• 20180306_114307.jpg
  • 20180506_202237.jpg
  • 20180507_184304.jpg
  • 20180508_113817.jpg
  • 20180508_140322.jpg
  • 20180509_151605.jpg
  • 20180510_092047.jpg
  • img_1167.jpg

Od kilku niemal tygodni w mediach polskich a więc nie tylko w Polskim Radiu słyszymy z ust – wydawać by się mogło – osób poważnych, dojrzałych, publicznych a nawet wierzących, także dziennikarzy, że czas zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia to czas magiczny, to czas niosący klimat magiczny. Opierałem się przez pewien czas, napisaniu choćby krótkiej refleksji na ten temat. Ale, gdy słyszę wciąż banalne i obrażające słowa, określenia, że Święta Bożego Narodzenia mają czy niosą „magiczną moc”, „magiczny klimat”, - proszę mi wybaczyć, ale nie mogłem się oprzeć tej refleksji. Nie ukrywam, że słysząc bzdurne i zakłamane określenia chciałoby się powiedzieć takiej osobie, by powróciła do szkolnych ław - najlepiej pierwszej klasy a może przedszkola - i zrozumiała co znaczy słowo magia, i nie obrażała tych, dla których Święta Bożego Narodzenia, to nie magia, ale czas przeżywania Tajemnicy Bożego Narodzenia, przyjścia na świat Jezusa Chrystusa. Ubolewam, że wśród osób powtarzających jak papugi w klatce, iż te święta niosą klimat magii, są osoby rzekomo o dobrym przygotowaniu filologicznym. Może warto, by osoby te poddały się ponownej edukacji i sięgnęły do podręcznych słowników czytając, co znaczy magia? Być może ścieżki edukacji zarosły amnezją, może zwyczajne lenistwo ich ogarnęło, a może zwykła głupota połączona z przekorą nie pozwala im zapoznać się, że „magia to ogół wierzeń i praktyk opartych na przekonaniu o istnieniu sił nadprzyrodzonych, które można opanować za pomocą odpowiednich zaklęć i czynności”.

Na kartach historii Polski walka o wolne słowo pojawia się tak często, że nie sposób tego nie zauważyć. Po represyjnym systemie PRL, wyspecjalizowanym w kneblowaniu słowa i poglądów, wolne media i wolność słowa uznawane są za jedną z największych zdobyczy III RP. Jednak w świetle bieżących wydarzeń i przemian społecznych warto a nawet trzeba pochylić się nad kwestią praktyczną wolności słowa i mediów, zarówno w kontekście Polski jak i świata. Codziennie dociera do nas wiele niepokojących sygnałów, wskazujących na fakt, iż problem wolności słowa jest dzisiaj nader aktualny. Czy rzeczywiście mamy teraz taką wolność w przestrzeni publicznej o jaką walczyły pokolenia?

W dniu dzisiejszym przeżywamy kolejną, czyli 31 rocznicę stanu wojennego. W kontekście tego wydarzenia kojarzą się podobne, lecz w nieco innej rzeczywistości. „Cristeros” to ważny film jak do tej pory zablokowany nie tylko w Polsce. Jak na razie nie ujrzał światła dziennego w kinach. Dzięki Polakom zamieszkałym poza granicami film ten otrzymałem w wersji elektronicznej. Proszę wierzyć – porusza głęboko serca. Film przedstawia okres kilkuletnich walk pomiędzy powstańczym ruchem na podłożu katolickim nazywanym Cristero a antyklerykalnym rządem meksykańskim w latach 1926-1929. Wielu tych, którzy obejrzeli ten film kojarzy poniekąd sytuację dzisiejszą, jaka występuje w wielu rzeczywistościach naszych państw. Powstanie było skierowane przeciwko antykościelnym postanowieniom konstytucji meksykańskiej z 1917 r. oraz polityce rządowej. Zabraniano w rezultacie publicznych nabożeństw, konfiskowano posiadane przez kościoły nieruchomości, upaństwowiono katolickie szkoły, zakazano nowych święceń, księży pozbawiono prawa wyborczego, zabroniono nosić sutann i komentować sytuację polityczną. Zakazano używania konfesjonałów, przebywania świeckich na plebaniach. Biskupów oraz zagranicznych księży wypędzono. Prezydent Calles powiedział otwarcie, że chce zniszczyć Kościół Katolicki, zaczynając od sprowokowania katolików, a potem ich rzezi. Czy aby nie żyjemy w podobnej sytuacji??? Poniżej znajdziecie Państwo link do filmy, który można obejrzeć w wersji elektronicznej.

