• foto_nr_01.jpg
  • foto_nr_02.jpg
  • foto_nr_03.jpg
  • foto_nr_04.jpg
  • foto_nr_05.jpg
  • foto_nr_06.jpg
  • foto_nr_07.jpg

TęsknotajpgA może w ten czas planowanych odwiedzin, wizyt - niżej zamieszczony wiersz wniesie w nasze życie szczyptę radości, nadziei, optymizmu? Jego treśc tak bliska dziś wielu z nas - nie tylko wnukom, babciom - ale nam wszystkim. Słowa poruszające i ukazujące dzisiejszą rzeczywistość. Warto przekazać ów wiersz tym z którymi łączą nas bliskie więzi, relacje, a nade wszystko pokrewieństwo. Życzę zatem dobrej lektury i właściwych reakcji - odpowiedzi na treści w niej zawarte.

Może jestem mały,
Niewiele rozumiem,
Jednak co pomyślę,
Głośno mówić umiem.
      Chciałem się poskarżyć!
      Tobie przecież mogę...
      Bo mnie zawsze słuchasz
      I znasz moją trwogę.
Wczoraj gdy płakałem,
Że za szkołą tęsknię,
Tata mi powiedział,
Że to nie jest męskie.

      Chciałem iść na piłkę
      I pobiegać trochę,
      Z kumplami się spotkać,
      Mieć z tego radochę.
Lecz tym razem mama
Na mnie nakrzyczała:
"Zakaz wychodzenia!
Trzeba chronić ciała"!
      Jezu, nie rozumiem
      Czy mam jakąś karę?
      Wiem! Moja rodzina
      Ma mnie za niezdarę...
Myślałem, że babcia
Mnie tu uratuje,
Ale ona smutna,
Bo się słabo czuje.
      Zapytałem czemu
      Do nas nie przychodzi:
      "Bo Twoim rodzicom
      Może to zaszkodzić".
A co, droga Babciu
Czy Ty jesteś chora?
"Nie, dziecko kochane,
Byłam u doktora".
      Przecież nie domagasz.
      Przyznałaś to sama.
      "Bo mi pęka serce!
      Z odizolowania!"
Więc ja Cię odnajdę.
Przyjdę na piechotę.
"Nie, bo się rodzice
Zdenerwują potem".
      Ale obiecałaś,
      Że dni przed świętami
      Spędzimy codziennie
      Z Gorzkimi Żalami.
Rok temu mówiłaś,
Jak nas przepędzali,
Byśmy się już więcej
Tak nie poddawali.
      Pamiętam dokładnie
      Jak w naszym kościele
      Drzwi pozamykali
      Przed nosem w niedzielę.
I jak udawałaś,
Że to drzewo pyli,
A się popłakałaś
I mnie chciałaś zmylić.
      Babciu, przyjedź, proszę,
      Bo mi dałaś słowo,
      Że będziemy chodzić
      Na Drogę Krzyżową.
"Wnusiu mój najdroższy,
Kończę tę rozmowę.
Znowu zalecali
Msze internetowe...
      "Nie wychodzić z domu!"
      - Księża apelują
      Brakiem posłuszeństwa
      Nas bezradnych szczują.
Co ja mogę, dziecko?
Zostają pacierze!
O opamiętanie
Się pomodlę szczerze.
      Wiesz, wspominam czasy
      Jak były zarazy.
      Przed tron Jasnogórski
      Szliśmy jak do bazy.
Ze wszystkich zakątków,
Nawet na kolanach,
O ulitowanie
Błagaliśmy Pana.
      A co mamy teraz?
      Reżim w Częstochowie.
      "Dwadzieścia pięć osób
      Wpuszczę" - strażnik powie.
Nadzieja w was - młodych.
Idź się skarżyć Panu.
Z dziecięcego serca
Proś o zmianę stanu.
      Ja niedługo będę
      Wspierać cię już z Nieba...
      Ale jesteś mądry.
      Wiesz, że tam iść trzeba.
Najpierw tu na ziemi
Musisz zapracować
