• Foto-01.jpg
  • Foto-02.jpg
  • Foto-03.jpg
  • Foto-04.jpg
  • Foto-05.jpg
  • Foto-06.jpg
  • Foto-07.jpg
logo2

Róża miłościŚwięty Apostoł powiada: „Gdybym poznał wszystkie tajemnice i wszelką wiedzę, a wiarę miałbym taką, że góry bym przenosił, a nie miałbym miłości, byłbym niczym”. Można w tym miejscu postawić zasadnicze pytanie: co znaczy kochać człowieka? Odpowiedzi, definicji na ten temat jest bardzo wiele. W zależności komu postawimy to pytanie, otrzymamy różną i często dość skomplikowaną odpowiedź. Inaczej odpowie filozof, teolog, socjolog, psycholog, rodzic, przyjaciel, małżonek czy małżonka, etc. Pewien filozof mówiąc o zrozumieniu człowieka pewno słusznie zauważył, że drogą do niej jest osobiste częste rozmyślanie, rozważanie człowieka najpierw nad samym sobą. I tylko tam, gdzie jest rozmyślanie, refleksja może nastąpić zrozumienie siebie i drugiego człowieka. Z kolei tylko tam, gdzie jest zrozumienie - jest miłość. A miłość to znaczy kochać drugiego człowieka, być razem z nim, rozumieć go, wspomagać go. Powiedzieliśmy już wyżej, że naturalną formą terapii jest być obecnym dla drugiego człowieka. Ta szczera i autentyczna obecność z drugą osobą jest właśnie wynikiem naszej miłości wobec tego człowieka. Bo kochać człowieka, to znaczy mieć czas dla niego, nie spieszyć się, być obecnym dla niego, być z nim, wspomagać go.

W dobie pośpiechu, rywalizacji, pędu życiowego, odpowiedź, że kochać człowieka, to znaczy mieć czas dla niego, nie śpieszyć się, być obecnym dla niego. Bo miłość to dwie samotności, które spotykają się i wzajem się wspierają. Prawdziwa miłość to dobra mądrość i mądra dobroć. Mądra dobroć, czym ona jest? Wielu z nas ciągle na nowo przekonuje się o tym, że cierpi, jeśli nie kocha i jeśli nie doświadcza miłości.św. Augustyn stwierdził, że kochać to „upominać niezdyscyplinowanych, pocieszać małodusznych, podtrzymywać słabych, zbijać argumenty przeciwników, strzec się złośliwych, nauczać nieumiejętnych, zachęcać leniwych, mitygować kłótliwych, powstrzymywać ambitnych, podnosić na duchu zniechęconych, godzić walczących, pomagać potrzebującym, uwalniać uciśnionych, okazywać uznanie dobrym, tolerować złych i kochać wszystkich”. Gdy chodzi o tolerowanie złych, to św. Augustyn nie mógł wiedzieć, że w XXI wieku tolerancja będzie interpretowana w przewrotny sposób - jako najważniejsza wartość w relacjach międzyludzkich, a nie jako bolesne i cierpliwe znoszenie tych, którzy nie kochają. Kto kocha, ten potrafi bronić ludzi krzywdzonych, pomagać bezradnym i umacniać szlachetnych.

Kochać to być darem nie tylko mądrym, ale też bezinteresownym. Kochać można tylko z jednego powodu: z miłości! Nie kocham drugiej osoby dlatego, że ona na to zasługuje, a tym bardziej dlatego, że spodziewam się odpowiedzi z jej strony. Kocham, bo tak decyduję! Kocham, bo chcę uszanować fakt, że ta druga osoba jest bezcenna. Tym, co jest moją własnością – zwierzętami, roślinami, rzeczami – mam prawo się posługiwać, a osoby mogę kochać właśnie dlatego, że nie mam zamiaru się nimi posługiwać ani wykorzystać ich do swoich celów. Zaczynam kochać naprawdę wtedy, gdy godzę się z tym, że kochana przeze mnie osoba nigdy nie stanie się moją własnością. I tylko wtedy staje się możliwe, że ta druga osoba pokocha mnie w podobny sposób.

