• Foto-01.jpg
  • Foto-02.jpg
  • Foto-03.jpg
  • Foto-04.jpg
  • Foto-05.jpg
  • Foto-06.jpg
  • Foto-07.jpg
logo2

Bądźmu zawsze radośniI chociaż zmienność nastroju przenika często nasze serca, bo chłód jesienno-zimowy wkrada się w zaułki domu długich wieczorów, to na horyzoncie każdego dnia zawsze pojawia się iskra nadziei, miłości, ciepła, pamięci. Nie wolno nam tracić nigdy nadziei, dopóki drugi człowiek żyje obok nas. Nie rezygnuj więc z nadziei, nie daj się ponieść rozpaczy z powodu tego, co się stało, że może utraciłeś kogoś bliskiego. Opłakiwanie tego, co nie wróci, co zostało utracone – być może bezpowrotnie, jest najgorszą z ludzkich słabości. Słońce nadziei nie omija nikogo. Nie ominie też i ciebie, chyba, żebyś skrył się głęboko w cieniu swego życia. Nadzieje są jak chmury: jedne przechodzą niosąc słońce przyjaźni, inne przynoszą deszcz, deszcz , oczyszczenia, radości i powrotu do utraconej wartości. Zatem wznieś swój wzrok ku górze. Zobacz, ilu każdego dnia mija cię ludzi, których możesz poznać, możesz im z czasem zaufać. Wspomnij, ilu już było ci życzliwych, ile jest takich teraz wokół ciebie, oddanych i pamietających. Niech ten czas trwającej radości zakróluje i w tobie. I nie ważne, czy masz trudne zadania do spełnienia, czy nie masz planu na jutro, czy nic ci się nie układa. I nie ważne, że czujesz dziś pustkę w sobie i wokół siebie, bo ona jest po to, byś ją wypełnił dobrem wobec drugiego człowieka. Tam, gdzie jest cierpienie, osamotnienie, tam zawsze jest nadzieja. A nadzieja nie przywiązuje się do teraźniejszości, wybiega naprzód, by dotrzeć do celu.

Wszyscy tęsknimy za radością. Nikt z nas nie chce być człowiekiem smutnym, załamanym czy zrozpaczonym. Radość sprawia, że nasze życie odsłania swoje najpiękniejsze oblicze, że z entuzjazmem podejmujemy nasze codzienne obowiązki i, że odnajdujemy w sobie siłę do mierzenia się z nieuniknionymi przecież trudnościami. Gdy przeżywamy radość, wtedy nawet nasze ciało staje się zdrowsze i bardziej odporne na choroby. Radość jest wielkim dobrem. Źródłem radości nie są bowiem nasze pragnienia czy stany psychiczne. Jedynym źródłem radości są osoby, które kochamy oraz miłość, którą od nich przyjmujemy i którą im okazujemy. To właśnie dlatego dany człowiek doświadcza wielkiej radości wtedy, gdy może pomóc przyjacielowi. Gdy brak jest dojrzałej miłości, wtedy człowiek nie może doświadczyć radości lub jego radość okazuje się powierzchowna i szybko znika. Nie ma radości bez miłości. Nie dziwmy się zatem temu, że wokół nas coraz więcej jest obecnie ludzi nieszczęśliwych, zazdrosnych czy agresywnych. Są to bowiem ci, którzy nadmiernie skupiają się na sobie i na swoich potrzebach oraz na własnych oczekiwaniach w odniesieniu do innych ludzi. To są ludzie, którzy oczekują miłości od innych, ale sami nie podejmują wysiłku, by kochać.

Najbardziej intensywna i najtrwalsza radość płynie z więzi z Bogiem, ze zdumienia Jego obecnością, z zachwytu w obliczu Jego nieodwołalnej i bezinteresownej miłości. Droga do trwałej radości prowadzi zatem poprzez spotkanie z Bogiem. Bóg, który jest miłością, uczy nas bowiem takiego sposobu życia, który owocuje niespodziewaną i zaskakującą radością. Zdaniem św. Tomasza, „radość nie jest cnotą odrębną od miłości, lecz jej przejawem i skutkiem”. Za tym poglądem św. Tomasza zdaje się podążać także wielu z nas, którzy zauważamy u młodych ludzi dziwny smutek, nazywając go wręcz „smutkiem metafizycznym”. Szukając zaś jego przyczyn, zauważamy u nich brak miłości i niewiarę w jej możliwość: „Niejednokrotnie na twarzach ludzi młodych widzimy dzisiaj dziwne zgorzknienie, zwątpienie, uczucia dalekie od właściwego młodości dążenia ku temu, co nieznane. Najgłębszą przyczyną tego smutku jest brak wielkiej nadziei i nieosiągalność wielkiej miłości”.

Z przytoczonych rozważań św. Tomasza na temat radości płynie zatem między innymi taki wniosek, że radość pojawia się w nas nie wtedy, gdy jej szukamy, lecz wówczas, gdy troszczmy się w naszym życiu o dobro i miłość drugiego człowieka. Radość jest odblaskiem dobra i miłości w nas okazywanej drugiemu człowiekowi. Jeśli zaś troszczymy się o dobro i miłość, wówczas radość może przenikać także przyjemności. Jeśli natomiast brak dobra i miłości, wówczas cieniem na życiu człowieka kładzie się „metafizyczny” smutek, którego nie są w stanie przezwyciężyć nawet pomnażane przyjemności. Drobne radości dnia codziennego mogą czynić nasze życie lepszym niż jest. Wprowadzają więcej pogody w nasze usposobienie i w międzyludzkie relacje. Wystarczy mieć oczy szeroko otwarte, a życie staje się piękniejsze, a przynajmniej znośniejsze; bo więcej w nim radości. Gdybyśmy pilnowali, tych małych rzeczy, wyniknęłoby z tego może nie szczęście - bo to nie jest rzecz trwała - ale przynajmniej dużo radości ludzkiej. Życie byłoby lepsze, pogodniejsze, mniej nieznośne. Codzienne radości nie są też bez znaczenia dla naszego chrześcijańskiego życia – Twojego i mojego.

Amicus