• 01.jpg
  • 02.jpg
  • 03.jpg
  • 04.jpg
  • 05.jpg
  • 06.jpg
  • 07.jpg
  • 08.jpg

Konferencja naukowaDziś ojcowie coraz śmielej deklarują, że chcą współuczestniczyć w życiu swoich dzieci, chcą budować partnerskie relacje i decydować o procesie wychowawczym na równi z kobietami. Mężczyźni są obecnie w sytuacji patowej, bo z jednej strony – dotychczasowe wzorce ojcostwa uległy wyczerpaniu a z drugiej – nikt nie promuje tych nowych, albo promuje je w taki sposób, że nie do końca wiadomo, czy ten sam mężczyzna ma się dziś stać drugą matką, czy też stworzyć własną figurę rodzica – a jeśli tak – to na jakich zasadach. Paradoksalnie, większość polskich ojców uważa, że zajmują się czynnościami związanymi z wychowaniem dzieci na równi z matką. Ci sami ojcowie deklarują też, że w podobnym stopniu, co matki bawią się z dzieckiem, opiekują się nim w trakcie choroby, pielęgnują niemowlę i przygotowują posiłki dla dziecka. Zdają sobie przy tym sprawę z tego, jak ważne jest budowanie partnerskich relacji i widzą przestrzeń na rozszerzenie swojej aktywności w opiece nad dziećmi. Te i podobne kwestie przedstawiali w dniu 12 grudnia br. prelegenci Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej poświęconej ojcostwu. Dyskusja o ojcostwie przebiegała w kierunku lansowania głównie słusznego modelu ojca czułego, delikatnego, ciepłego, wspierającego, kontrującego schematy z dawnych lat.

Od zarania dziejów wychowanie do pełnienia jakiejkolwiek roli wynikającej z płci odbywało się niejako bezwiednie i bez intelektualnego kierowania umysłu w te sfery. Nie towarzyszyły temu rozważania, czym jest męskość czy kobiecość, a przyjmowanie ról traktowano w sposób naturalny jak oddychanie. Ostatnie dekady naszego życia przyniosły jednak zmianę. Pod wpływem prądów umysłowych, sterowanych przez różnorodne środowiska feministyczne, zaczęto stawiać sobie pytanie o płeć i jej rolę. Na męskość można patrzeć z różnych perspektyw. Najprostsza definicja głosi, że mężczyzna to człowiek płci męskiej, a płciowość i płeć mogą być rozpatrywane na wielu płaszczyznach: biologicznej, antropologicznej, psychologicznej, socjologicznej, prawnej, teologicznej. Rozumienie biblijne pozwala przyjąć, że męskość, podobnie jak kobiecość, to część wizerunku Boga: na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę (Rdz 1, 27). Zarówno męskość, jak i kobiecość oznaczają dwoistą postać konstytucji somatycznej człowieka.

Nie wszystkim dane jest mieć ojca, który potrafi stanąć na wysokości zadania. Mimo to zawsze istnieje szansa, żeby stać się ojcem na miarę potrzeb swych dzieci. Lepiej byłoby nawet użyć formy: stawać się ojcem, ponieważ jest to proces w toku, trwający dopóty, dopóki ma się dziecko. Istnieją możliwości rozwoju własnego ojcostwa. Potrzebna jest świadomość wagi roli i nieustanny wgląd w siebie. Dobrym pomysłem są rozmowy małżonków o rolach rodzicielskich. Mąż i żona stanowią dla siebie lustra, które dają odpowiedź na pytanie, jak funkcjonują jako matka i ojciec. Dobre rezultaty daje dzielenie się doświadczeniami we wspólnotach ludzi w podobnej sytuacji. Inni ojcowie też przeżywają różnorodne trudności i radzą sobie z nimi. Warto posłuchać i podyskutować o szansach i możliwościach. Dialog z innymi pozwala lepiej rozumieć własne problemy. Wydaje mi się, że absolutnie kluczową sprawą jest budowanie takiego modelu ojcostwa, które jest zgodne z naturą i wartościami, idzie z prądem naszej osobowości, jest prawdziwe, a nie wykute na pamięć. Oczywiście w tych wychowawczych wyborach trzeba zachować granice, które wyznacza dobro dziecka. Ojciec ojcowi nierówny i każdy inaczej swoją rolę pełni.

Amicus