• fot-01.jpg
  • fot-02.jpg
  • fot-03.jpg
  • fot-04.jpg
  • fot-05.jpg
  • fot-06.jpg
  • fot-07.jpg
  • fot-08.jpg

SzczepieniaRozmowa z Dr n. med. Izabellą Moniką Stępkowską, analitykiem medycznym i farmaceutą

Szanowna Pani Doktor, czy jest jakiś uniwersalny sposób na podniesienie naszej odporności? czy można uniknąć chorób w okresie jesienno-zimowym?

Podchodząc ogólnie do problemu zapadalności na choroby w okresie jesienno-zimowym i przedwiosennym, należy stwierdzić, że: jeśli nasz organizm jest silny i jeśli postępujemy roztropnie, to z łatwością możemy przetrwać ten trudniejszy czas bez jakiegokolwiek uszczerbku na zdrowiu. Nasz ustrój jest silny wtedy, gdy zapewnimy mu właściwy pokarm i napój, odpowiednią do wieku długość snu, świeże powietrze i aktywność fizyczną, gdy ograniczymy stres i pracę ponad miarę. Postępować roztropnie względem daru zdrowia, to także: ubierać się stosownie do pogody (czapka na głowie, szalik, ciepłe obuwie, właściwe okrycie reszty ciała). Bardzo ważną informacją jest też ta, aby nie brać prysznica i bezwzględnie nie myć głowy niedługo przed wyjściem z domu. Konsekwencją takiego postępowania mogą być bowiem m.in. silne bóle głowy (zapalenie opon, zapalenie zatok) i ogólne złe samopoczucie. W zimie niezmiernie istotna jest odpowiednia dieta. Powinniśmy spożywać warzywa i owoce dostępne w tym okresie: kiszoną kapustę, kiszone ogórki, kwasy z tych warzyw, zakwas z buraków, marchew, dużo jabłek, także kasze, dobrej jakości mięso, mleko. Warto pić ciepłą herbatę czarną lub zieloną z dodatkiem dużej ilości cytryny, ale bez cukru. Dobry jest imbir, majeranek, oregano, bazylia, tymianek. Szczególnie zachęcam, dorosłych i dzieci, do picia naparu z owoców czarnej porzeczki, z owoców dzikiej róży. Podstawą dla zachowania zdrowia jest jednak nade wszystko przestrzeganie zasad higieny: częste mycie rąk oraz twarzy, odseparowanie chorych, czystość.

Czy wielu korzysta ze szczepionek przeciwko grypie? Czy Pani je zaleca szczepienia?

W mojej opinii szczepienia te nie przyczyniają się do zmniejszenia liczby zachorowań. Znam przypadki bliskie zejścia śmiertelnego po zaszczepieniu przeciw grypie. Pomimo, że dużo osób w Polsce w ostatnim dziesięcioleciu poddało się szczepieniom, obserwujemy wzrost liczby zachorowań na grypę i schorzenia grypopodobne. W latach 2010-2014 liczba zachorowań na grypę wynosiła średnio około 1 460 000/rok, a w roku 2015 zachorowało blisko 4 miliony osób (dokładnie: 3 843 438).

A co w przypadku szczepień przed operacjami przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B?

