• 01.jpg
  • 02.jpg
  • 03.jpg
  • 04.jpg
  • 05.jpg
  • 06.jpg
  • 07.jpg
  • 08.jpg

Podczas wywiadu z s. AureliąJest późna pora wieczorna 28 grudnia 2017 roku. Jako grupa jesteśmy na miejscu w La Ferte Sous Jouarre, gdzie zatrzymaliśmy się na cztery dni. Pierwszą osobą witającą nas z w progach tego domu z uśmiechem na twarzy to Siostra Aurelia, która przed laty urodziła się w Żurawiczkach, ochrzczona została w Zarzeczu. W wieku 3 lat wyemigrowała do Francji wraz z dwojga rodzeństwem. Tu opiekowała się nią matka chrzestna. Mając 12 lat z powrotem powróciła do Ojczyzny - do Urzejowic k. Przeworska (dziś woj. podkarpackie). Po przyjeździe do Polski została przyjęta do klasy szóstej szkoły podstawowej. W wieku 14 lat wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Józefitek. Od tego momentu życie Siostry Aurelii wypełniało się służbą i poświęceniem. Z woli swoich przełożonych wędrowała po świecie pracując jako misjonarka, katechetka, wychowawczyni. Jej postawa jakiej doznaliśmy od początku budzi ogromny respekt i szacunek nie tylko z racji na jej wiek, charyzmatyczne poświęcenie, ale także wciąż młodzieńczy zapał, świeżość umysłu, zdrową ocenę każdej sytuacji, otwartość na drugiego człowieka, wielką radość z życia, służebność i gotowość do pomocy innym. Ten iście Boży duch wypełnia osobę Siostry czyniąc z niej pokorną służebnicę pełną optymizmu i duchowej radości z bycia na służbie Bogu i ludziom. Dziś, to jest 31 grudnia 2017 roku w godzinach przedpołudniowych poprosiłem Siostrę o kilka słów, które są świadectwem jej pięknego Chrystusowego powołania i życia, a także bycia osobą wypełniającą w duchu wiary swoją misję na wielu odcinkach życia. To szlachetne świadectwo jest z jednej strony podsumowaniem kończącego się roku, a jednocześnie przykładnym wzorem i zachętą do podejmowania naszych postanowień na Nowy Rok 2018.

1. Ks. Jan Zimny (xjz): Proszę Siostry, w tym roku ukończyła Siostra 83 lat życia, 67 lat życia w zakonie, pracowała Siostra wiele lat w Polsce jako katechetka, w Afryce na misjach, we Francji w hospicjum, a dziś ponownie Siostra pracuje w Domu Polskiej Misji Katolickiej we Francji służąc przybywającym do tego domu. Proszę powiedzieć, skąd Siostra czerpie tyle siły, radości, optymizmu w swojej wieloletniej posłudze?

Aurelia: Moje siły, energię czerpię z modlitwy i z codziennej pracy, którą kocham. Praca zawsze była dla mnie ogromną radością. Nigdy nie bałam się pracy, a bywały jej różne odmiany. Praca z chorymi, praca na misjach, praca katechetyczna, praca w kuchni. Wiem, że każda praca czyni człowieka szlachetnym i szczęśliwym, jeśli tylko dobrze ją zrozumiemy.

2. xjz. Proszę powiedzieć z perspektywy przeżytych lat, czy podjęta przed laty decyzja wstąpienia i bycia w zakonie była decyzją, którą ponownie by Siostra podjęła po latach zdobytego doświadczenia – wielokrotnie zdobywanego w bardzo trudnych warunkach?

Aurelia: Zdecydowanie tak. Dziś gdybym miała wybierać ponownie drogę życia, wybrałabym tę samą. Wybierając ją przed laty jeszcze jako młoda dziewczyna – może ktoś powiedzieć – że była to decyzja nie przemyślana. Ja czułam, że moją drogą życia było życie w zakonie. Ilekroć ktoś mnie pytał: kim będę w życiu? zawsze odpowiadałam, że będę siostrą zakonną. I tak się stało. Czułam zawsze w sobie powołanie do zakonu.

3. xjz. Dzieciństwo Siostry było jeszcze w latach trwającej II wojny światowej i w okresie powojennym, który – jak wiemy – był czasem z wielu powodów wymagającym postawy wielkiego samozaparcia. Czego ten okres życia nauczył Siostrę, czym zaowocował i wciąż owocuje w codziennym życiu?

