• fot-01.jpg
  • fot-02.jpg
  • fot-03.jpg
  • fot-04.jpg
  • fot-05.jpg
  • fot-06.jpg
  • fot-07.jpg
  • fot-08.jpg

Garczegorze„Panem nostrum quotidianum da nobis hodie – chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”. Mamy przełom lipca i sierpnia, to czas kiedy wiele spraw wokół nas się dzieje. Wspomniani wielokrotnie urlopowicze przemieszczają się w różne zakątki Ojczyzny, inni przygotowują się do żniw. Gdy ostatnio przemieszczałem się wieloma drogami po polskiej ziemi zauważyłem, że w niektórych rejonach kraju żniwa w pełni, w innych zaś trwają intensywne przygotowania. Zawsze z wielkim podziwem i uznaniem odnosiłem się do rolników, którzy przyczyniają się, że na stole nie brakuje chleba. A jeśli widzę młodych rolników, krzątających się i mocno zapracowanych, to moje uznanie i podziw zwielokrotnia się i prowokuje mnie do postawienia im wielu pytań. Przede wszystkim w ocenie społecznej współczesna młodzież, to osoby, które mają w swoim życiu nieco inne priorytety zawodowe. Ale czy tak jest? Tego typu dywagacje zostawmy może na inną okazję. Chciałbym dziś postawić kilka pytań jednemu z przedstawicieli młodego pokolenia, a zarazem rolnikowi, który oprócz ukończonych studiów, wciąż aktywnego życia sportowego, nie lękał się przed podjęciem zadania, jakie życie mu przygotowało, zostać rolnikiem, i to rolnikiem – należy odpowiedzialnie ująć – nowoczesnym. Zatem posłuchajmy, co ten młody rolnik chce nam dziś u początku XXI wieku powiedzieć, a szczególnie powiedzieć tym, którzy często obraz o pracy w rolnictwie mają zbyt subrealny.

1. Jak już zaznaczyłem we wstępie, mając 30 lat życia można było wybrać w swoim życiu nieco inną drogę zawodową zwłaszcza, że – jak mi wiadomo – studia, które ukończyłeś nie były studiami rolniczymi, ale prowadzącymi do nieco innej profesji. Skąd więc taka decyzja, a zarazem umiłowanie pracy w rolnictwie, bo wiem, że to umiłowanie jest obecne?

Rolnictwo towarzyszyło mi i wszystkim moim braciom od dzieciństwa. Wychowując się na wsi każdy z nas miał jakieś obowiązki. Podczas roku szkolnego, rodzice dbali o to, żebyśmy mieli jak najlepsze warunki do nauki. Oczywiście nie doceniało się tego i bardzo często za karę trzeba było pomagać ojcu w obrządku domowym. Szkolne okresy wakacyjne, to w większości pomaganie rodzicom w gospodarce. Tata wszystko planował. Regularny zbiór ziemniaków na sprzedaż, sianokosy bądź żniwa. Idąc do szkoły średniej chciałem uciec od prac rolnych. Jednak choroba taty spowodowała, że człowiek chciał pomóc mu w pracach. Początkowo częściej karmiło się zwierzęta. W późniejszym czasie nosiło się kany z mlekiem, aż zaczęło się samemu doić krowy, żeby tata nie dźwigał. Po zdaniu matury i śmierci taty, chciałem uniknąć pójścia do wojska. Wybór studiów był przypadkowy. Zawsze mówiłem o sobie, że jestem zdolny, ale leniwy. Dlatego najlepiej trafiały do mnie informacje i wiedza przekazywana od wykładowców praktyków. Miałem jednak to szczęście, że okres studiów to początek różnego typu programów rozwoju dla rolnictwa. Zdobyte informacje pomagały mi w rozumieniu funkcjonowania różnego typu zależności urzędowych. Podczas prac biurowych i fizycznych dotyczące naszego gospodarstwa, dotarło do mnie, że to mnie zaczyna cieszyć, i pozwala w jakiś sposób się realizować.

