 Na początku chciałbym powitać wszystkich zebranych gości i podziękować organizatorom za możliwość zabrania głosu w temacie, który bardzo dobrze wpisuje się w problematykę poruszaną dziś na naszym Wydziale. Temat mojego wystąpienia dla niektórych osób może się wydać dość kontrowersyjny i tak zaiste będzie. Problematyka in vitro i aborcji wraca do nas bardzo często jak sprawnie rzucony australijski bumerang. Czasami mamy już dość i chcielibyśmy powiedzieć, że to już koniec, że sprawa jest zamknięta, że należy zakazać metody in vitro jak i całkowicie zakazać dokonywania aborcji, bo jest to niewyobrażalne zło. Moje wystąpienie nie będzie do końca naukowym referatem opisującym suche fakty, które dotyczą tych dwóch zjawisk, a bardziej próbą naświetlenia problemu jakimi są próby (czy może bardziej pasowałoby powiedzieć dokonania), najpierw tworzenia życia, a później zabierania go w tak bestialski sposób jakim jest aborcja.

W ostatnim czasie pojawiło się nie tylko w Polsce wiele różnych propozycji w zakresie formacji młodego człowieka w aspekcie ludzkim i duchowym. Wiele z tych propozycji opiera swoje założenia o takie wartości, które wykluczają integralność pedagogii człowieka. Niektóre wprost opierają się na założeniach postmodernistycznych szkodząc tym samym głównej idei, jaka winna przyświecać tego rodzaju założeniom i działaniom. Na szczęście wiele środowisk wychodzi naprzeciw tego typu działaniom z zupełnie nową propozycją bądź na nowo ukazywaną. Dzieje się to dzięki pewnym osobom, które posiadając charyzmat odczytywania znaków czasu, podejmują w tym kierunku konkretne działania.

W czasach „bombardowania” umysłów ludzkich przez różne czynniki (media, politykę, sekty, dżumy XXI wieku) nie jest rzeczą łatwą dokonywać właściwych wyborów a jeszcze trudniej wychować siebie i drugiego człowieka. Na drodze naszego życia pojawiają się różne okoliczności, propozycje, które mogą utrudniać ten proces bądź wspierać go pozytywnie. Wiele zależy od nas samych, na jaka drogę zdecydujemy się wejść i nią kroczyć. Każda droga ma określone cele, metody i treści, które przyczynić się mogą do zrealizowania naszych dążeń i pragnień. Każdy z nas ma zapewne w tym względzie osobiste doświadczenia, które uplasowały nas na konkretnej pozycji drogi, jaką wybraliśmy przed laty. To stanowi nasze bogactwo albo naszą nędzę. Tak więc w zależności czym sami żyjemy, tym karmimy innych.

Przeżywamy Tajemnicę, która pobudza nas do refleksji nad naszym życiem w wymiarze przeszłym, teraźniejszym i przyszłym. Kiedy spoglądamy w przeszłość – staje przed nami obraz tego, co się wydarzyło a więc rzeczywistość przeżytych radości, zmagań, prób, doświadczeń czy zwycięstw. Są karty historii, które z racji powagi treści wysuwają się na pierwszy plan. Myślę, tu o naszych wyborach dróg życiowych, podejmowanych decyzjach. Jedni w atmosferze radości, inni w atmosferze ciężaru krzyża wzrastali, aby stać się narzędziem Pana. Wszystkich nas łączy wiara w Jezusa Chrystusa. Łączy nas jeden Kościół do którego przynależymy, a do którego wprowadziła nas miłość Chrystusa i miłość Matki Jego – Maryi.