Aurelia: Przede wszystkim nauczył mnie przyjmowania i przeżywania wszelkich trudów w duchu pokory i pełnienia woli Bożej. Był to rzeczywiście czas bardzo ciężki, zwłaszcza, że w bardzo młodym wieku zostałam sierotą. Musiałam ciężko już jako dziecko pracować. Nie miałam w sumie matki ani ojca, stąd brakowało mi osoby bliskiej. Starałam się podążać drogą wierności Bogu.

4. xjz. Jak już zostało zaznaczone, Siostra urodziła się w Polsce, ale późniejsze lata spędzała we Francji i znów w Polsce jako dorastająca dziewczyna, potem nowicjuszka, a następnie przez wiele lat pracująca siostra katechetka. Dziś Siostra posługuje we Francji. Gdzie jest więc poczucie domu rodzinnego Siostry, gdzie Siostra czułaby się najlepiej w poczuciu, że jest to miejsce rodzinne?

Aurelia: Moim domem rodzinnym był, jest i pozostanie Dom Generalny w Krakowie, do którego chętnie wracałam i wciąż wracam. To w nim odczułam ciepło, odczułam potrzebę bycia potrzebną dla innych. Niestety moja mama zmarła mając w wieku 35 lat, gdy ja byłam wtedy jeszcze małym dzieckiem. Niestety nie zapamiętałam nawet jej twarzy, wyglądu. Przypominam sobie jedynie – jak przez mgłę – jak leżała w trumnie i jak była ubrana. Tak więc nie mogę nawet dziś odnieść się do mojej matki rodzonej. Owszem, rolę matki rodzonej przejęła moja matka chrzestna, która dla mnie była osobą zupełnie obcą, ale okazała dla mnie i mojemu rodzeństwu wiele serca. Jej bardzo wiele zawdzięczam, towarzyszyła mi w drodze życia.

5. xjz. Gdyby Siostra miała dziś przywołać ze swego życia pewne wydarzenie lub jakiś jego etap, który zapisał się najbardziej w życiu, w sercu Siostry, to jakie byłoby to wydarzenie, czego ono by dotyczyło i dlaczego tak mocno się zakorzeniło w pamięci?

Aurelia: Najpiękniejszym czasem mojego życia była praca na misjach w Kamerunie, gdzie pracowałam przez 15 lat. To także było moim marzeniem i jako osoby, i jako siostry zakonnej. Wielokrotnie jeszcze jako młoda siostra zapisywałam się na listę na wyjazd na misje, ale nie dane mi było wtedy wyjechać. Kiedy jednak pojawiła się potrzeba wyjazdu do Kamerunu i nie było zbyt chętnych, ja wtedy z wielką radością podjęłam to wyzwanie. Podziwiałam wielkie poświęcenie kapłanów polskich pracujących na misjach, którzy budowali świątynie, przedszkola, szkoły. Uczyłam się także i od nich pracy. Byłam świadkiem ich oddania się Bogu i ludziom, starałam się i ja iść tą drogą.

6. xjz. Proszę Siostry, moja obserwacja we Francji prowadzi mnie do dość smutnych wniosków, a mianowicie zauważam, także tu we Francji wiele ludzi, w tym ludzi młodych bardzo smutnych, przygnębionych. Proszę powiedzieć, co winno być dewizą życia by ten nieustanny optymizm, radość, poczucie zadowolenia, szczęście Siostry były obecne w życiu współczesnego pokolenia – szczególnie pokolenia młodego? Jaką radę Siostra by chciała im przekazać?

Aurelia: Wydaje mi się, że współczesny człowiek, także ludzie młodzi, mają niemal wszystko. Posiadanie dóbr materialnych nie powoduje, nie rodzi i nie daje prawdziwego szczęścia. Ja wychowywana byłam w trudnych warunkach, ciężko już jako dziecko pracowałam, ale zawsze byłam i jestem szczęśliwa, bo starałam się kochać Boga jak potrafiłam. Uważam, że w życiu dzisiejszej młodzieży brak czegoś najważniejszego, brak wiary, brak Boga. Człowiek bez Boga nigdy nie będzie szczęśliwy, a jedynie będzie mu się wydawać, że jest szczęśliwy. To tylko ułuda, która często prowadzi go na bezdroża. Należy zabiegać o zjednoczenie z Bogiem, o kontakt z nim, poprzez modlitwę, życia sakramentalne, służbę innym.

