• Foto nr 01.jpg
  • Foto nr 02.jpg
  • Foto nr 03.jpg
  • Foto nr 04.jpg
  • Foto nr 05.jpg
  • Foto nr 06.jpg
  • Foto nr 07.jpg
  • Foto nr 08.jpg
logo2

UpomnienieWielkim nieporozumieniem jest upominać kogoś lepszego mądrzejszego. Przed taką pcha przestrzegał nas Pan Jezu bardzo ostro w kazaniu na Górze: „Czemu to widzisz drzazgę w oku brata swego a belki we własnym oku nie dostrzegasz?”. Albo jak możesz mówić swemu bratu „pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka tkwi w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata. Kiedy czuję, że powinienem porozmawiać z kolegą, albo z kimś z własnej rodziny, na temat jego jakichś złych postępków, dobrze jest najpierw zastanowić się nad tym, czym przypadkiem jakieś moje postępki nie są jeszcze gorsze. Ogromnie też ważne jest w jakim momencie i w jaki sposób przychodzę do bliźniego ze swoim upomnieniem. Bo przecież atakować czy potępiać drugiego to nawet szatan potrafi. Patrzmy w jaki sposób mądrzy rodzice upominają swoje dzieci. Oni dlatego upominają, bo zależy im na dobru syna czy córki. Starają się to robić z poszanowaniem wolności i godności swojego dziecka i możliwie dyskretnie jak słyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii. Idź i upomnij go w cztery oczy. Upomnienie nie tylko może być ale powinno być formą okazania miłości temu kogo upomina

Bo kiedy ktoś upomina drugiego, żeby się na nim odegrać, albo żeby okazać rzekomo swoją ważność lub wyższość, to takiego zachowania nawet nie powinno się nazywać upomnieniem. Bo jest to zwyczajne powiększanie zgiełku piekielnego na naszej ziemi. Upomnienie wtedy jest prawdziwe kiedy jest rzeczywistym działaniem na rzecz dobra. Przypatrzmy się najbardziej znanym upomnieniom jakie są opisane w Piśmie świętym. Kiedy przy moralnym oparciu króla Achaba dokonano w celu czysto rabunkowym, sądowego morderstwa na Nabocie, prorok Eliasz odważył się pójść do króla i powiedzieć mu w twarz „To ty królu jesteś pierwszym sprawcą tego mordu”. I sam Bóg upomni się o niewinną krew. Achab wprawdzie się upokorzył i rozpoczął pokutę, ale prorok musiał się ukrywać przed zemstą jego niegodziwej żony - głównej organizatorski sądowego mordu. Dwieście lat wcześniej wielki król Dawid uległ atakowi bezbożności i nie dość, że uwiódł cudzą żonę, to jeszcze postarał się o to by jej mąż został wysłany na pewną śmierć. Prorok Natan poszedł wtedy do króla żeby go upomnieć w imieniu samego Boga. Owszem, Dawid uznał swoje zbrodnie i szczerze ich żałował. Ale prorok zanim poszedł z upomnieniem, przecież musiał liczyć się z tym, że król może wpaść we wściekłość i każe go po prostu zabić.

Analogiczną odwagą wykazał się święty Jan Chrzciciel, który poszedł do Heroda i powiedział mu: „Chociaż jesteś królem przykazania Boże obowiązują cię tak jak wszystkich innych. I nie wolni ci sobie wziąć za żonę tej, która jest żoną twego brata. Jak wiemy Jan Chrzciciel za swoja odwagę zapłacił śmiercią męczeńską. Nie udało mu się nawrócić Heroda, ale jednak napomnienie jakiego mu udzielił było naprawdę skuteczne. Jego śmierć męczeńska przez kolejne pokolenia jest potężnym potwierdzeniem świętości małżeństwa. Ktoś słuchając tych przypomnień mógłby sobie pomyśleć, no dobrze, dobrze, ale czy warto było takie ryzyko podejmować? Przecież tamto zło zostało już popełnione. Żaden człowiek ani żaden prorok nie był w stanie tych zbrodni unieważnić. One już się dokonały. Prorok Natan, Eliasz czy Jan Chrzciciel mogli by siedzieć przecież cicho i nie wystawiać własnego życia na niebezpieczeństwo. Bo cóż takiego wielce Prorocy swymi upomnieniami osiągnęli? Jednemu tylko Natanowi udało się wstrząsnąć sumieniem Dawida i doprowadzić go do nawrócenia. Musimy sobie bardzo jasno to powiedzieć, jeżeli w naszej Europie jeszcze tak niedawno zwyciężały różne zbrodnicze ideologie, jeżeli dzisiaj różne fałszywe i szkodliwe ideologie tak się rozprzestrzeniają, to przecież nie dlatego, że zło jest takie potężne, zło tylko wtedy zwycięży, kiedy dobro jest bezczynne. Do tryumfu zła potrzeba tylko tyle, że dobrym ludziom nie chce się, albo brakuje odwagi do tego, żeby się złu przeciwstawiać.