Jest Pani Profesor wieloletnim i znanym w wielu środowiskach pedagogiem, nauczycielem akademickim, człowiekiem o wielkim i gorącym sercu, pełniła w swoim życiu wiele znaczących funkcji głównie związanych ze szkolnictwem wyższym. Jest także Pani autorem wielu publikacji książkowych, artykułów naukowych, członkiem wielu Międzynarodowych Rad Naukowych i innych organizacji, organizatorem wielu międzynarodowych konferencji naukowych, spotkań, sesji. Jak mi wiadomo otrzymała Pani Profesor wiele znakomitych odznaczeń, wyróżnień za swoją wieloletnią pracę na rzecz nauki zarówno na Ukrainie jak i w Polsce czy innych krajach Europy. Od pewnego czasu stała się Pani Profesor wielkim orędownikiem bł. Jana Pawła II. Wielokrotnie byłem świadkiem przywoływania Jego nauczania podczas różnych konferencji naukowych, sesji, spotkań czy prowadzonych zajęć dydaktycznych. Po kierunkiem Pani Profesor powstało wiele cennych prac naukowych na temat bł. Jana Pawła II.

„Nie jest sztuką ojcem zostać. Ojcem być - temu trudno sprostać” - mówi niemieckie przysłowie. Czy na takie wyzwanie gotowy jest dziś mężczyzna, który w sumie dopiero co sam wyrósł z placu zabaw, a już musi bawić własne dzieci? Jan Paweł II rolę mężczyzny ujął zaledwie w czterech, ale za to bardzo mocnych, punktach: „(...) powołany jest do zabezpieczenia równego rozwoju wszystkim członkom rodziny przez: wielkoduszną odpowiedzialność za życie poczęte pod sercem matki; troskliwe pełnienie obowiązku wychowania dzielonego ze współmałżonką; pracę, która nigdy nie rozbija rodziny, ale utwierdza ją w spójni i jedności; dawanie świadectwa dojrzałego życia chrześcijańskiego”. Czy współcześni tatusiowie, a szczególnie ci nastoletni są gotowi do podjęcia takiego wyzwania? Warto też pamiętać, że następne pokolenia dojrzałych i odpowiedzialnych ojców zależą od wychowania mężczyzn przez tych, którzy w tej chwili borykają się z trudami ojcostwa.

To nic, że nastały długie, chłodne, zimowe wieczory. Ciepło Twojego serca może rozpalić życie innych i dać im to, czego oczekują na co dzień. Być może nuta samotności w te długie wieczory zawitała w ich życie. Ale Ty możesz stać się dla nich ciepłem, oparciem, nadzieją, szczęściem – trzeba tylko w to uwierzyć. Może warto więc wykonać choćby jeden gest, jeden mały i drobny uczynek dla nich a wówczas i życie Twoje jak i innych zabłyśnie iskrą światła nadziei, tej nadziei, która szczególnie teraz winna nam towarzyszyć w tym czasie szczególnym. Jesteśmy bowiem w okresie Adwentu – czasu oczekiwania, czasu nadziei na przyjście Pana. Zwykle każdego dnia czekamy na kogoś, na coś. Nie zawsze jednak te oczekiwania się spełniają. Niech więc zamieszczony poniżej materiał stanie się dla nie tylko dla Ciebie nutą nadziei, radości i szczęścia. Być może materiał ten stanie się Twoją inspiracją do nowych działań na rzecz drugiego człowieka. Twoja radość może stać się radością innych, Twoja nadzieja może obudzić nadzieję u innych.

Współpraca ludzka oparta na życzliwości, pełnym zrozumieniu, otwartości i wzajemnym poszanowaniu zawsze przynosi wspaniały i często jakże oczekiwany owoc. Istotnym jest, aby odnaleźć wspólną drogę, a jej trudy pokonywać razem wspomagając siebie nawzajem. W czasach, gdy jesteśmy często świadkami niezdrowej rywalizacji, bezwzględnej konkurencji, stworzenie klimatu z drugim w duchu zasad chrześcijańskich, nie należy do częstych zdarzeń. Jak się jednak okazuje, należy czasem dość wnikliwie spojrzeć wokół siebie, a przekonamy się, że żyją obok nas ludzie, których serca, umysły są w pełni otwarte na współpracę. W dniu 04 grudnia 2012 roku w Regionalnym Centrum Edukacji Zawodowej w Nisku odbyło się spotkanie prof. Nelli Nyczkało i ks. prof. Jana Zimnego z Dyrektorem tegoż Centrum dr Marcinem Pilarskim. Zasadniczo głównym tematem było omówienie kierunków współpracy pomiędzy Centrum a Katedrą Pedagogiki Katolickiej oraz Szkołami zawodowymi Ukrainy.

Pewno nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło, gdy studenci powracający ze Lwowa nie zapomnieli o złożeniu wizyty w szpitalu ks. prof. Marianowi Wolickiemu, wieloletniemu Dziekanowi. Pamięć o osobach, które wiele uczyniły jest naturalną cechą, a przynajmniej tak powinno być. Stąd też pomimo późnych godzin popołudniowych, wstąpiliśmy na chwilę w odwiedziny by wyrazić pamięć i wdzięczność za wiele lat posługi a także podzielić się radościami serc z racji doświadczenia uczty dobra, miłości i życzliwości, jaką przeżyliśmy we Lwowie. A dobre słowo, jakie chcieliśmy skierować pod adresem ks. Profesora, leczy smutek, więc przybyliśmy z dobrym słowem, radością i pamięcią. A pamięć tę wyrażamy w modlitwie, której każdemu z nas wiele potrzeba.