Uczynkiem miłości,
Jak chcesz zaplusować.
      Służba bliźnim, chorym
      I tym odrzuconym,
      I nigdy nie stawiaj
      Na szczyty mamony!
Przykład bierz ze świętych,
Nigdy z polityków.
Wyłącz telewizję,
Nie śledz złych nawyków.
      Zaczytuj się w książkach,
      No i Bożym Słowie.
      Gdy się lękasz wołaj:
      "Jezu, ufam Tobie"!
Niech Twoje serduszko
O Zbawieniu marzy.
Nie o bezpieczeństwie
Z maseczką na twarzy.
      Nie o ziemskim życiu,
      Które tak ulotne...
      Zdrówko najważniejsze?!
      No owszem, istotne.
Ale to nie od nas
Tu wszystko zależy.
Pojmie to jedynie
Ten, kto w Boga wierzy.
      Módl się za rodziców,
      Bo się pogubili.
      W propagandę z mediów
      Łatwo uwierzyli.
Dystanse społeczne,
Wszystko zamykane,
Sterowany człowiek
Wierzy im na amen.
      I jeszcze nam wmówią,
      Że to z troski przecież.
      Ej, ty, jeden z drugim!
      Co ty ludziom pleciesz?
Skuteczne szczepionki,
Te stuprocentowe,
Nagle okazały
Się w połowie zdrowe?
      Jakieś zenki - srenki
      I inne pfajzery...
      NIEPRZETESTOWANE
      To jest do cho*ery!!!
Ileż w ludziach lęku,
Ile tu zamętu,
Że aż takie rzesze
Chcą eksperymentu.
      Procesje sprzed dziejów
      Od moru, zarazy
      Były ciemnogrodem?!
      Sorry, bez urazy.
Łaska mniej już działa?!
Bóg nie czyni cudów?!
Gdzie jest wasza wiara!
Oj ludu, mój ludu...
      Wybacz, Skarbie złoty.
      Babcia się unosi,
      Ale świat niemądry
      O Gniew Boży prosi.
Niektórym kapłanom
Zamyka się usta,
Jakby tu chodziło
O rozbieżne gusta.
      Ci bardziej maryjni
      Są atakowani.
      Tradycjonaliści
      Ponoć też do bani.
Tych z różańcem w dłoni
I wodą święconą
Najlepiej zlinczować?
Niech na stosie płoną?!
      Moherowe babcie,
      Służby liturgiczne
      Moderniści mają
      Za coś tak komiczne.
Protestanckie modły
Są na topie teraz.
Czasy Ostateczne!
- myślę sobie nieraz".
      Muszę kończyć, Babciu.
      Idę na podwórko.
      Powietrza zaczerpnę
      I klęknę pod chmurką.
Kocham Cię najmocniej.
Jutro też zadzwonię.
Teraz do Jezusa
Na rozmowę gonię.
      Chwała Tobie, Panie,
      Za mą Babcię w darze.
      Przywróć wszystkim wolność
      - O tym teraz marzę.
Niech będzie jak dawniej,
Ale jeszcze prawiej.
Chcę w końcu z kumplami
W piłkę grać na trawie.
      Nie chcę lekcji online,
      Szczepień, masek, testów.
      Nie chcę waśni, sporów,
      Strajków i protestów!
Chcę iść do kościoła,
Do Pierwszej Komunii
I chcę, by rodzice
Byli z tego dumni.
      Ty niedługo umrzesz...
      Ludzkość zapomniała.
      Ale wiem, że Twoja
      Miłość Zmartwychwstała.
Więc gdy to nadejdzie,
Gdy Światłość nastanie,
W Wielkiej Nocy czasie
Przyjdź z odsieczą, Panie.
      Twoje dwa promienie
      Z boku przebitego
      Niech przemienią serce
      Człowieka grzesznego.
Ty jesteś Zwycięzcą
Nad śmiercią, szatanem!
Panem tego świata
Jezus Chrystus! Amen

Izabela Potęga