• 20180306_114307.jpg
  • 20180506_202237.jpg
  • 20180507_184304.jpg
  • 20180508_113817.jpg
  • 20180508_140322.jpg
  • 20180509_151605.jpg
  • 20180510_092047.jpg
  • img_1167.jpg

Od kiedy podjąłem pracę naukowo-dydaktyczną na Wydziale Zamiejscowym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II w Stalowej Woli, wielokrotnie wiele osób zwracało się do mnie z prośbą, aby przypomnieć mieszkańcom Stalowej Woli – a głównie młodzieży akademickiej – o Osobie (jak wielu określa) szlachetnej, pracowitej, oddanej dla Boga, Kościoła i ludzi. Tą osobą jakże cichą, skromną i pokorną, nie oczekującą wiecznej „glorii”, nie liczącą na permanentne wdzięczności - jest i pozostanie, nie tylko dla Stalowej Woli, jakże wspaniały, znakomity Ksiądz Prałat Władysław Janowski – pochodzący z Domaradza, wyświęcony na kapłana 27 czerwca 1954 roku. To właśnie Ksiądz Prałat stał się budowniczym dzisiejszej Konkatedry w Stalowej Woli pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Polski.

 Warto może w tym miejscu przywołać trochę historii tego miasta, a może bardziej idei powstania kościoła. Otóż w 1939 roku ówczesny ordynariusz diecezji przemyskiej bp Franciszek Barda powierzył budowę kościoła i utworzenie parafii w Stalowej Woli ks. Józefowi Skoczyńskiemu. Pierwszy ośrodek sakralny stanowiła wówczas kaplica św. Floriana przeniesiona ze Stanów koło Stalowej Woli w 1943 roku – nota bene z mojej rodzinnej parafii. Po wydarzeniach października 1956 roku parafia św. Floriana otrzymała zezwolenie na budowę nowego kościoła według projektu prof. Jana Bogusławskiego i konstruktora inż. Konstantego Jankowskiego. W okresie szykan i stwarzania najrozmaitszych przeszkód 17 października 1961 roku władze wstrzymały w połowie realizacji budowę, by dopiero po 10 latach usilnych starań zezwolić na jej kontynuację, pod kierunkiem właśnie Księdza Prałata Władysława Janowskiego. Zapewne było to jedno z głównych zadań do realizacji, jakie otrzymał Ksiądz Prałat – jeszcze jako młody energiczny kapłan.

Ta krótka historia kościoła i parafii ma głębokie zakorzenienie w osobie Księdza Prałata Wł. Janowskiego. Warto przypomnieć, że plac pod budowę kościoła poświęcono 27 października 1957 r. Budowę całkowicie wstrzymano decyzją władz wojewódzkich 17 października 1961 r. Dalsze usilne starania o uzyskanie pozwolenia na budowę kościoła kontynuował następny proboszcz parafii św. Floriana ks. Władysław Janowski. Mieszkańcy miasta wraz ze swoim duszpasterzem zwrócili się w tej sprawie do władz naczelnych, składając pisemną prośbę z 11.535 podpisami na 217 arkuszach. Po 10 latach usilnych starań, parafia Stalowa Wola otrzymała w dniu 12 listopada 1971 r. pozwolenie na dokończenie budowy kościoła. W latach 1971-1973 trwała intensywna budowa świątyni. W dniu 2 grudnia 1973 roku poświęcenia nowej świątyni dokonał kard. Karola Wojtyła, a 20 listopada 1977 r. przy tym kościele została erygowana parafia pw. Matki Bożej Królowej Polski. Tak więc w 1973 r. Stalowa Wola miała już dwa kościoły.

To dzięki wielkiemu zaangażowaniu Księdza Prałata i mieszkańców Stalowej Woli budowę świątyni ukończono pod koniec 1973 roku. W grudniu tego roku ówczesny kardynał Karol Wojtyła a dziś Błogosławiony Jan Paweł II konsekrował kościół. I pewno ten wielki szacunek, miłość do Księdza Prałata rodzi się między innymi z tego powodu, że stał się zwornikiem budowania wielkiej, wspaniałej wspólnoty. Umiał jednoczyć, umiał umacniać, umiał szanować, umiał bronić. Słyszę często od mieszkańców Stalowej Woli piękne słowa: „To nasz prawdziwy Ojciec Duchowy. To Ojciec Duchowy Stalowej Woli, to człowiek charyzmatyczny”. Otrzymał nawet nie tylko w tej, ale i rzeszowskiej diecezji miano „budowniczego świątyń”, troskliwego gospodarza. Ta jego wieka pasja, zaangażowanie, oddanie, które towarzyszyło Księdzu Prałatowi w ciągu wieloletniej pracy kapłańskiej i duszpasterskiej jakoś zostało zapomniane. Pewno, Ksiądz Prałat nie potrafił „zawalczyć” o rozgłos, o tytuły, nagrody, wdzięczności. Dlaczego? - bo zawsze był świadomy, że za to czeka go wieczna nagroda u Ojca Niebieskiego. Będąc przed kilkoma dniami w jednej z parafii koło Rzeszowa, gdzie niegdyś pracował Ksiądz Prałat, mieszkańcy określali go mianem: „Troskliwy gospodarz”, „Budowniczy świątyń”, „Wspaniały kapłan”, „Ojciec duchowy”.