Przede wszystkim pracownicy służby zdrowia powinni bezwzględnie przestrzegać i wymagać zasad higieny. Najważniejsze pozostaje zawsze: częste i dokładne mycie rąk oraz istotnych powierzchni urządzeń; jałowość narzędzi. W mojej ocenie szczepionka nie ochroni nas przed wirusowym zapaleniem wątroby. Warto zauważyć, że w Wielkiej Brytanii, gdzie nie przeprowadza się obowiązkowych szczepień przeciw HBV, nie szczepi się dzieci, utrzymuje się niski odsetek zakażonych (ok. 0,1%). Być może, że szczepienia przeprowadzane w naszym kraju stają się czynnikiem predysponującym do zaistnienia postaci przewlekłej wirusowego zapalenia wątroby. Szczepionka podawana w Polsce obowiązkowo noworodkom, choć według opisu ma zawierać tylko część składową HBV (wirusa zapalenia wątroby typu B), tj. antygen powierzchniowy (w skrócie: HBsAg), w mojej opinii, nie może być uznana za preparat bezpieczny, który byłby, ponad wszelką wątpliwość, pozbawiony cząstek zdolnych do replikacji w ustroju człowieka. Warto zauważyć, że zakażenie HBV rozpoznaje się właśnie poprzez wykrycie we krwi osoby badanej wspomnianego antygenu HBs. W Polsce, od około 20 lat, przeciw HBV szczepionych jest blisko 100% noworodków. Dzieci szczepi się trzykrotnie, tj.: w I dobie oraz w 2 i 7 miesiącu po narodzeniu. Tymczasem, w naszym kraju na potwierdzone przewlekłe wirusowe zapalenie wątroby typu B choruje co najmniej 700 000 osób, a liczba nowych zachorowań wzrasta. Na przykład w latach 2005-2009 liczba nowych zachorowań na wzw B (wirusowe zapalenie wątroby typu B) wynosiła średnio około 1475/rok, w latach 2010-2014 – średnio około 1583/rok, a w roku 2015 – 3518. Jednocześnie w Polsce około 5-cio krotnie więcej osób umiera z powodu przewlekłego wzw B w porównaniu z liczbą zgonów spowodowanych przez postać ostrą tej choroby.

Należy także zaznaczyć, że większym zagrożeniem (związanym z pobytem w szpitalu i operacją) jest zakażenie wirusem zapalenia wątroby typu C (HCV), a nie typu B. Według Zakładu Epidemiologii NIZP-PZH, tylko w dwóch pierwszych tygodniach stycznia 2017 r. na wirusowe zapalenie wątroby typu C (wzw C) zachorowało w Polsce 173 osoby, a przewlekłe wzw B oraz wzw B BNO, czyli wzw B „bliżej nieokreślone” (w bliżej nieokreślonej fazie) stwierdzono przez te 15 dni u 97 osób. Liczba zachorowań na wzw C z roku na rok także wzrasta (w latach 2005-2009 liczba zarejestrowanych zachorowań wyniosła średnio około: 2750/rok; w latach 2010-2014 – średnio około: 3270/rok, a w roku 2015 była o tysiąc wyższa i wyniosła: 4285). Nadto, według szacunków NIZP-PZH, około 80% zakażeń wirusem HCV w populacji dorosłych Polaków pozostaje nierozpoznana. Warto też odnotować, że ludzie często chorują na postaci tzw. mieszanego zapalenia wątroby, czyli wywołanego łączne np.: wirusami HBV i HDV (dla replikacji HDV niezbędna jest obecność wspomnianego wyżej HBsAg) lub wirusami HBV i HCV. Znamy pięć głównych typów wirusa zapalenia wątroby: HAV, HBV, HCV, HDV, HEV. Poza tymi wirusami, które zresztą bardzo często ulegają mutacjom (opisano np. mutanty HBV: mutant e-minus, mutant pre-core, mutant ze zmienioną strukturą antygenu powierzchniowego), wymienia się jeszcze wirusy zapalenia wątroby tzw. nie−A-E, czyli np. HGV czy HGBV. Nie można wykluczyć prawdopodobieństwa, że któryś z wymienionych typów wirusa zapalenia wątroby jest ubocznym produktem zabiegów hodowlanych bioprzemysłu. Zarówno HBV jak i HCV są czynnikami rakotwórczymi (podobnie jak ludzki wirus brodawczaka (HPV), którego wariant laboratoryjny, od bieżącego roku w Polsce, zalecono wszczepiać dziewczynkom od 10 roku życia!).

Szczepionki zalecane są też wyjeżdżającym do krajów tropikalnych. Czy Pani zdaniem warto wówczas szczepić?

Moja opinia jest ta sama. Należy przestrzegać zasad higieny i czystości. Pić pewną wodę. Osłaniać ciało przed ukąszeniami. Szczepionki nas nie zabezpieczą przed chorobami.