Najczęściej znaków i dowodów miłości domagają się od nas ci, którzy sami nie kochają. Im mądrzej okazujemy miłość egoistom, tym bardziej usiłują oni przekonać nas o tym, że nie potrafimy ich kochać. Dzieje się tak dlatego, że ten, kto nie kocha, nie oczekuje od nas miłości, ale naiwności! Ktoś taki oczekuje od nas pieniędzy, poświęcania się, nadstawiania drugiego policzka czy przebaczenia mu wyrządzonych krzywd, mimo że wcale nie zmienia swego postępowania i nie wynagradza nam wyrządzonych przez siebie krzywd. Dla egoisty jedynym „dowodem” miłości z naszej strony byłaby rezygnacja z miłości, zaakceptowanie jego egoizmu i podporządkowanie się jego egoistycznym żądaniom.

Sprawdzianem miłości jest jej trwałość. Albert Camus słusznie zauważa, że „kochać człowieka to pragnąć razem z nim się zestarzeć.” Miłość jest silniejsza od czasu i nie przemija wraz z przemijaniem tego świata. Bóg, który nas kocha, będzie kochał nas zawsze. Istnienie tych, którzy są kochani przez Boga, ma początek, ale nie ma końca. To miłość jest silniejsza od śmierci, a nie odwrotnie. Miłości nie da się zmierzyć za pomocą upływających godzin dnia, jak przypomina nam o tym piosenka z filmu „Love story”. Miłość zawsze pozostaje i nigdy nie zawodzi. „Miłość to jest to, co pozostaje, gdy zabrane zostało już wszystko. Nawet nadzieja”.
Tak więc, by stać się terapeutą, wsparciem, pomocą, należy prawdziwie kochać. To daje dopiero szczęście. A szczęście w życiu nie polega na tym, żeby być kochanym. Największym szczęściem jest kochać. Prawdziwa miłość nie wyczerpuje się nigdy. Im więcej dajesz, tym więcej ci jej zostaje. Miłość jest wyborem niełatwym i niekoniecznie racjonalnym, jest raczej gotowością bycia dla innych bez pretensji czy udawania. Kto ludziom chce pomagać, musi być wypełniony prawdziwą miłością.

Jan Paweł wielokrotnie nam przypominał, że człowiek nie może żyć bez miłości. Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą, jego życie jest pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli nie spotka się z Miłością, jeśli jej nie dotknie i nie uczyni w jakiś sposób swoją, jeśli nie znajdzie w niej żywego uczestnictwa. I dlatego właśnie Chrystus-Odkupiciel, jak to już zostało powiedziane, „objawia w pełni człowieka samemu człowiekowi”. To jest ów - jeśli tak wolno się wyrazić - ludzki wymiar Tajemnicy Odkupienia. Człowiek odnajduje w nim swoją właściwą wielkość, godność i wartość swego człowieczeństwa.

Zatem jeśli my nie doświadczamy prawdziwej miłości Boga, nie możemy do końca kochać drugiego człowieka. Doświadczenie prawdziwej Miłości, prowadzi nas do miłości drugiego człowieka. „Tylko ten, kto kocha, widzi, co jest prawdziwe w człowieku” - zauważa Karl Jaspers. Kochać może tylko ten, kto potrafi rozumieć drugą osobę. Wystarczy mieć oczy, by kogoś widzieć, wystarczy mieć uszy, by kogoś słyszeć, ale trzeba kochać, by kogoś zrozumieć. Im bardziej kogoś kocham, tym bardziej kochana osoba odsłania mi swoje myśli, przeżycia, niepokoje i marzenia. Kto kocha, ten widzi drugiego człowieka w prawdzie. Odkrywa jego silne strony, ale poznaje też jego słabości i granice. Zachwyca się tym, co w kochanej osobie prawdziwe i dobre. Gdy trzeba, nie boi się upominać, podobnie jak chirurg nie boi się zadać bólu, jeśli przez to pomoże komuś odzyskać zdrowie. Im bardziej jest ktoś niedojrzały, tym mniej można kochać go sercem i tym bardziej trzeba go kochać umysłem. Pomagać innym w dorastaniu do miłości może wyłącznie ten, kto jest świadomy własnej godności, a także tego, że do miłości prowadzą innych ludzi tylko ci, którzy żyją w miłości Boga.

Amicus