2. Kiedy porównuję karierę Twoich braci, którzy wykonują inne profesje, takie jak np. adwokackie, to rodzi się pytanie: czy nie nurtują Cię czasem myśli, które prowadzą do stwierdzenia, bądź przekonania – być może, że była to błędna decyzja życiowa. Czy dziś po kilku latach pracy w rolnictwie wybrałbyś tę samą drogę życia?

 Wydaje mi się, że nie ma sensu się nad tym zastanawiać. Czasu już nie da się cofnąć. Wiadomo nikt nie jest idealny i nie zawsze podejmuje słuszne decyzje. Jeżeli czuje się satysfakcję z tego co się robi, to jest dobrze. Ja przynajmniej staram się cieszyć tym co mam.

3. Praca w gospodarstwie liczącym około 150 ha ziemi, nie mówiąc już o hodowli zwierząt, to dla wielu współczesnych młodych ludzi budzi przerażenie. Dodam, że choćby - codzienna pobudka o godz. 5:00 rano, mnogość obowiązków, wielka odpowiedzialność – czy to wszystko nie przerasta Cię jako młodego człowieka rodząc może myśli rezygnacji z bycia rolnikiem?

Tak. Są takie momenty, które powodują podłamania. Trzeba jednak pamiętać, że nie ma takiej pracy, w której wszystko jest idealne. Ja mam ten luksus, że jeżeli wystąpi jakiś problem mogę się skonsultować z mamą czy bratem przed podjęciem decyzji. Często jednak wolę się wyłączyć na kila godzin. Po prostu odpalić auto i wyjechać na kilka godzin. Są jednak i takie sprawy, które wymagają czasu, a to jest psychiczna męczarnia, którą też trzeba przeżyć.

4. Każdy człowiek, a szczególnie człowiek młody potrzebuje wiele czasu także dla siebie. Wspomniane choćby hobby sportowe, chęć zwiedzania, odbywania podróży, wypady nad morze, odwiedzanie znajomych i kolegów, to wszystko wymaga wiele wolnego czasu, jakoś trudno sobie wyobrazić możliwość pogodzenia tego wszystkiego - szczególnie w porze letniej – z obowiązkami rolnika. Jak to Ty czynisz, że jednak potrafisz to wszystko połączyć i zrealizować?

Kilka lat temu nie wyobrażałem sobie wyjazdu na dwa dni z domu. Teraz wiem, że trzeba odpocząć sobie od codziennych obowiązków. Tym bardziej ze mam to szczęście, że pracuję w gospodarstwie razem z bratem. Reszta to kwestia organizacji pracy. W naszej profesji duża część prac zależna jest od pogody. Jednak są też i takie okresy, gdzie można wyjechać na dłuższy odpoczynek. W okresie letnim natomiast cieszymy się kiedy możemy wyjechać na choćby weekend.

5. Wiem, że oprócz gospodarstwa rolnego, prowadzicie agroturystykę, która cieszy się uznaniem, czego sam wielokrotnie byłem świadkiem. Funkcjonując na tylu obszarach życia rolniczego nie jest łatwo należycie wszystkim jednocześnie dobrze zarządzać. Proszę powiedzieć, skąd te umiejętności zarządcze, czy pomocne w tym były ukończone studia, czy była to odpowiednia szkoła życia rodzinnego, a może po prostu zwyczajnie taki dar - czyli charyzmat życiowy?

 Mamy podzielone obowiązki. Zarówno mama, brat jak i ja, wiemy co mamy robić. Wiadomo, że nikt nikogo nie pozastawia samego sobie, ale się wspieramy. Tak zostaliśmy wychowani przez rodziców i tak staramy się działać.

6. Tu, na północy Polski czas żniw dopiero powoli się zbliża. Zapewne jest to bardzo istotny okres dla rolnika, bowiem głównie od pogody zależy przebieg żniw. Dla przeciętnego zaś zjadacza chleba, ten czas żniw mija niekiedy niezauważalnie. Proszę powiedzieć, czym są żniwa dla Ciebie jako rolnika?