A co z najmłodszymi począwszy od noworodków – jak podnieść ich odporność?

Najmłodszym do zdrowia i do szczęścia wystarczy: miłość rodziców, pokarm właściwie odżywiającej się matki, ciepło, czyste powietrze i choć trochę słońca. Szczepionki absolutnie nie są preparatami wzmacniającymi układ odpornościowy człowieka. W mojej ocenie szczepienie dzieci bakteriami i wirusami (nawet gdy są to patogeny osłabione tzw. atenuowane, przygotowane w formie liofilizatów, lub podjednostkowe, otrzymane techniką rekombinacji genetycznej), a także wstrzykiwanie toksoidów jest tragiczną pomyłką narzuconą przez przemysł biotechnologiczny, bezkrytycznie przyjętą przez decyzyjne ośrodki. Pomimo obiektywnego podejścia i szczerych wysiłków, nie znajduję racjonalnego uzasadnienia dla praktyki wstrzykiwania noworodkom bakterii gruźlicy bydlęcej (choćby były nawet i tysiąc razy pasażowane), rekombinowanych cząstek wirusa, czy żywych wirusów i pozostałych składników szczepionek podawanych niemowlętom według kalendarza. W mojej opinii, fakt szczepienia noworodków i niemowląt w zetknięciu z rzetelną nauką nie znajduje merytorycznego uzasadnienia i prezentuje się jako wyjątkowo rażący proceder.

Układ odpornościowy nowonarodzonego człowieka nie jest dojrzały ani konstytucyjnie ani czynnościowo. Dziecko w okresie niemowlęctwa odporność na zakażenia zawdzięcza w głównej mierze składnikom mleka matki. Niedojrzały układ immunologiczny dziecka nie jest w stanie prawidłowo zareagować na antygeny wprowadzone do jego organizmu drogą szczepień. Okres rozwoju dziecka, zwłaszcza do 2-ego roku życia, nazywany jest okresem częściowej tolerancji immunologicznej, w którym przeważają mechanizmy supresyjne, czyli tłumiące odpowiedź immunologiczną. W tym czasie komórki odpornościowe dopiero uczą się rozpoznawać komórki własnego ustroju. Jest to szczególnie ważny czas dla rozwoju człowieka. Podobnie, układ nerwowy w okresie dziecięctwa jest niedojrzały i bardzo podatny na uszkodzenia.

Podawanie noworodkom podskórnie, domięśniowo czy dojelitowo jakichkolwiek cząsteczek o działaniu potencjalnie patogennym, jest nieusprawiedliwioną, fatalną ingerencją w rozwijający się ustrój dziecka, która skutkuje zmianą przyrodzonej, osobniczej struktury i funkcji układu immunologicznego i układu nerwowego człowieka.

Współcześnie w Polsce odnotowuje się wzrost zachorowań na nowotwory u dzieci. Każdego roku dochodzi ponad 1100 nowych przypadków zachorowań. Najliczniejszą grupę spośród tych schorzeń stanowią białaczki (zwłaszcza ostra białaczka limfoblastyczna), które wywodzą się bezpośrednio z uszkodzonych komórek układu odpornościowego. Drugą pod względem liczności grupę stanowią nowotwory ośrodkowego układu nerwowego. Nadto, obserwuje się istotny wzrost zachorowań na schorzenia o podłożu autoimmunologicznym, czyli takich zaburzeń czynności układu odpornościowego, które skutkują uszkodzeniem tkanek własnego organizmu. Przyczyną zaistnienia zarówno nowotworów, jak i schorzeń autoimmunologicznych mogą być uszkodzenia spowodowane przez składniki szczepionek.

Żywię nadzieję, że osoby decyzyjne zechcą przejąć się tym poważnym problemem i skutki stosowania szczepień, zwłaszcza u dzieci, zostaną uczciwie i gruntownie zweryfikowane. Wiele osób z pewnością pamięta, gdy w placówkach służby zdrowia mówiono kobietom, jakoby karmienie piersią było szkodliwe dla dzieci i, że nie należy tego czynić; nieco później zezwalano na karmienie tylko o wyznaczonych godzinach.