Zatem przykład wspomnianych proroków poucza nas, że my wszyscy powinniśmy na zło reagować. Przecież chyba nikt z nas nie chce przyczyniać się do budowy takiego społeczeństwa w którym przykazania Boże już nic nie znaczą, Warto jeszcze przypomnieć co na temat upomnienia ku dobremu uczyli Apostołowie. Apostoł Paweł w liście do Galatów napisał tak: „Bracia, a gdyby komuś przydarzył się jakiś upadek, wy, którzy pozostajecie pod działaniem Ducha, w duchu łagodności sprowadźcie takiego na właściwą drogę. Bacz jednak, abyś i ty nie uległ pokusie”. W pouczeniu tym nie pojawia się w ogóle wyraz upomnienie. Być może wydawał się on Apostołowi zbyt chropowaty toteż mówi okrężnie „w duchu łagodności sprowadźcie takiego na właściwą drogę”. Paweł jakby z góry ufa, że dzięki tej łagodności upomnienie będzie skuteczne. I od razu Apostoł dodaje, że upominający jest tak samo ułomnym człowiekiem jak i upominany. Bacz jednak abyś i ty nie uległ pokusie. O tym, że wszyscy jesteśmy słabi i grzeszni trzeba pamiętać zwłaszcza wtedy, kiedy chcemy innym przypominać ich moralne powinności. Tak jest. Wszyscy jesteśmy grzeszni i słabi, ale zarazem wszyscy jesteśmy wezwani do celu ostatecznego jakim jest życie wieczne.

Na jeszcze jeden ważny moment koniecznie zwróćmy uwagę jeżeli chcemy dobrze rozumieć naukę Pana Jezusa o upomnieniu. Mówiliśmy, że upomnienie błądzących powinno być formą okazania miłości temu kogo upominam. Ale jest ono również wyrazem troski o Kościół. Bardzo jasno Pan Jezus to powiedział w Ewangelii. To nie przypadek, że w pouczeniu na temat upominania błądzących Pan Jezus powtarza swoje postanowienie żeby obdarzyć Kościół nauczycielskim autorytetem. Zaprawdę powiadam wam, wszystko co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Koniecznie też zauważmy, że swoje pouczenie kończy Pan Jezus wielkoduszną obietnicą: „Gdzie dwoje lub troje zgromadzi się w Jego imię tam On będzie pośród nich”. Pan Jezus, kiedy Go naprawdę przyjmujemy, przychodzi do nas zawsze z darem pokoju. Tego pokoju udzielił swojemu Kościołowi od razu w niedzielę Zmartwychwstania. „Pokój Wam”. To były Jego pierwsze słowa kiedy przyszedł wtedy do swoich uczniów. „Nie tak jak daje świat ja Wam daję”. Jego pokój jest pełen Prawdy, piękna i wzajemnej miłości. Jego pokój daje nam już na tej ziemi przedsmak życia wiecznego. Obietnica Pana Jezusa, że On będzie wszędzie tam, gdzie choćby tylko dwoje lub troje zgromadzi się w Jego imię, stanowi więc horyzont Jego pouczenia na temat upominania błądzących. Zatem celem upominania jest – owszem – dobro upominanego, ale również dobro wspólnoty naszych wierzących, której pokój naruszany jest przez zasługujące na naganę postępki moje i twoje. Na zakończenie przypomnę jeszcze co na temat braterskiego upomnienia napisał w swoim liście Apostoł Jakub. Jest to mocne świadectwo jak bardzo realnie w Kościele apostolskim, a więc już w pierwszym pokoleniu Kościoła pamiętano o tym wszystkim o czym mówi Ewangelia: „Bracia moi, jeśli by ktokolwiek z was zszedł z drogi Prawdy, a drugi go nawrócił, niech wie, kto nawrócił grzesznika z jego błędnej drogi wybawi duszę jego ze śmierci i zakryje liczne grzechy”.

To są bardzo ważne słowa, które naprawdę warto sobie wziąć do serca. „Kto nawróci grzesznika z jego błędnej drogi, wybawi duszę jego od śmierci i zakryje liczne grzechy”. Do zbawienia nikt z nas nie dojdzie w pojedynkę. Panie Jezu obdarzaj mnie, obdarzaj każdego z nas taką łaską żebyśmy mogli przyczyniać się do zbawienia innych.

o. JG