• Foto-01.jpg
  • Foto-02.jpg
  • Foto-03.jpg
  • Foto-04.jpg
  • Foto-05.jpg
  • Foto-06.jpg
  • Foto-07.jpg
logo2

Ks. Wojciech ZinkKsiądz Wojciech Zink, rządca diecezji warmińskiej, został wezwany przez władze Olsztyna na rozmowę. Kilka dni wcześniej nie zgodził się na podpisanie i przeczytanie w kościołach swojej diecezji deklaracji, w której biskupi polscy, przymuszeni przez władze komunistyczne, uspokajali rodaków, i zalecali, aby po aresztowaniu kardynała Wyszyńskiego zachować spokój. – Mam siedzieć cicho, gdy komuniści przetrzymują Prymasa? – mówił do siebie ksiądz Zink idąc ulicą Olsztyna. – O, nie! Nie mogę się zgodzić na taką niesprawiedliwość! Zresztą… nie wiadomo, co ci ludzie jeszcze planują. Może będą chcieli wywieźć Prymasa do Związku Radzieckiego, a może nawet… - tutaj wzdrygnął się – zabić… Skręcił w ulicę, na której znajdowała się siedziba władz Olsztyna i po chwili wszedł do budynku. Gdy znalazł się w środku, podszedł do niego jakiś mężczyzna i zapytał: - Ksiądz Zink? – Tak, to ja. – Proszę iść za mną. Urzędnik ruszył pierwszy, a kapłan podążył za nim. Weszli schodami na pierwsze piętro, a następnie długim korytarzem dotarli do ostatniego pokoju. Mężczyzna zapukał, otworzył drzwi i ruchem ręki dał znać, aby kapłan wszedł do środka. Sam zaś wycofał się.

Ksiądz Wojciech przekroczył próg pokoju. Przy biurku siedział szczupły mężczyzna w wieku około pięćdziesięciu lat i coś pisał. Na widok kapłana wstał i powiedział: - Nazywam się Juliusz Malewski i jestem przewodniczącym Wojewódzkiej Rady Narodowej. Proszę, niech ksiądz usiądzie – wskazał ręką krzesło stojące obok biurka. – Wezwałem księdza… yyy… jakby tu powiedzieć… w delikatne sprawie – podrapał się nerwowo po głowie. – Słucham. – Po aresztowaniu Prymasa Wyszyńskiego nasz rząd, w trosce o zachowanie spokoju w kraju, zwołał wszystkich biskupów i rządców diecezji i poprosił o podpisanie pewnej deklaracji… Ksiądz podobno nie złożył podpisu pod tym dokumentem. – Nie… - Dlaczego? – Dlatego, że nie zgadzam się na aresztowanie Prymasa! – odpowiedział dobitnie i stanowczo ksiądz Zink. – A inni biskupi się zgodzili – ciągnął dalej Juliusz Malewski. – Nie wiem, czy się zgodzili… A jeżeli nawet, to dlatego, że się bali… - Bali się? Czego? – Jak to czego?! Przecież zamknęliście już biskupa Kaczmarka i biskupa Baraniaka… i chyba dziesięciu innych biskupów… Straszycie tez kolejnymi aresztowaniami. – Proszę księdza – przewodniczący Rady silił się na uprzejmy ton – przecież władzom zależy tylko na dobru naszej Ojczyzny. – No… w to akurat nie wierzę! Malewski wstał i zaczął nerwowo chodzić po pokoju. – Ksiądz jest Niemcem, prawda? Czemu więc ksiądz się upiera i broni polskiego Prymasa? – Jestem Niemcem, ale dwa lata temu przyjąłem obywatelstwo polskie i pragnę całym sercem służyć Kościołowi w Polsce. – Może ksiądz służyć Kościołowi, współpracując z nami – mówił z wymuszonym uśmiechem Malewski. – Nie! – uciął krótko kapłan. – Nie zdradzę Prymasa! – Proszę się nie upierać i podpisać tę deklarację – rzucił podenerwowany Malewski. – Nie! – No cóż – wzruszył ramionami przewodniczący Rady Narodowej – chciałem księdzu pomóc. Ale skoro tak… to będę musiał poinformować władze w Warszawie o księdza odmowie. Usiadł przy biurku i zaczął coś pisać. Po chwili spojrzał na księdza Zinka i powiedział z lekceważeniem: - Może ksiądz odejść.

Wieczorem ksiądz Wojciech odmawiał brewiarz. Było już późno. Za oknem wiał silny, porywisty wiatr. Nagle drzwi do pokoju otwarły się z hukiem i wszedł najpierw blady z przerażenia kapelan księdza Zinka, a za nim kilku funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. – Pró… - prób… próbowałem ich zatrzymać – jąkał się kapelan. Ksiądz Wojciech wstał, odłożył brewiarz i zapytał: - O co chodzi, panowie? Jeden z przybyłych mężczyzn podszedł do kapłana, machnął jakąś kartką, na której widniały pieczątki i rzekł: - Mamy nakaz aresztowania księdza. Proszę zabrać najpotrzebniejsze rzeczy. Rządca diecezji nic nie odpowiedział. Podszedł do szafy, wyjął z niej walizkę i drżącymi dłońmi zaczął się pakować. Ksiądz Wojciech Zink został przewieziony do Warszawy i osadzony w więzieniu na Rakowieckiej. Spędził w areszcie 16 miesięcy. Gdy Ksiądz Prymas Wyszyński dowiedział się o bohaterskiej postawie księdza Zinka. Powiedział z goryczą: - Tylko Niemiec i pies upomnieli się o swojego Prymasa…

Ks. Wojciech Zink (czyt. Cink), pierwotnie Adalbert Zink (1902-1969) - warmiński duchowny katolicki, obywatel niemiecki, po II wojnie światowej obywatel polski. Dziekan i prepozyt kapituły warmińskiej, rządca diecezji warmińskiej. Ciało jego spoczywa na cmentarzu parafialnym w Gietrzwałdzie.

Grób ks. Wojciecha Zink