Może więc doczekamy zmiany decyzji w sprawie przymusowych szczepień dzieci. Świadectwa rodziców dowodzą, że dzieci nieszczepione rozwijają się lepiej; są zdrowsze. Warto byłoby, aby osoby decyzyjne, zamiast zmuszać rodziców do szczepienia dzieci, zleciły choćby monitorujące badania mające na celu, przez okres kilku lat, ocenę stanu zdrowia i rozwoju dzieci nieszczepionych w porównaniu z dziećmi, których rodzice podjęli decyzję o przeprowadzeniu szczepień.

W Polsce obowiązuje cały kalendarz szczepień jakie każdy z Polaków do 19 roku życia powinien przebyć. Czy według Pani poprawia to naszą narodową kondycję zdrowotną?

Nie mam wątpliwości, że szczepienia w żaden sposób nie poprawiają zdrowotnej kondycji naszego narodu. Potwierdzeniem tego co mówię są liczne powikłania poszczepienne zgłaszane przez rodziców (nie tylko w naszym kraju), a także aktualnie występujące w Polsce, z istotną częstotliwością, takie choroby jak: ospa wietrzna, wspomniane wzw B, krztusiec czy oporna na leczenie gruźlica, przeciw którym to chorobom od kilkudziesięciu lat zaszczepia się blisko 100% nowonarodzonych dzieci. Dla zdrowia populacji najistotniejsze znaczenie mają warunki bytowania, przestrzeganie zasad higieny, dostępność dobrej jakości, niezmodyfikowanego pokarmu, zdrowej wody, czystego powietrza, jak również rodzaj wykonywanej pracy. Przeciętne trwanie życia wydłuża się adekwatnie do poprawy warunków bytu. Głównymi przyczynami zgonów w Polsce są choroby układu krążenia i nowotwory, a nie choroby zakaźne. Choć niestety rośnie liczba osób zakażonych (oprócz HCV i HBV) wirusem HIV oraz chorych na kiłę i rzeżączkę, czyli chorych wenerycznie.

Co szczególnie szkodliwego zawierają szczepionki?

Szczególnie szkodliwe dla zdrowia i życia są przede wszystkim obecne w szczepionkach wirusy (zwłaszcza żywe: ospy wietrznej, świnki, różyczki, odry; lub inaktywowane: polio) oraz bakterie, nawet jeśli ich zjadliwość starano się osłabić w laboratoriach lub wybrać gatunki mniej chorobotwórcze dla człowieka. Zwłaszcza wirusy należą do czynników mutagennych, czyli potencjalnie rakotwórczych. Silnie toksyczne są substancje pochodzenia bakteryjnego: hemaglutynina oraz pertaktyna, podawane w szczepionce. Toksyczne dla człowieka, a zwłaszcza dla dziecka, są związki chemiczne obecne w preparatach szczepionek: tiomersal, fenoksyetanol, formaldehyd, fenol, tiocyjanian, aldehyd glutarowy. Działanie uczulające (alergenne) wywierają składniki pożywek wykorzystywanych do hodowli patogenów, których pozostałości wchodzą w skład szczepionek oraz stabilizatory: białko jaja kurzego, cząsteczki drożdży, antybiotyki (np. neomycyna, streptomycyna, polimyksyna B), żelatyna. Szkodliwe lub bliżej niezbadane skutki wywierają: związki glinu, polisorbat. Warto się zastanowić dlaczego, tak niepewne preparaty jakimi są szczepionki, zostały dopuszczane do obrotu jako produkty przeznaczone dla noworodków i niemowląt, pomimo iż nie spełniają koniecznych warunków bezpieczeństwa?

