• foto_nr_01.jpg
  • foto_nr_02.jpg
  • foto_nr_03.jpg
  • foto_nr_04.jpg
  • foto_nr_05.jpg
  • foto_nr_06.jpg
  • foto_nr_07.jpg
logo2

Młody świętyCzy słyszałeś o nim, tym młodym 15-letnim chłopcu? Któż to taki? To Carlo Acutis, który miał polskie pochodzenie. Urodził się 3 maja 1991 w Londynie, gdzie jego rodzice Andrea i Antonia mieszkali z powodów zawodowych. Gdy rodzina powróciła do Mediolanu, w wieku 12 lat rozpoczął praktykę codziennego uczestnictwa w eucharystii oraz cotygodniowej spowiedzi świętej. Był autorem pobożnościowych stron internetowych, o cudach eucharystycznych i o świętych katolickich. Eucharystię nazywał drogą do nieba. Uczył się grać na saksofonie. Był wychowankiem mediolańskiego Liceum im. Leona XIII o profilu klasycznym. Jego życiowym mottem były słowa: „Wszyscy rodzą się jako oryginały, ale wielu umiera jako fotokopie”. Dwa miesiące przed swoją śmiercią dowiedział się, że choruje na białaczkę. Choroba, która u niego miała ostry przebieg, rozwinęła się bardzo szybko. 12 października 2006 zmarł, ofiarowując swoje życie za papieża i Kościół. Został pochowany w Asyżu. Proces beatyfikacyjny rozpoczęto w archidiecezji mediolańskiej w 2013. 5 lipca 2018 papież Franciszek zatwierdził dekret o heroiczności jego cnót, a 21 lutego 2020 zatwierdził cud za jego wstawiennictwem, otwierając drogę do beatyfikacji, która nastąpi w bazylice św. Franciszka z Asyżu 10 października 2020 o godz. 16:00.

„Cieszę się, że umieram tak wcześnie” – napisał przed samą śmiercią Carlo. „Bo nie zmarnowałem ani minuty życia na rzeczy, które nie podobałyby się Bogu”. „Być zawsze blisko Chrystusa – to jest mój plan na życie”. To słowa Carla Acutisa (1991 – 2006), dziś Sługi Bożego. Carlo był nowoczesnym i energicznym chłopcem. Już jako bardzo młody człowiek świetnie znał się na komputerach, a jego inteligencja znacznie wykraczała poza możliwości rówieśników. Nad komputery cenił sobie jednak bardziej żywą wiarę – różaniec i pomoc innym były całym jego życiem. Carlo czerpał wszak siłę z bardzo konkretnych źródeł. Codziennie uczestniczył w Eucharystii, która – jak twierdził – pomagała mu dobrze przeżywać każdy moment dnia, od początku do końca. Nie wyobrażał też sobie funkcjonowania bez adoracji. Historia jego życia i śmierci szybko obiegła cały świat. A to za sprawą uwielbianego przez niego internetu. Carlo stał się znany i kochany przez młodych wierzących. Być może dlatego, że mimo głębokiej wiary wcale nie był dewotem ani świętoszkiem. Powstały o nim książka i film.

Pierwszą Komunię Carlo przyjął, za specjalnym pozwoleniem, już w wieku 7 lat – czyli 3 lata wcześniej niż inne włoskie dzieci. Spowiadał się co tydzień. Carlo Acutis zaczął chorować na początku października 2006 roku. Objawy początkowo uznano za niegroźną świnkę. Dopiero potem okazało się, że to białaczka. Śmierć nadeszła bardzo szybko – bo już 12 października. „Carlo rozumiał, co się działo, całe swoje cierpienie powierzył Kościołowi i papieżowi” – opowiadała Francesca Consolini, inicjatorka procesu beatyfikacyjnego „W szpitalu martwił się o rodziców, dziękował lekarzom i pielęgniarkom. Z właściwą sobie pełnią przeżył nawet śmierć – tak samo, jak żył wcześniej. Żyć dobrze dniem dzisiejszym, szukając jego esencji – to moim zdaniem najważniejsze przesłanie, które nam pozostawił” (Credere, 30 giugno 2013).

Wielu znajomych Carla przy okazji jego śmierci momentalnie zbliżyło się do wiary. „Na pogrzebie – mówiła jego mama – było mnóstwo imigrantów, muzułmanów i hinduistów, których prawdopodobnie poznał podczas swoich wycieczek rowerowych po dzielnicy. Zawsze zatrzymywał się, żeby porozmawiać z zagranicznymi tragarzami czy portierami. Pod naszym blokiem mieszkał bezdomny. Carlo przynosił mu posiłki. Pewnego razu podarował śpiwór starszemu panu, który spał w kartonach. Natomiast małe napiwki, które dostawał, oddawał zawsze braciom kapucynom”. „Był również bardzo skromny – kontynuuje matka. – Pamiętam, jak rozzłościł się, kiedy kupiłam mu buty, które on uznał za zbyteczne. Twierdził, że za wszelką cenę trzeba trenować swoją dobrą wolę. Jedyną rzeczą, o którą powinniśmy prosić Pana – mówił – to żeby dał nam wolę, żebyśmy chcieli być święci”. „Cieszę się, że umieram tak wcześnie – napisał Carlo przed samą śmiercią. – Bo nie zmarnowałem ani minuty życia na rzeczy, które nie podobałyby się Bogu”. Kiedy po paru latach otwarto trumnę okazało się, że ciało jest w stanie nienaruszonym. Jego ciało nie uległo rozkładowi od 2006 roku, kiedy to Carlo zmarł. Zmarły zaledwie 14 lat temu włoski nastolatek Carlo Acutis będzie beatyfikowany 10 października 2020 roku w Asyżu - poinformował arcybiskup tego miasta. To był jeden z najszybszych procesów beatyfikacyjnych ostatnich lat. Zgodnie z jego zapowiedzią beatyfikacja rozpocznie się 10 października o godz. 16 w bazylice św. Franciszka z Asyżu, do którego wielką pobożność miał Sługa Boży Carlo Acutis i gdzie jest pochowany. Przekonanie o świętości tego chłopaka rozprzestrzeniało się w świecie niezwykle szybko.

Amicus