• foto_nr_01.jpg
  • foto_nr_02.jpg
  • foto_nr_03.jpg
  • foto_nr_04.jpg
  • foto_nr_05.jpg
  • foto_nr_06.jpg
  • foto_nr_07.jpg
  • foto_nr_08.jpg

Mistyczne stany duchaWybitny demonolog ks. dr Aleksander Posacki w styczniowym numerze miesięcznika „Egzorcysta” przestrzega, że Szatan „podszywa się pod działanie Boga”, „imituje wszystkie stany mistyczne”, a nawet przed wizjonerami udaje samego Chrystusa, obdarza darami imitującymi dary boże (słowami pozornej mądrości, uzdrowieniami, fałszywą wiarą, kieruje fałszywymi nauczycielami i mistykami, którzy są podstępni i przewrotni). Szatan swoimi działaniami operacyjnymi „doprowadza do niezgody i podziałów w Kościele”, fałszywej interpretacji Pisma Świętego, podważania nauczania katolickiego. Przejawem takiego szatańskiego działania jest gnoza, która postuluje ubóstwienie człowieka, uznanie grzechu za wyzwolenie, a Lucyfera za wyzwoliciela. Jedyną ochroną przed gnozą, przed byciem zmanipulowanym przez demony jest jedność z Kościołem katolickim. By nie ulec szatańskim mamieniom, trzeba korzystać z rozeznania duchowego, rozpoznawania duchów — daru od Boga, który pozwala rozeznać noże natchnienia od diabelskich impulsów, pokus, pułapek, strategi i emocji. Rozpoznawać fałszywych proroków od prawdziwych, ducha prawdy od ducha fałszu.

Katolickie „rozeznanie duchowe nie jest czysto subiektywne, ale opiera się na zasadach obiektywnych”, które pozwalają ocenić czy natchnienie pochodzi „od Boga i jego aniołów, albo od szatana i aniołów, którzy upadli razem z nim”, czy z natury ludzkiej. W rozeznaniu duchowym należy pamiętać, „że zły duch działa przez kłamstwo, pychę, próżność, upór, ciemność, nieroztropność, a także przez to, co powierzchowne i niepotrzebne. Rodzi on w woli niepokój, zamieszanie, pychę, rozpacz, niewiarę, nieposłuszeństwo, […] niecierpliwość, użalenie się, chłód wobec Chrystusa, […] zniewolenia, rozpustę i rozwiązłość, skrytość, dwulicowość, zgorzknienie”. „Podejrzanym znakiem w mistyce jest pragnienie wizji i objawień […] czy przyjemności duchowej”, pocieszenia, radości, a nie tego by były to dary od Boga. Radość „może [bowiem] pochodzić od złego”.

W tym samym numerze miesięcznika „Egzorcysta” ks. prof. Marek Chmielewski zwrócił uwagę, że celem darów Ducha Świętego jest korzyść Kościoła. Są one przez Boga udzielane w celu budowy Kościoła, dla dobra ludzi. Fałszywe charyzmaty trzeba więc rozpoznać od prawdziwych, by nie dać się zwieść fałszowi, nie ulec zagrożeniu ze strony fałszywych proroków czy samozwańczych charyzmatyków. Bóg obdarowuje nas darami hierarchicznymi (łaskami nieodzownymi w życiu duchowym, takimi jak łaska uświęcenia, czy dary wiary, nadziei i miłości) i charyzmatami (darami o szczególnym charakterze, udzielanymi przez Ducha Świętego według swojej woli, dla pożytku Kościoła). Charyzmaty muszą być używane w więzi z Chrystusem, jak są używane bez tej więzi, nie przynoszą dobrych owoców. Istnieje wielość form charyzmatów, są charyzmaty wyjątkowe (uzdrawiania, mocy, języków), i zwyczajne (nauczania, służby, dobroczynności, przewodzenia wspólnocie). Kościół katolicki ma obowiązek czuwania nad dobrym korzystaniem z charyzmatów, tak by służyły one kościołowi. Kościół robi to poprzez rozpoznawanie charyzmatów, bo tylko Kościół ma charyzmat rozpoznawania charyzmatów.

Charyzmaty nie zwalniają z obowiązku zachowania łączności i posłuszeństwa wobec pasterzy Kościoła. Gdy charyzmaty prowadzą do rozbicia jedności Kościoła, oznacza, że są fałszywe. Podobnie o fałszywości chryzmatów świadczy, gdy niektórzy charyzmatycy uzurpują sobie moc uzdrawiania, którą Kościół katolicki oferuje wszystkim w namaszczeniu chorych. Kwestia fałszywych charyzmatów jest bardzo istotna. Zagrożenie dla katolicyzmu i cywilizacji zachodniej polega współcześnie też na tym, że katolicyzm ze swoim imponującym potencjałem intelektualnym zastępowany jest przez niekatolicką irracjonalna, subiektywną i emocjonalną religijność. Ten destruktywny proces zastępowania katolicyzmu niekatolickim ''chrześcijaństwem'', przenikania religijności zielonoświątkowej do Kościoła katolickiego, nazywany jest „pentekostalizacją chrześcijaństwa”.

Jan Bodakowski