Działanie składników szczepionek często jest tylko pobieżnie testowane na świnkach morskich lub myszach, których ustrój (bez wątpienia) istotnie różni się od ustroju człowieka. Świnka morska w dobrych warunkach żyje ok. 6-7 lat, mysz – maksymalnie 1,5 roku. Zwierzęta te posiadają inną specyfikę układu odpornościowego. Nadto, testy te powinny być prowadzone na nowo wyhodowanym miocie (nie na sztukach dojrzałych), który po zaszczepieniu byłby badany, również sekcyjnie, przez kilka lat. Takie badania, jeśli zostałyby przeprowadzone solidnie, mogłyby stanowić dopiero I etap kontroli preparatu. Niezrozumiałym jest, jak można dopuszczać do obrotu, jako produkty lecznicze przeznaczone dla niemowląt (!), preparaty, które, jak podano w ulotkach szczepionek, mogą wywołać (i nierzadko wywołują): gorączkę, wysypkę, zapalenie górnych dróg oddechowych, odczyny anafilaktyczne, zapalenie naczyń krwionośnych, uogólnione powiększenie węzłów chłonnych, objawy zapalenia opon mózgowych i/lub mózgu (ból głowy, nudności, wymioty), krzyk mózgowy, trudności w połykaniu i oddychaniu, zsinienie języka i warg, drgawki, zapalenie mózgu i rdzenia kręgowego, obustronne porażenie!

Czy dziś np. 50-60-latkowie mogą zdrowotnie odczuwać skutki szczepionek, które przyjęli w dzieciństwie?

Jest to możliwe. W Polsce co roku rejestruje się średnio około 7500 nowych zachorowań na gruźlicę, często u osób w przedziale wieku 45-65 r. ż. Czy uczciwie bada się w jak dużym procencie przypadki te zostały wywołane przez prątki pochodzenia szczepionkowego? Czy wyciąga się z tego właściwe wnioski i zmienia narzucone procedury? Niezaprzeczalnym jest bowiem fakt, że bakteria podawana noworodkom w szczepionce może doprowadzić do rozwoju gruźlicy. Bakterie z rodzaju Mycobacterium należą do patogenów, które potrafią wewnątrz komórek człowieka w latencji (czyli w utajeniu) przetrwać nawet kilkadziesiąt lat. Rozwinięta gruźlica, zanim zostanie wykryta, może toczyć organizm skąpoobjawowo nawet przez kilkanaście lat. W naszym kraju są także zarejestrowane przypadki rozwinięcia się gruźlicy u niemowląt krótko po zaszczepieniu. Wirusy Herpes, do których należy wirus ospy wietrznej, także wykazują zdolność do latencji. Po przedostaniu się takiego wirusa do wnętrza ustroju człowieka, pozostaje w nim do końca, co jakiś czas ulegając reaktywacji. W wyniku zakażenia wirusem ospy wietrznej, także tym szczepionkowym, w starszym wieku może dojść do rozwoju półpaśca, paraliżu nerwów ruchowych.

Jak wygląda to z punktu widzenia moralnego ile i jakie szczepionki powstają na bazie komórek z abortowanych dzieci?

W mojej opinii fakt wykorzystywania tkanek ciał abortowanych dzieci przez fabryki szczepionek świadczy dogłębnie o nieprzestrzeganiu zasad moralnych przez te ośrodki. W moim przekonaniu, jeśli ktoś wykorzystuje tkanki abortowanych dzieci w procesie produkcyjnym w swoim zakładzie, to nie ma na celu obiektywnego dobra innych dzieci. Na bazie tkanek ludzkich namnażane są wirusy: różyczki, polio, zapalenia wątroby, ospy wietrznej. W literaturze naukowej opisano liczne przypadki jatrogennej choroby Creutzfeldta-Jakoba, zakończonej zgonem, młodych osób, które leczone były hormonem wzrostu lub gonadotropinami otrzymanymi z przysadek ludzkich. Chorobę tą stwierdzono także u osób, którym przeszczepiono rogówkę, oponę twardą, wątrobę, po przetoczeniu krwi. Chorobę Creutzfeldta-Jakoba wywołują cząsteczki białek nazwane prionami. Cząsteczki te po wniknięciu do ustroju człowieka powodują zmiany struktury i funkcji prawidłowych białek ośrodkowego układu nerwowego. Choroba ta zawsze kończy się zgonem osoby zainfekowanej. Istotnym jest, że w Polsce, w ostatnim dwudziestoleciu, odnotowuje się wzrost liczby osób zakażonych prionami. W roku 1999 chorobę Creutzfeldta-Jakoba stwierdzono u 9 osób, w roku 2000 – u 4 osób, w latach 2005-2009 było to średnio około 12 chorych/rok, w latach 2010-2014 – średnio około 21 chorych/rok, a w roku 2015 chorobę Creutzfeldta-Jakoba wykryto u 22 osób. Na tym przykładzie możemy zrozumieć jak nieprzewidywalny i niebezpieczny jest świat mikrobiologii, tj. świat bakterii, wirusów, białek, kwasów nukleinowych. Człowiek, tak naprawdę, nie jest w stanie zapanować nad tym światem. Dlatego wszelkie manipulacje w tym sektorze są niezmiernie ryzykowne i wcześniej czy później mogą zakończyć się wielką przegraną ludzkości.

