• 01-Uhorna.jpg
  • 02-Procesja - Resko - 02.07.2019.jpg
  • 03-Nalepkovo - 28.07.2019.jpg
  • 04-Nalepkovo-28.07.2019.jpg
  • 05-Poswiecenie Krzyza  - daru ze Słowacji.jpg
  • 06-Nalepkovo - 28.07.2019.jpg
  • 07-Resko - procesja parafialna.jpg
  • 08-Wizyta rodzinna w Garczegorzu.jpg

Jesienny klimatW piękne jesienne dni październikowe odbywa się wiele różnych interesujących spotkań, debat, dyskusji i wydarzeń. Takowe zapewne spotkamy w przestrzeni życia społecznego, politycznego, akademickiego itp. Tym razem na spacer wyszły ze sobą mądrość i głupota. Mądrość upatrywała sobie piękna u spacerujących osób, głównie u ludzi pokornych, pracowitych, służebnych, bo wiedziała, że tylko tacy uszanują jej wartość, tylko ci, w swoim życiu zaproszą ją do siebie. Uważała, że ci zrozumieją też, że bez niej życie jest wielkim nieporozumieniem. Głupota zaś szukała ludzi płytkich, szalonych, karierowiczów, nadętych, z posadą, zarozumiałych, wiedząc, że próżniactwo jest najlepszym jej siedliskiem. Świadoma była, że takim towarzyszy bufonada, zarozumiałość, subrealne mniemanie o sobie, a z drugiej strony zwyczajna mizerność, nihilizm. Początkowo mądrość i głupota spacerując razem po alejkach parku, na łonie natury, nieco inaczej reagowały na otaczającą ich rzeczywistość. Mądrość wyrażała zachwyt, uznanie dla Stwórcy, podziw dla piękna i tego co dobre i szlachetne. Napełniała się coraz większą radością. Głupota widząc piękno dumała nad jego zniszczeniem, unicestwieniem. Nie mogła znieść, że to wszystko jest poza nią. Mądrość zatroskana, zapracowana starała się scalać w jedno resztki istniejącego dobra i piękna. Głupota niczym spasłe cielę toczyła się powoli dopatrując się w każdym elemencie mądrości czegoś co by stanowiło podstawę iokazję do zarzutu, zniszczenia, oszczerstwa, pomnożenia swej głupoty.

Mądrość coraz bardziej przekonywała się, że należy raczej pójść własną drogą, bo z głupotą niewiele można będzie dobrego zdziałać. Głupota wciąż podejmowała prowokacyjne działania, a w każdym geście, działaniu mądrości doszukiwała się czegoś, czego nie było w samej myśli owego dobra. Pałała przy tym wręcz nienawiścią do mądrości, widząc jak mądrość ze stoickim spokojem realizuje szlachetne cele niosąc wielokrotnie serce, dobro i piękno innym. Głupota starała się po drodze składać napotkanym po drodze różne wariackie propozycje, obietnice oparte na kłamstwie, oszustwach, czystej i pustej propagandzie, niczego przy tym pożytecznego nie podejmując, ale walcząc z tym, co służy drugiemu człowiekowi. Zabiegała jedynie o puste względy proponując żenujące nagrody w zamian za kamuflarstwo, kłamstwo i oszczerstwa. Mądrość z racji na swoją bezpardonowość, konsekwentność w działaniu coraz bardziej była znienawidzona przez głupotę. W jej głowie niczym płomień rozpalał ją w dalszych działaniach, chłonęła wszystko to, co po drodze spotykała i miało choćby odrobinę waloru dobra. W tej sytuacji zapewne jedynym poprawnym rozwiązaniem było, by mądrość poszła swoją własną drogą izolując się mocno od głupoty. Nasza codzienność wręcz potwierdza i uczy, że jednak lepiej jest szukać mądrości, a głupstwa się chronić. Przecież często mimo dobrej woli głupota sama przychodzi i z różnych stron się wciska, natomiast mądrość trzeba niekiedy bojem zdobywać.