To wybuchowa mieszanka. Radości, obawy, stresu, niepewności. Mamy świadomość, że to fabryka pod gołym niebem. My możemy ze swojej strony zrobić wszystko. Zakupić najlepszy materiał siewny, nawozy, uprawiać najlepszym sprzętem, a bez odpowiedniej pogody możemy nic nie zebrać z pola. Jednak podczas tych prac człowiek nie odczuwa zmęczenia, ale cieszy się każdym skoszonym hektarem, i każdą suchą toną zboża w magazynie.

7. Przed paru laty miałem okazję być bezpośrednim świadkiem przebiegu żniw, i to w czasie, gdy pogoda niezbyt sprzyjała. Widziałem wówczas, ile trudu, ale też i ile radości doznają rolnicy, gdy kwintale z hektara są wysokie. Proszę powiedzieć, czego w tym roku oprócz - rzecz jasna dobrej słonecznej pogody – życzyć rolnikom, żniwiarzom, w tym także i Tobie?

Jeżeli będzie odpowiednia pogoda to będzie super. Wtedy ufam, że na twarzach rolników zagości uśmiech, a to ma odniesienie do spotkanych ludzi, których spotykam na swojej drodze. Druga sprawa bardzo istotna, to odpowiednia zapłata za swoją pracę. Życzyłbym sobie odpowiednich cen, adekwatnych do pracy włożonej w wytworzenie danego produktu.

8. Będąc sam młodym człowiekiem proszę powiedzieć, jakie przesłanie chciałbyś przekazać współczesnej młodzieży, nie tylko tej, która, podobnie jak ty pracuje na roli, ale żyje w różnych środowiskach wykonując wiele innych zadań, odpoczywając, pomagając innych, czy wreszcie nudząc się bo nie mają projektu na swoje życie?

Trzeba nauczyć się doceniać to, co się ma. Pracę, rodzinę, otoczenie, znajomych. Nie można ciągle narzekać, bo to nic nie da. Zawsze po burzy jak w pogodzie tak i w życiu wychodzi słońce i to jest najważniejsze.

9. Powróćmy jednak do naszego codziennego chleba. Wiemy dobrze wszyscy, że to dzięki pracy rolnika chleb gości codziennie na naszym stole. Co chciałbyś powiedzieć pod adresem tych wszystkich, którzy ten chleb codziennie konsumują? O czym winni pamiętać, jaka winna im towarzyszyć postawa, myśl?

 Powinna towarzyszyć myśl pieśni „Boże z twoich rąk żyjemy choć swoimi pracujemy..”. Tak też jest faktycznie, bo bez Boga na polu nic nie urośnie.

10. Jesteś Ty i Twoja rodzina wierzącym człowiekiem. Proszę więc powiedzieć, jaką rolę odgrywa w życiu współczesnego rolnika, czyli Twoim życiu, wiara?

Zapewne ona pomaga w życiu. Stawia nam pewne ograniczenia, ale też daje nam tą świadomość, że nie wszystko zależy od nas jako ludzi. Ponadto dodaje otuchy, nadziei i pomaga szczególnie wtedy, kiedy wydaje się, że mamy problem nie do rozwiązania. Wszystko można zrealizować, to tylko kwestia, ile nam to czasu wszystko zajmie.

11. Nie mogę zakończyć tego wywiadu bez słów podziękowań.

Po pierwsze – chcę bardzo serdecznie podziękować w imieniu wszystkich „zjadaczy” chleba – Wam Wszystkim utrudzonym i zapracowanym rolnikom za codzienny chleb. Podziękowanie to składam na Twoje ręce jako przedstawiciela wszystkich pracujących nad tym, że mamy chleb.

Po drugie – chcę życzyć Wam wiele błogosławieństwa Bożego na ten szczególny czas zbioru ziarna, które jest darem Nieba. Niech słońce z nieba i radość serca dają siły do spokojnego zbioru plonów. Niech nigdy nie braknie na polskiej ziemi ludzi młodych i odważnych do podjęcia wyzwań związanych z uprawą polskiej ziemi. Szczęść Boże w codziennych trudach.

Amicus