7. xjz. Jesteśmy we Francji, w kraju, gdzie jak łatwo zauważyć, żyje tu wiele ludzi różnego pochodzenia, ludzie wielu wyznań, kultur. Czy – zdaniem Siostry – dzisiejsza Francja ma z tego powodu jakieś problemy, a jeśli tak, to czego one głównie dotyczą?

Aurelia: Problemem dla dzisiejszego człowieka jest brak ideałów. Jeśli pojawiają się jakieś namiastki ideału, to są one wynikiem błędnego rozumienia ideału. Człowiek w swoim życiu powinien mieć odniesienie do konkretnego ideału. A wiemy, że ideałem tym jest Jezus Chrystus. Współczesny człowiek szuka pozoru lub namiastki ideału i to często błędnego. Pomimo takich smutnych obserwacji, także i we Francji są wspólnoty ludzi młodych, którzy żyją Bogiem, trwają przy nim, kochają Go. To jest wielka nadzieja nie tylko dla Francji, ale całej Europy. I chociaż wiele się robi by młodzi ludzie byli jeszcze bardziej zagubieni, to jednak w ich sumieniu, sercu jest poczucie głodu Boga.

8.xjz. Wiemy z historii, że kiedyś Francja była kolebką kultury chrześcijańskiej. Jak wygląda od tej strony sytuacja w czasach dzisiejszych? Inaczej mówiąc, czy wiara w Boga jest w tym kraju fundamentem życia, punktem odniesienia dla przeciętnego francuza?

Aurelia: Na szczęście i dziś spotyka się wiele wspaniałych grup młodzieżowych, którzy nie zatracili wiary, którzy mają poczucie wartości sensu życia i umieją wybierać to co słuszne, wartościowe. Do naszego domu tutaj we Francji przyjeżdża każdego roku wiele grup młodzieży francuskiej i z podziwem patrzę, obserwuję ich, jak pięknie się modlą, jak głęboko przeżywają ten czas bycia na rekolekcjach, dniach skupienia, czy po prostu na spotkaniu z Bogiem. Ich świadectwo życia mnie zaurocza. Moim zdaniem, nie jest tak źle jak wielu to powtarza, jak piszą czy mówią media. Mamy nadal także w narodzie francuskim wielu wspaniałych ludzi będących nadzieją Kościoła. Wiele razy już się spotkałam jako siostra zakonna, gdy wejdę do sklepu czy jakiejś instytucji, ludzi ci mówią, że doznali cudu, że widzą siostrę zakonną w habicie. Cieszy ich taki widok, ale z drugiej strony wiemy jak wielki kryzys powołani owy jest we Francji. Coraz mniej przyjeżdża kapłanów także z Polski.

9. xjz. Proszę Siostry, dziś mamy Sylwestra, kończy się rok 2017, za kilka godzin wejdziemy w Nowy Rok 2018. Wielu z nas dzisiejszy czas spędzi na zabawach, przyjęciach, spotkaniach. Czego by Siostra życzyła nam na ten zbliżający się rok 2018?

Aurelia: Chciałabym przede wszystkim życzyć szczęścia, ale szczęścia płynącego z wiary, z bycia zjednoczonym w Chrystusie. Niech Nowy Rok będzie dla wielu drogą, czasem odkrycia w swoim życiu tego, co stanowi fundament człowieka na dziś i jutro – obecności Boga. Ja się modlę w tej intencji i wierzę, że ta modlitwa przynosi owoce.

10. xjz. Kończąc, chcę bardzo serdecznie podziękować Siostrze za poświęcony czas i gotowość podzielenia się swoim doświadczeniem życiowym, obserwacją, przemyśleniami. Treść tego wywiadu zostanie zamieszczona na stronie internetowej, „Pedagogiki Katolickiej”, którą odwiedza wielu czytelników. Kogo Siostra by chciała w szczególny sposób pozdrowić?

Aurelia: Życzę wszystkim i każdemu z osobna by w swoim życiu realizowałi słowa: „Sursum corda!” – W górę serca. Słowa te niech będą siłą w codziennym ich życiu. Każdego kocham, każdemu życzę Bożego błogosławieństwa na każdy dzień.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiał: Amicus