• fot-01.jpg
  • fot-02.jpg
  • fot-03.jpg
  • fot-04.jpg
  • fot-05.jpg
  • fot-06.jpg
  • fot-07.jpg
  • fot-08.jpg

SpotkanieFunkcjonuje pewien obiegowy tekst, który kończy się puentą: "a jednemu z naszych się udało" - i ktoś może zapytać czy to dowcip?, legenda? prawda?. A czy to tak ważne. Otóż istnieje pewne znane opowiadanie, którego przesłaniem jest swoistego rodzaju nadzieja. Mowa w nim o karierze. Młody kapłan będący w podróży pociągiem spotyka rabina, który z niecierpliwością czeka na dialog z nim. A ten, nie wyrażając zbytniej chęci do rozmowy, sprowokował tym samym rabina do inicjatywy w formie konwersacji. Jedno z zasadniczych pytań w rozmowie wielokrotnie powtarzane przez rabina pod adresem „wielebnego” brzmiało: „a jaka kariera?” W końcowej wersji opowiadanie kończy się stwierdzeniem rabina: „a jednemu z naszych się udało”. Gdy spojrzymy na załączone foto, można, a nawet należy stwierdzić: „a jednemu z naszych się udało”. Wystarczyły dwa zbiegi okoliczności. Jeden to ten, gdy bohater młodszy z foto wyjechał przed dwoma dniami na wakacje. Drugi zbieg okoliczności, to przygotowania do mającej się odbyć wizyty w Polsce przedstawiciela Narodu Amerykańskiego. A, że obaj znaleźli się obok siebie, mamy na to wiarygodny dowód w postaci foto. Czy więc wielu z nas znów nie zacznie powtarzać: „a jednemu z naszych się udało”. Otóż los jednym bardziej, a drugim mniej sprzyja. Takie jest życie. Czy można więc jeszcze coś więcej do tego dodać?

 Oczywiście, że tak. Powiadają, że podróże kształcą. Bo i kształcą. Z tą jedną małą różnicą, że jedni z podróży przywożą mandaty, drudzy wspomnienia, a jeszcze inni przywożą zapewnioną dla siebie karierę. Ot, szczęśliwców mamy wokół siebie. Otrzymując tę wiadomość, nie mogłem się oprzeć takiemu newsowi i dlatego postanowiłem się nim podzielić z Wami – Drodzy Czytelnicy. Zdążyłem także pogratulować młodemu „bohaterowi” tego faktu. Jak widać i w Stalowej Woli rosną wielcy tego świata. O ile mi wiadomo, sprawa kariery nie jest tylko zwykłym newsem. Początek wakacji i wielkie radości. Czy tylko przy nich pozostaniemy? Czuję, że wielu może pozazdrości takiego biegu zdarzeń. I pewno znów niektórzy pytać będą, czy aby w czepku urodzony? Na tym etapie to już nie jest najistotniejsze, kto i kiedy urodzony. Ale wiemy jedno, że los sprzyja szczęściarzom.

Mamy nadzieję, że rozpoczynające się wakacje przyniosą kolejne piękne, szlachetne i pełne nadziei wydarzenia. Być może ktoś napisze do nas i podzieli się kolejną radosną wieścią, że odnalazł swoją karierę życiową. Być może niejeden, niejedna z Was znajdzie podczas wojaży wakacyjnych szczęście, i wówczas znów usłyszymy słowa: „a jednemu z naszych się udało”. Jeśli tak się stanie, jeśli takie zdarzenie będzie mieć miejsce, prosimy Was o informację, jej przekazanie mailem, by znów zabrzmiało radością i szczęściem. I by znów jedni – zapewne - gratulowali szczęściarzom, zaś inni pogrążali się w rozpaczy.

Lotnisko

Amicus