• 20180306_114307.jpg
  • 20180506_202237.jpg
  • 20180507_184304.jpg
  • 20180508_113817.jpg
  • 20180508_140322.jpg
  • 20180509_151605.jpg
  • 20180510_092047.jpg
  • img_1167.jpg

Czas pożegnaniaNawet kiedy nadchodzi czas rozstania, wciąż patrzymy w niebo w nadziei, że czas powrotu nastąpi. Nie można się smucić bo wówczas żyjemy tylko przeszłością, należy żyć w radości, że znów nadejdzie dzień powitania. Bywa bowiem, że pożegnanie zawisa czekaniem w drzwiach naszego domu. W takim oto klimacie przeżywaliśmy dziś, jako organizatorzy „Europejskich Dni Kultury Młodzieży”, przedpołudniowy czas. Po porannym zjednoczeniu przy stole udaliśmy się do najbliższej świątyni na wspólną Eucharystię. W modlitwie tej oprócz znanych form wypowiedziane zostały słowa szczególne, by znów za rok przeżywać jeszcze w nieco większym gronie agapę jedności. KażdRazem budować przyszłośćy element uświadamiający pożegnanie, powodował zadumę, smutek, tęsknotę. Zanim wypowiedziane zostało słowo „Amen” wieńczące Ucztę Ofiarną, przewodniczący liturgii ks. Jan Zimny skierował do wszystkich słowa zachęty w trwaniu kontemplacji Jezusa Miłosiernego. Po Mszy świętej udaliśmy się ponownie do naszej bazy lokalowej, aby spojrzeć sobie głęboko w oczy, by wypowiedzieć to, czym najbardziej serce oddycha. Zespół „Alleluja” z Kapušan przysposobił rytmy, które miały wyrazić wszelkie uczucia odjeżdżających do swoich środowisk, krain. Rytmy te zaprosiły do wspólnej zabawy, której duch wciąż przesycany był świadomością pożegnania. Fotogaleria poniżej tekstu.

To fakt, że rozstanie nie musi aż tak boleć. Wystarczy podać rękę na pożegnanie, porozma­wiać szczerze, i pojawi się znów dobra myśl kolejnego powitania. I nastąpił moment, że każdy otrzymał do ręki kwiat czerwonej róży, by ona wciąż przypominała, symbolizowała wzajemną przyjaźń. A zapach świeżej wiosny i dar gorącego słońca otulał zmartwionych pożegnaniem. Wielu werbalizowało, że przyjdą kolejne dni, kolejne tygodnie i miesiące, i znów przybędą, i znów nastąpi czas powrotu. Jak dobrze, że mocno świeciło słońce, które szybko osuszało łzy pożegnania. Jeszcze wspólne fotografie, wymiany kontaktów, podanie ręki, jeszcze jedno słowo: dziękuję, do zobaczenia. I powoli zaczęły snuć się autokary w kierunku, gdzie także czeka ktoś bliski. W pewnym momencie podbiega młody człowiek i stawia pytanie: dlaczego to rozstanie? Dlaczego? By było znów radosne powitanie. Jakaś pustka pozostała! Czyżby? Przecież oni są, oni będą, oni przybędą. Potrzeba czasu do oddechu. A teraz w wielu sercach będą rozmyślania, jakaż to ciężka chwila rozstania.

Takie chwile pozwalają kształtować charakter. Można być najpiękniejszym człowiekiem na świecie, ale bez charakteru człowiek niewiele wart. Zapewne te kilka dni zrodziły początek wielu przyjaźni. Wprawdzie by zdobyć prawdziwego przyjaciela potrzeba pewnych prób, doświadczeń to fakt tego spotkania udowodnił, że czaem bywa inaczej. Prawdziwy bowiem przyjaciel to nie ten, który odwala za ciebie całą robotę, lecz ten który uświadomi ci, że wszystko masz zrobić sam. Będziemy więc od dziś mocno pracować nad tym, by kolejne spotkanie równie było uroczym, pożytecznym i radosnym.

A w tym miejscu pozostaje mi wyrazić wielką wdzięczność tym wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do przygotowania, zorganizowania tego niecodziennego historycznego spotkania. Dziękuję Pani Karolinie, Pani Alicji, Panu Szymonowi, Panu Pawłowi i wielu, wielu innym, którzy bezinteresownie włączyli się w to piękne dzieło. Dziękuję ks. Marcinowi i jego całej „Załodze”, która nie tylko logistycznie była obecna, ale szczerą radością, otwartością przyjęła nas i potraktowała jak starych dobrych przyjaciół. Niech więc Wszystkim błogosławi dobry Bóg. Niech dobry Bóg zawsze trzyma Was za rękę i prowadzi przez życie. Niech wyrazem tej wdzięczności będą słowa jednej z piosenek, która pięknie oddaje to, co chciełoby się powiedzieć: „Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi, bo nie jesteś sam. Śpij, nocą śnij, niech zły sen cię nigdy więcej nie obudzi. Teraz śpij. Niech dobry Bóg zawsze cię za rękę trzyma, kiedy ciemny wiatr porywa spokój, siejąc smutek i zwątpienie. Pamiętaj, że jak na deszczu łza, cały ten świat nie znaczy nicc. Chwila która trwa, może być najlepszą z twoich chwil. Idź własną drogą, bo w tym cały sens istnienia, żeby umieć żyć, bez znieczulenia, bez niepotrzebnych niespełnienia myśli złych. Jak na deszczu łza, cały ten świat nie znaczy nic. Chwila która trwa, może być najlepszą z twoich chwil. Jak na deszczu łza, cały ten świat nie znaczy nic. Chwila która trwa, może być najlepszą z twoich chwil”.

Fotogaleria

Amicus