Szkoda tylko, że w otoczeniu, gdzie odbywał się spacer wiosenny za jednego mądrego los nam zesłał kilku głupich, a kto wie czy nie więcej, albo bardzo wiele? Trudno ocenić ten stan rzeczy. Należy przyjąć, że dla mądrego nawet jedna głupota to już o jedno za dużo, natomiast dla głupoty wiele zła wciąż będzie za mało. Leniwa głupota zawsze cierpi na niedostatek wszystkiego – oprócz mądrości. Jak to wielka w tym miejscu boleść, że głupiec nigdy nie rozumuje błędnie. Gdyby choć raz pomylił się, i wszedł na drogę mądrości, świat by inaczej wyglądał, świat ten wielki, i ten mały; ten codzienny i powszechny. Głupota w głowie i nad głową nosi swą hermetyczną aureolę przez którą nie przenika żaden wymiar mądrości do głowy. Głupocie mimo braku mądrości udaje się wielokrotnie przeprowadzić własne draństwo od a do zet. Głupota zazwyczaj nie przekracza granic; bowiem gdzie stąpa, tam uważa, że to jej terytorium. Umie sobie stworzyć połacie swego królestwa. I wśród swoich przyjaciół takich samych sobie organizuje. Zaniosła swego czasu głupota pewną kwestię do majstra pytając: „Czy da się przerobić to na mądrość?” A, że obaj głupcami byli ten drugi pierwszemu nic nie doradził. Doszła do wniosku, że dalej wędrować będzie, i być może spotka sprzymierzeńca. A dlaczego tak łatwo zauważyć wędrującą głupotę? Bo głupota jest mniej gęsta niż mądrość. Głupota nie polega na tym, że się mówi głupstwa, lecz na przekonaniu, że inni uważają ją za mądrość.

I cóż, powiedzieć szczerze? Może tylko to, że mądrością jest dobrze znieść głupotę. Głupota zawsze doszukuje się w mądrości czegoś co winno być unicestwione. I te kolejne szczypty głupoty zdobywane są bez najmniejszego wysiłku. Jakże często bywa, że mądrość kierując się zasadą; „zostaw głupotę – niech sama na zakręcie się wykolei” powoduje, że mądry ustępuje głupiemu. Smutna to może prawda; bo toruje ona głupocie drogę do opanowania świata, daje jej siłę i pewność. Nie bez powodu nawet wtedy, gdy widzimy ewidentne głupstwo, głupota sobie tłumaczy, iż było to jej obowiązkiem.

W tym wędrowaniu mądrości i głupoty, mądrość podjęła ostatecznie decyzję, że lepiej będzie zostawić całkowicie głupotę i pójść samej, bo trudno będzie zmienić poglądy głupoty. Skąd tak oczywisty wniosek i decyzja? A no dlatego, że głupota to więzienie, z którego nigdy się nie wychodzi. Nie ma zwolnień za dobre sprawowanie, każdy kibluje tam na dożywociu. I mimo pewnej dyskusji jaka się między nimi wytworzyła, szybko mądrość doszła do wniosku, że lepiej jest osła poganiać, niż z głupcem dyskutować. Nawet najcenniejsze rady mądrości nie pomogą głupocie. Kiedy więc mądrość poszła własną drogą widząc bezsens kroczenia z głupotą nadal snuła ciekawe myśli. Pierwszą jej myślą było, że do sumy własnych mądrości należy ostrożnie dodawać cudzą głupotę, by taka nie zapanoszyła się w głowie i życiu mądrości. Z drugiej strony zauważyła, że prawdziwa mądrość nigdy nie opuszcza głowy. A w aspekcie religijnym doszła do wniosku, że Bóg nie ma głupcom za złe, że się nie uczą, lecz ma za złe mądrym, że nie uczą głupców. Tylko, czy głupcy są w stanie cokolwiek pojąć skoro powiadają, że tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz głupota. A najistotniejszą cechą głupoty jest nieustannie dostrzegać błędy innych, a zapominać o swoich jeszcze większych. Ktoś ostatnio zauważył, że religia jest dla mądrych a nie dla głupich. Dobrze więc się stało, że i modlitwa została uszanowana. Bowiem jeśli ktoś jest głupi i jak chce być głupi, nie powinien do tego używać religii, nie powinien religią swojej głupoty uzasadniać, przysłaniać. Może tylko do Stwórcy o jedno mam pewien żal, a mianowicie o to, że dobry Bóg ustanowił granice ludzkiej mądrości, nie zakreślił jedynie granic głupocie.

Zapewne i Ty Drogi Czytelniku niejednokrotnie byłeś świadkiem radości głupoty. Być może wówczas zadałeś sobie pytanie: z jakiego powodu głupota ma radość? Otóż warto pamiętać, że głupota ma zwykle dwa źródła radości: jedno jest wówczas, gdy głupota jest świadkiem zdarzenia, którego nie rozumie, a drugim powodem radości dla głupoty jest gdy znajdzie kogoś głupszego od siebie – uważa, że spotkała wiernego przyjaciela. Słuchając i analizując ów dialog należy pewną prawidłowość zauważyć. Otóż ludzie dzielą się na trzy kategorie: ci którzy są bohaterami zdarzenia, ci którzy obserwują zdarzenia, ci którzy nigdy nie zrozumieli istoty zdarzenia.

Amicus