• fot-01.jpg
  • fot-02.jpg
  • fot-03.jpg
  • fot-04.jpg
  • fot-05.jpg
  • fot-06.jpg
  • fot-07.jpg
  • fot-08.jpg

Msza świętaCo do radości wszyscy jej pragniemy, wszyscy za nią tęsknimy, oczekujemy. To przecież takie naturalne i ludzkie. Cieszy nas widok człowieka radosnego, ale głęboko nas zastanawia widok człowieka smutnego. Niejednokrotnie stawiamy takiej osoby pytanie: dlaczego jest smutna, dlaczego płacze, dlaczego roni łzy? Nie zawsze otrzymujemy jasną i konkretną odpowiedź. Bo nie zawsze widać smutku oblicze, gdy łzy rzęsiste się leją, czasem serce pęka z rozpaczy, choć usta się śmieją. Zapewne wielu z nas miało podobne chwile radości i smutku. I pytano nas wtedy o przyczynę. Smutek jest niechcianym, lecz nadzwyczaj częstym gościem w Uczestnicy pogrzebunaszym życiu. Odwiedza nas bez zapowiedzi, wyjątkowo mocno akcentując swoją obecność. Czasami wywoływany jest przez drobne porażki, czasami zaś przez wielkie osobiste tragedie. Szczery smutek ma w sobie moc oczyszczającą dusze. Jednak w zbyt dużych natężeniach może okazać się on niezwykle toksyczny. Pod wpływem smutku często nie zauważamy pozytywów, które nadal goszczą w naszym życiu. W dniu 25 września br. w Budapeszcie zgromadzeni w kościele pod wezwaniem św. Emeryka nie pytali, dlaczego tyle smutku na twarzach, tyle zadumy, wyciszenia. Dziś bowiem żegnaliśmy śp. Margit Marki, która przeżywszy 102 lata odeszła do wieczności pozostawiając syna, trzy córki, kilkanaście wnuków i prawnuków. Ilekroć osobiście spotykałem się ze zmarłą ona wyrażała wielkie pragnienie przejśia do wieczności mimo wciąż dobrego zdrowia i fizycznej sprawności.

 W takich jednak chwilach radość przenika się nawzajem ze smutkiem. Tęsknota bowiem została spełniona, ale w żyjących na ziemi zagościł smutek. Warto bowiem pamiętać, że miarą wartości człowieka, jest rozmiar pustki, jaką po sobie zostawia. I dziś dało się to odczuć. Gdy zgromadzeni w kościele uczestniczyli we Mszy świętej, dało się odczuć wielką miłość i tęsknotę za Ukochaną Mamą, Babcią, Prababcią… ale nadzwyczaj wszyscy podkreślali gammę różnych zasług otoczonych wdzięcznością. I aż chciało się wyśpiewać, wykrzyczeć ową wdzięczność za wyświadczone dobro, za całość bogatego poematu życia. Dziękuję – to słowa jakie najczęściej powtarzano. Dziękuję za szczęśliwe dzieciństwa dni, za nadzieję i uśmiech przez łzy, za troską srebrzone skronie, za trud i spracowane dłonie. Za bezkrytyczną wiarę w ludzi, co dobro i szlachetność budzi, za zimowy pejzaż na mej ścianie, za pamięć, która na zawsze pozostanie. Za życie talentem i dobrem spełnione, barwą obrazów i sercem znaczone, za skromność w codzienności, za małe troski i drobne radości. Nie płaczcie, więc żałobnymi łzami, bo Ona była, jest i będzie razem z nami. Bo życia naszego tylko dziś tyle, ile pamięci o Niej gdy już jest w mogile. Wiemy Mamo, że nasz los kresem znaczony, rozkoszą i bólem barwiony, ale warto marzyć i śnić, choć bez Ciebie trudniej będzie nam żyć.

Amicus