Chcę z cała odpowiedzialnością podkreślić, iż w przeciągu ostatnich kilku lat ludzie świeccy i kapłani tego miasta i regionu niejednokrotnie apelowali, wprost prosili, przypominali, aby podjąć jakieś działania w celu uhonorowania tego wspaniałego, budowniczego kapłana, a zarazem – jak często powtarzają – DUCHOWEGO OJCA STALOWEJ WOLI. Co prawda były podejmowane pewne próby działania w tym względzie zarówno przez grupy osób spoza Uniwersytetu ale szczególnie przez niektórych pracowników KUL w Stalowej Woli, by ukazać tego wspaniałego Pedagoga, Duszpasterza, Kapłana a przede wszystkim WSPANIAŁEGO CZŁOWIEKA, młodym adeptom Alma Mater, lecz niestety, pojawiały się różne przyczyny, które nie pozwalały w sposób uroczysty tego dokonać. A kiedy, któregoś dnia wspomniałem o tym Księdzu Prałatowi, powiedział: „Niech Pan Bóg będzie mi nagrodą”. Także ze strony wielu mieszkańców młodszego pokolenia słyszałem wielokrotnie: „Inni otrzymywali wielkie tytuły, przypisuje się im wielkie zasługi, a ten skromny kapłan, który niejeden przecież wybudował kościół (Stalowa Wola, Matysówka, Biała, Nowa Wieś Zaczerska) został zapomniany. Dlaczego?”. Na to pytanie nie zawsze mogłem wprost odpowiedzieć. Ale nie ukrywam, że z tym pytaniem żyłem, nosiłem go w sercu i pamięci i byłem zawstydzony.

I dziś przy różnych okazjach zarówno duchowni i ludzie świeccy znów pytają, dlaczego Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II w Stalowej Woli, jako Alma Mater nie wspomina tego Kapłana - Pedagoga, jako jednostka wychowująca młode pokolenia, nie ukazuje takich wspaniałych postaci?, nie honoruje takich kapłanów, pedagogów, cieszących się wielkim autorytetem, zasłużonych dla Stalowej Woli? Nie ukrywam, iż tego typu pytania osobiście mnie zawstydzają.

Proszę mi więc pozwolić, tym skromnym tekstem, i w skromnej formie wyrażę słowami serdecznego podziękowania Wielce Czcigodnemu Księdzu Prałatowi Władysławowi Janowskiemu – Bóg zapłać! Dziękujemy Ci Księże Prałacie za to wszystko, co uczyniłeś dla Stalowej Woli, za to właśnie, że tutaj pozostawiłeś swoje „Serce”, które do dziś tętni życiem. Za Twoją skromność, cichość, pokorę. Chcę jednocześnie zaświadczyć, że to Twoje „Serce” i dobro, są obecne zarówno wśród pracowników jak i studentów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II w Stalowej Woli. Ten zasiew dobra, pracy, troski, życzliwości kiedyś uczyniony, a pozostawiony tu w Stalowej Woli, do dziś owocuje i będzie owocował w następnych pokoleniach. Zbudowana świątynia sercem i rękami Księdza Prałata wraz z mieszkańcami Miasta, jest żywym tego przykładem a zarazem symbolem ciągłej Twojej obecności w Stalowej Woli. Zapewniamy pamięć modlitewną w imieniu tych, wśród których i z którymi pracuję.

Ufam głęboko, że niebawem zorganizujemy specjalną konferencję na ten temat, aby ukazać wielką dobroć, ogromny wysiłek w wybudowanie kościoła, z którego korzysta także tylu młodych ludzi. Niech ta prawda stanie się piękną i owocną pedagogią dla współczesnego pokolenia. Będzie to także wspaniała okazja do ponownego spotkania się w Stalowej Woli, w mieście, gdzie wciąż żyje „Serce” Księdza Prałata, jako Duchowego Ojca Stalowej Woli. Na tym fundamencie, wyrosła wspaniała i wierna Chrystusowi wspólnota ludzi wiary. Na tym fundamencie, chcemy nadal budować i wychowywać kolejne pokolenia. Jest to dziedzictwo, które nie może przejść w zapomnienie. To dziedzictwo powinno stanowić żywy punkt odniesienia w refleksji nad budowaniem przyszłości Stalowej Woli, tego Regionu. Ksiądz Prałat swoim wzorem życia, zaangażowaniem, oddaniem i poświęceniem, stał się dla wielu drogą budowania Kościoła, Ojczyzny i Miasta. Deo gratis!

Amicus