Ile wart jest rynek szczepionek w Polsce, kto na nim zarabia?

Nie zajmuję się kwestiami finansowymi rynku produktów dopuszczonych do obrotu w naszym kraju i nie mam dostępu do takich informacji. Natomiast mogę powiedzieć, że eksperymenty biotechnologiczne, które niegdyś prowadzono w ośrodkach akademickich, już w latach 70-tych XX wieku przeniesiono do korporacji przemysłowych początkowo w USA, Kanadzie, później w Europie, następnie w Azji. Pierwsza firma biotechnologiczna w USA Genentech, gdy znalazła się na giełdzie finansowej w październiku 1980 r., wartość jej akcji w ciągu 20 minut wzrosła z 35$ do 89$. Do 1985 r. tylko w Stanach Zjednoczonych zaistniało około 400 firm handlujących inżynierią genetyczną. Dziś na świecie funkcjonuje kilkadziesiąt tysięcy (według niektórych: setki tysięcy) różnej wielkości fabryk biotechnologicznych, często wchodzących w skład olbrzymich korporacji, o różnorodnych profilach działania np.: projektowanie i wytwarzanie nowych specyfików, wytwarzanie szczepionek, enzymów, genomika, proteomika, bioinformatyka, inżynieria genetyczna, transplantologia, komórki macierzyste, aparatura i odczynniki, diagnostyka, marketing biomedyczny, biotechnologia rolna. Globalne dochody bioprzemysłu wynoszą każdego roku kilkadziesiąt miliardów dolarów. Dodatkowo, wbrew pozorom, jest to przemysł bardzo niekorzystnie oddziałujący na środowisko naturalne.

W minionych wiekach epidemie ospy, czy polio dziesiątkowały Europę, dziś nie ma tego problemu, co przypisuje się właśnie powszechnym szczepionkom

W mej opinii, w tym temacie wykorzystuje się trudne do sprawdzenia, oderwane od okoliczności wątki historyczne w celu zastraszenia ludzi. Podobno epidemia ospy prawdziwej miała miejsce w czasach Cesarstwa Rzymskiego w II wieku. W VI, XIV i XVII wieku opisano epidemie dżumy roznoszonej przez szczury. Na początku XX w. nastąpiła pandemia grypy tzw. hiszpanki. Polio jest chorobą brudnych rąk; wirus przenoszony jest z kałem, zanieczyszczoną wodą. Z reguły epidemie chorób zakaźnych szerzyły się w czasach wojny, głodu, biedy, w złej sytuacji sanitarnej. Natomiast obecnie, w XXI wieku, panuje pandemia HIV/AIDS. Na przykład, tylko w 2015 roku z powodu AIDS zmarło 1,1 miliona osób, w tym 40 000 dzieci, a nowe zakażenie HIV zdiagnozowano u ponad 2 milionów pacjentów. Od początku pandemii zakażenie HIV zdiagnozowano u 78 milionów osób na całym świecie. Szacuje się, że ogółem z powodu AIDS, do roku 2015, zmarło około 35 milionów ludzi. Pandemia HCV, HBV ma trudno obliczalny rozmiar. Szacuje się, że osób zakażonych HBV jest na świecie około 350 milionów. Na niektórych obszarach nadal szerzy się znany od kilku tysięcy lat trąd; występują epidemie np. cholery. W Polsce pomimo obowiązkowych szczepień niemowląt liczba zachorowań na ospę wietrzną nie zmniejszyła się, a nawet wzrosła. W roku 2015 odnotowano 187 624 przypadki, a tylko od 1 do 15 stycznia 2017 roku – ponad 11 tysięcy zachorowań.

