• 20180306_114307.jpg
  • 20180506_202237.jpg
  • 20180507_184304.jpg
  • 20180508_113817.jpg
  • 20180508_140322.jpg
  • 20180509_151605.jpg
  • 20180510_092047.jpg
  • img_1167.jpg

Razem z Kapelą z KapusanJeszcze trwa atmosfera, nastrój, klimat w pełni bożonarodzeniowy, jeszcze wielu z nas oddycha świątecznym czasem, a bieżący rok kalendarzowy powoli zmierza ku końcowi. W tym oto czasie dla grupy pielgrzymów przyszedł czas na wędrowanie do Grobów Apostołów. Chcemy wraz z Ojcem Świętym dziękować Bogu za przeżyty rok i polecić przyszły. W tej to atmosferze udajemy się do Wiecznego Miasta. Zanim jednak znajdziemy się na miejscu czeka nas piękna, ale też i dość długa podróż. Wczesnym rankiem 27 grudnia ruszyliśmy w trasę by W drodze Do Baudapesztuprzemierzyć drogę prowadzącą przez kilka krajów Europy. Była to nadzwyczajna okazja by stać się świadkiem jak w poszczególnych krajach, regionach przeżywane jest Boże Narodzenie. Wprawdzie można było głównie ocenić nastrój po tym co zewnętrzne, a więc po dekoracjach, wystroju, ale też nie zabrakło innych ważnych walorów i elementów. Mijając wioski i miasta polskie przekonaliśmy, że Polacy przywiązują wielką wagę do uzewnętrznienia swoich świątecznych przeżyć, tradycji. Pierwszym punktem do odpoczynku, a zarazem spotkania świątecznego były Kapušany (Słowacja), gdzie spotkaliśmy się z ks. Jozefem Martinem – proboszczem tutejszej wspólnoty i zespołem muzycznym. Oprócz pozdrowień, życzeń jakie złożyliśmy na jego ręce całej wspólnocie i wspólnego kolędowania, dowiedzieliśmy się o wielu ciekawych inicjatywach świątecznych jakie są od kilku lat praktykowane przez wiernych tej parafii.

Ponieważ czekał nas do przemierzenia kolejny odcinek trasy wiodącej do Budapesztu, po świątecznej zupie i mocnej kawie ruszyliśmy w dalszą drogę. Mając w świadomości, że czekają na nasz przyjazd o wyznaczonej porze Przyjaciele Węgier, staraliśmy się sprawnie przemierzać drogę, by mieć jeszcze czas na zwiedzanie uroczej Stolicy Węgier. Większość uczestników wyprawy to nowicjusze, którzy nie mieli dotąd okazji być na Węgrzech. Zanim zmrok owinął ziemię krążyliśmy już ulicami Budy i Pesztu by podziwiać cudowne wystroje, ozdoby, dekoracje ulic i obiektów miasta. To była prawdziwa uczta piękna, estetyki. Gdyby oceniać wiarę po dekoracji miasta, można by powiedzieć, że to naród bardzo, a bardzo wierzący. O godz. 19:30 zameldowaliśmy się w ustalonym miejscu, to jest przy kościele św. Emeryka, gdzie czekali już na nas gospodarze. Po powitaniu, wymianie serdeczności, udaliśmy się na wspólną węgierską wieczerzę. I tym razem na stole zagościły tradycyjne potrawy kuchni węgierskiej, które podkreślały również charakter świąt Bożego Narodzenia. Po wspólnej kolacji udaliśmy się do zaprzyjaźnionych rodzin na krótki odpoczynek. W kolejnym bowiem dniu czeka nas dość długi odcinek drogi wiodący przez Słowenię, aż do samego Rzymu. Kolejne zaś dni przyniosą wiele wspaniałych przeżyć nie tylko w wymiarze zewnętrznym, ale przede wszystkim duchowym.

Amicus