• Foto-01.jpg
  • Foto-02.jpg
  • Foto-03.jpg
  • Foto-04.jpg
  • Foto-05.jpg
  • Foto-06.jpg
  • Foto-07.jpg
logo2

StudentDziś 1 października, a więc początek nowego roku akademickiego. Dla jednych będzie to pierwszy rok studiów, dla innych kolejny, a dla wybranych następny. Przed każdym studentem wiele niewiadomych. W życiu człowieka przychodzi pewna chwila, kiedy zaczyna postrzegać, iż został już lekko nadszarpnięty rydwanem czasu. Uderzony frędzlami bezlitosnego dywanu czasu. Niekiedy lustro mówi nam: „uuuu panoćku… to już swoje lata masz”. Można wyglądać, lub nie wyglądać na te swoje lata, to jest akurat najmniej ważne – uwierzcie mi! Jednocześnie nie o tym warto rozprawiać. Będąc bowiem już po zmianie kodu z jedynki na dwójkę z przodu wielu zaczyna inaczej fungować. Widać wyraźnie, że sposób życia uległ zmianie. Nie są to wprawdzie jakieś drastyczne rewolucje – choć popularnym jest tak mówić. Dzieci, młodzież itp. od zawsze się bawiła i chciała bawić. Robiła to tyko na różne sposoby, z czym też związane były środki jakie miała do dyspozycji. Nie ma co w tej materii rozprawiać. Jednak moim zdaniem zmienił się stosunek dzieci i młodzieży do nieco starszych rówieśników jak i dorosłych. A to stanowi już poważny problem i daje wiele do myślenia.

Kiedyś, kiedy po świecie chodziły dinozaury, a ja uczęszczałem do podstawówki, a potem do liceum zupełnie inaczej patrzyło się na starszych kolegów. Wiadomo było, że jak idą „starsi” trzeba było zwolnić boisko, przesunąć się itp. Chciałeś pyskować? Źle skończyłeś. Był to swoistego rodzaju kult. Chodź kult to chyba nie jest najbardziej odpowiednie słowo. Nikt się z nami nie „cackał”. Jeśli wobec nas zastosowano, jak to się teraz ładnie mówi, „przejawy przemocy fizycznej lub psychicznej” to zazwyczaj sobie zasłużyliśmy. Mówię w tym miejscu o relacjach koleżeńskich. Nikt nie szedł na skargę – nie pozwalał na to zazwyczaj honor. Nakazywał on bowiem przyjąć karę. Jak nikt do nikogo "nie zaczynał", było ok. Jeśli łamałeś zasadę to wiedziałeś co cię czeka.

A teraz? Teraz podejdzie smród z flaszką lub petem w gębie i "zaczyna się zaczynać". Mierzy cię wzrokiem, pokazuje jaki jest ważny. Cóż z tego, że czasem „zaczyna się on” do kolegi, który jednym ruchem ręki mógłby wysłać go do krainy wiecznych łowów. Musisz się pilnować by nie mieć problemów. Honor? Teraz liczy się to by być cwanym, podpuścić, wykorzystać i potem wyprzeć się wszystkiego. Im bardziej namieszasz, tym jesteś lepszym. I cóż w takiej sytuacji zrobić? Koledzy tracą swoją zdolność „wychowawczą”. Rodzice coraz mniej się interesują dziećmi – albo wprowadzają zasady rodem z obozów koncentracyjnych, albo pozwalają dzieciom na dosłownie wszystko.

Szacunek? Wskażcie mi dziś proszę gdzie podział się szacunek? Nie mówię tutaj o relacjach rodzic-dziecko, bo tutaj sprawa jest skomplikowana i niezwykle demoniczna. Ale wobec innych. Poziom szacunku do drugiej osoby jest wprost proporcjonalny do prestiżu i zdolności fizycznych drugiego człowieka. Jest też odwrotnie proporcjonalny do naszych możliwości oraz ilości kompanów. W grupie można wszystko. Cóż jest takiego niezwykłego w zaczepianiu pojedynczej osoby (w różnym wieku) w 3 lub 5 osób? Co w taki sposób chce się udowodnić? Zresztą gdzie podział się szacunek do dziewczyn/kobiet? Jak nie ma go wobec płci „słabszej” to z jakiej racji ma być wobec innych facetów? Swoją drogą, drogie panie same sobie ten szacunek po trochu odbierają, ale to też nie czas na to. Zresztą zawsze przykład idzie z góry, rodziny, znajomych, telewizji, prasy itp.

Dziś młodzież w ogóle nie wychodzi z domu! Jeśli już wychodzi to tylko i wyłącznie po to aby się napruć lub rozrabiać! No nie prawda? Każdy przypadek jest indywidualny. Należy jednak zaznaczyć, że komputer pochłania zdecydowanie więcej czasu dzisiejszym dzieciom i młodzieży. Rodzi to różne konsekwencje – w tym zdrowotne. Możliwe, iż z tego też powodu wynika agresja – nastolatkowi ciężko odnaleźć się w materialnym/fizycznym/rzeczywistym społeczeństwie. Odczuwa kompleksy, strach, niepewność i jako system obronny przyjmuje agresywne i często prowokacyjne zachowania. Boiska puste. Smutny widok, biorąc pod uwagę, iż samemu trzeba było czekać, aby na nie wejść. Dziś jest zupełnie inaczej.

A co ze studentem? Czy to także jest jego charakterystyka? Poniekąd. Mimo, iż lat przybyło to nie zawsze rozumu, ogłady, kultury. Może zatem warto i nad tym się zastanowić? Rzecz jasna, nie dotyczy to wielu, lecz „wybrańców”. Tacy są, żyją poruszają się i także studiują. Jakość życia zależy od tego, cośmy przeżyli, czegośmy się nauczyli. To idzie z nami – bo to jest w nas. Może warto zmienić obraz samego siebie? Honor, wiek, ambicja to także motywatory do jakości naszego życia.

Amicus