Na podstawie danych naukowych oraz dostępnych danych epidemiologicznych twierdzę z całym przekonaniem, wbrew temu co głoszą niektórzy, że szczepienia nie chronią przed epidemiami. Przeciwnie, osoby zaszczepione mogą stać się rezerwuarami patogenów i źródłem zakażeń dla osób nieszczepionych. Na przykład, wzrost zachorowań na krztusiec nastąpił w Polsce od roku 1996, czyli od roku, w którym wprowadzono obowiązkowe szczepienia dzieci przeciw tej chorobie. W latach 80-tych XX w. zachorowalność na krztusiec w Polsce była sporadyczna i wynosiła około 0,1/100 tys. ludności. W 2015 roku wyniosła 12,89/100 tys. ludności, przy czym blisko 24% chorych stanowiły dzieci w wieku 0-4 r.ż. W Polsce dzieci szczepi się przeciw krztuścowi kilkakrotnie, począwszy od 7 tygodnia po urodzeniu. Na przełomie 2003 i 2004 r., dla dzieci w 6 roku życia wprowadzono jeszcze przypominającą dawkę szczepionki. Wykonawstwo szczepień przeciw krztuścowi jest wysokie (średnio 98%), a jednak zapadalność na krztusiec co roku wyraźnie wzrasta. W roku 2014 wyniosła 5,46/100 tys. ludności; w roku 2015 była około 2,5 razy wyższa (zachorowało 4956 osób).

Wściekliznę u zwierząt też udało się zatrzymać poprzez szczepienia.

W Europie głównym rezerwuarem i przenosicielem wirusa wścieklizny jest lis. Pies lub kot, także borsuk, mogą być przenosicielami jeśli zostaną wcześniej pokąsane przez chorego lisa. W Polsce, np. w ubiegłym roku inspektoraty weterynarii prowadziły akcję rozrzucania przynęt dla lisów z atenuowanym wirusem wścieklizny. Jakie będą skutki tej akcji − ocenimy w czasie. Obawiam się, by nie doszło do zwiększenia liczby chorych zwierząt. W Polsce wścieklizna u zwierząt stanowiła do niedawna problem tylko marginalny. Jednak ostatnio na południu, w Małopolsce pojawiło się dużo ognisk wścieklizny, nie tylko u zwierząt wolno żyjących. W Polsce co najmniej od roku 1995, czyli od ponad dwudziestu lat, odnotowano tylko jeden przypadek zachorowania człowieka na wściekliznę w roku 2000. Wścieklizna, jeśli rozwinie się u człowieka jest niezwykle ciężką, z reguły śmiertelną chorobą. Rozwój zakażenia zależy od umiejscowienia, rozległości i głębokości rany. Zawsze każdą ranę trzeba jak najszybciej bardzo obficie spłukać czystą wodą, jeśli możliwe z dodatkiem mydła. Podstawą jest właściwe i jak najszybsze odkażenie każdej rany (na przykład: jodyną lub płynem Lugola). W przypadku pokąsania przez chore zwierzę, oprócz bardzo dokładnego obmycia rany, stosuje się uodpornienie bierne, czyli gotowe przeciwciała (gamma-globuliny). Kiedyś na pogryzienie przez chore zwierzę narażeni byli zwłaszcza kłusownicy, pracownicy leśnictwa. Profilaktyczne szczepienie wirusem laboratoryjnym jest bardzo ryzykowne, a skuteczność jego nie została potwierdzona.